,
Obserwuj
Polska

Dlaczego młodzi nie chcą mieć dzieci? "Życie rodzinne przestało być oznaką sukcesu"

5 min. czytania
29.11.2025 07:00

Znaczna część młodych osób nie czuje potrzeby posiadania dzieci. Naukowcy mówią o zmianach mentalnych, o tym, że życie rodzinne przestało być oznaką sukcesu. Rząd i samorządy starają się zachęcać do powiększania rodzin poprzez wsparcie finansowe. A na jakie przeszkody wskazują młodzi?

Dlaczego rodzi się nas coraz mniej?
Dlaczego rodzi się nas coraz mniej?
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co młodzi sądzą o posiadaniu dzieci?
  • Jaki wpływ na te decyzje ma status materialny? 
  • Dlaczego młodzi stawiają na kult wygodnego życia? 

Postanowiłem zapytać o to osoby które studiują lub są tuż po studiach. Z mikrofonem TOK FM odwiedziłem Kampus Uniwersytetu Śląskiego w centrum Katowic. Na pytanie o to, dlaczego młode Polki i młodzi Polacy nie chcą mieć dzieci, padały takie odpowiedzi:

- Wydaje mi się, że chodzi głównie o koszty życia. Nie zarabiamy, ja w każdym razie, tyle, by decydować się na dziecko. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę zarabiać wystarczająco dużo - odpowiada dziewczyna po studiach.

- Myślę podobnie. Dużo osób teraz nie może pozwolić sobie na kupno mieszkania. To jest największy problem. Bez mieszkania trochę ciężko tworzyć rodzinę - dodaje jej partner.

- Wydaje mi się, że po pierwsze przez prawo aborcyjne, które jest w Polsce. Po drugie przez to, że kiedyś kobiety chciały być w domu i mogły zajmować się dziećmi, a teraz bardziej stawiamy na edukację, na rozwijanie siebie - mówi studentka.

- Nie każdy chce być na garnuszku rodziców i mieć do tego jeszcze dziecko - dodaje kolejny pytany.

W takim razie co można zrobić, żeby ten trend odwrócić. Czy jest to w ogóle możliwe?

- Myślę, że tak, bo ostatnio zauważyłam, że jesteśmy zmęczeni stereotypami odnośnie młodszego pokolenia. Wydaje mi się, że to się powolutku odwraca, nie wiem czy u nas w Polsce tak mocno, ale coś się jednak zmienia - odpowiada nam młoda, dwudziestoparoletnia dziewczyna.

- Sytuacja mogłaby się poprawić, ale warto byłoby postawić na edukację w tym zakresie. Uważam, że bez edukacji prorodzinnej to się nie uda. Ludzie są obecnie po prostu straszeni posiadaniem dzieci. Jak ma to zachęcać młodych? – ocenia jeden ze studentów.

- Nie sądzę, że instytucje państwowe jakoś mają duży wpływ na to - dopowiada jego kolega.

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w mijającym tygodniu. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...

Quiz: Myślisz, że jesteś na bieżąco? Sprawdź się w quizie o najważniejszych wydarzeniach ostatniego tygodnia!

1/10 Na początku coś prostego. Jaki afrykański kraj odwiedzili w tym tygodniu przywódcy państw Unii Europejskiej, w tym Donald Tusk?

Rodzina to nie sukces

- Zmiany mentalne są najważniejszą przyczyną tego, że młode Polki i Polacy nie chcą mieć dzieci - przekonuje demograf i gerontolog społeczny, prof. Piotr Szukalski z Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego. Dodaje, że życie rodzinne przestało być oznaką sukcesu. Jak wyjaśnia, jeszcze czterdzieści lat temu, zwłaszcza w przypadku kobiet, zamążpójście i urodzenie dziecka było oznaką statusu społecznego. - Czegóż więcej można było chcieć? Obecnie to zniknęło, to już nie jest postrzegane ewidentnie w ten sposób - zauważa.

Zdaniem naukowca pojawiły się również bardzo silne obawy przed tym, czy będzie się dobrym rodzicem, dobrym partnerem. - Gdy bardzo często dorastało się, obserwując rozpadające się małżeństwa rodziców, człowiek nabrał mniejszej wiary w możliwość utrzymania stabilnego związku. A to jednak poczucie stabilnego związku jest kluczem do myślenia o potomstwie - zauważa prof. Szukalski.

Wyniki badań wskazują, że pierwsze oznaki, iż coś się zmienia w demografii, pojawiły się w 1990 r. Wtedy po raz pierwszy w powojennej historii współczynnik dzietności obniżył się i doszedł do poziomu niezapewniającego prostą zastępowalność pokoleń. - Spadł do wartości 2 i to była pierwsza cezura. Druga pojawiła się raptem kilka lat później, w połowie lat dziewięćdziesiątych. Chodzi o przekroczenie w dół wartości 1,5. Trzeci taki próg o wartości 1,3 pojawił się w naszym kraju dwukrotnie. Raz na początku XXI wieku oraz w ostatnich latach - tłumaczy prof. Szukalski. Jak wyjaśnia ekspert, jeśli wartość współczynnika dzietności utrzymuje się długotrwale na poziomie 1,3 - mamy do czynienia z przyspieszonym starzeniem się społeczeństwa.

Prof. Szukalski zauważa oczywiście, że pewne aspekty ekonomiczne mogą wpływać na decyzję o wstrzemięźliwości w posiadaniu dziecka. Ważnym czynnikiem jest np. sytuacja na rynku mieszkaniowym. - Być może potrzebujemy zupełnie innej polityki wspierania dostępu do mieszkań, gdzie będą bardzo silne preferencje dla rodzin posiadających dzieci - zastanawia się. Natomiast jeśli chodzi o instrumenty finansowe, które posiada państwo, prof. Szukalski ma pomysł na pewne zmiany. - Zupełnie inna jest motywacja do posiadania pierwszego dziecka, a inna w przypadku kolejnych. Może trzeba po prostu skoncentrować te transfery tylko na wspieraniu rodzin wychowujących drugie i trzecie dziecko. Zamiast dawać 800 zł każdemu, to może dajmy półtora, czy tysiąc zł na drugie i na trzecie, nie dając nic na pierwsze. Oczywiście poza skrajnymi sytuacjami, jeśli dochody danej rodziny są bardzo niskie - zastrzega naukowiec. - Być może wówczas za pomocą tych samych środków uda się zdecydowanie silniej rozruszać demografię - dodaje.

Kult wygodnego życia

Niechęć do posiadania dzieci w Polsce, czy szerzej w Europie, nie da się wytłumaczyć tylko niestabilną sytuacją finansową, czy skromnymi warunkami mieszkaniowymi. Psycholożka społeczna, prof. Katarzyna Popiołek z SWPS wymienia kilka innych powodów. To m.in. emancypacja kobiet, lęki związane z sytuacją na świecie, czy wreszcie kult wygodnego życia.

- Zmiany kulturowe przyszły do Polski późno. Jeszcze w czasach pierwszej Solidarności kobiety były w cieniu mężczyzn - uważa prof. Popiołek. Jej zdaniem dopiero przełamanie żelaznej kurtyny przyniosło postrzeganie, że kobieta to też człowiek, a nie jak żartobliwie mówił Jeremi Przybora "najlepszy przyjaciel człowieka".

- Kobiety chcą działać społecznie, chcą się w jakiś sposób dla innych przydać itd., a nie tylko służyć dwóm, trzem osobom i to zamyka ich możliwości - tłumaczy prof. Popiołek.

Zagrożenie wojną czy katastrofą klimatyczną to kolejne argumenty przeciw posiadaniu dzieci. Podobnie jak lęk przed macierzyństwem.

- Obecnie rodzi się bardzo dużo dzieci, które mają najróżniejsze zaburzenia, niesprawności itd. Kobiety które myślały o urodzeniu potomka widzą, co się dzieje. Wiedzą, że jeśli urodzą dziecko z niepełnosprawnością, to nikt w państwie polskim nie przewiduje dla nich pomocy. Nie ma warunków na dobre wychowywanie dziecka, na dobre warunki socjalne, a mężczyźni niestety często nie czują się odpowiedzialni. Badania pokazały że, gdy np. dziecko okazuje się głuche, to bardzo wielu ojców rezygnuje ze swojej roli - zauważa psycholożka. - Współczesny człowiek lubi żyć wygodnie. Coś się takiego stało, że komfort stał się najważniejszy, poza oczywiście pieniędzmi - dodaje prof. Popiołek.

Tymczasem przekonanie, że obcując z dzieckiem przeżywa się szczęście, sprzyja podjęciu decyzji o posiadaniu potomka. - Widzę światełko w tunelu. Cała nadzieja w młodym pokoleniu mężczyzn, których widać na ulicy z wózkami. Ci, którzy całują, noszą na rękach i biorą tacierzyński. Oczywiście przy założeniu, że kiedyś będą politycy, którzy naprawdę będą umieli podejmować sensowne decyzje pomagające kobietom w zmniejszeniu poczucia ryzyka, z którym wiąże się urodzenie - podsumowuje prof. Popiołek.

źródło: TOK.FM