,
Obserwuj
Dolnośląskie

Powódź zabrała jej dom ubezpieczony na milion, a dostała 85 tys. zł. "Pójdę na tę wojnę"

2 min. czytania
30.09.2024 14:25
"Szkoda, że ten milion z polisy nie wystarczy, żeby to wszystko tutaj pokryć" - usłyszała od rzeczoznawcy Pani Maria ze Stójkowa koło Lądka Zdroju. Mimo to ubezpieczyciel zadecydował, że wypłaci poszkodowanej wskutek powodzi tylko... 85 tys. złotych. W sprawie, którą opisała "Gazeta Wyborcza", głos zabrała firma PZU.
|
|
fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.pl

Powódź doprowadziła do zniszczenia wielu miast i wiosek na południu i zachodzie Polski. Wśród nich jest Lądek-Zdrój na Dolnym Śląsku.

"Gazeta Wyborcza" dotarła do jednej z poszkodowanych mieszkanek -  Marii Łukaszewskiej, która w wyniku powodzi straciła dom w Stójkowie koło Lądka-Zdroju, bardzo blisko rzeki Biała Lądecka.

- Przed zakupem domu mieliśmy świadomość, że jest blisko rzeki. Natomiast budynek był zbudowany legalnie, nikt przecież go sobie nie postawił spontanicznie. Obok stały dwa domy starsze, jeden przedwojenny. To, że ludzie się tu osiedlają, dawało poczucie, że to miejsce jest pewne - mówiła kobieta w rozmowie z dziennikiem.

Po powodzi w Kłodzku odszedł ze stanowiska. 'Byłem traktowany jak śmieć'

Z szacunków Pani Marii wynikało, że odbudowa domu - ubezpieczonego na kwotę 1 mln złotych - może kosztować 1,5 mln złotych. 

- Ubezpieczyciel wysłał najpierw informację o kwocie 40 tys. Później przyjechał rzeczoznawca, powiedział: "Szkoda, że ten milion z polisy nie wystarczy, żeby to wszystko tutaj pokryć" - opisywała.

Kobieta była w szoku, gdy w mailu od ubezpieczyciela - firmy PZU - przeczytała, że odszkodowanie będzie wynosić tylko... 85 tys. złotych. I nie mowa tu o pierwszej transzy, a o całości.

Rodzina pani Marii od kilku dni próbuje uzyskać od PZU dokumenty, które będą służyć jako podstawa do wyceny. W planach jest też zatrudnienie zewnętrznej firmy do zrobienia niezależnego kosztorysu. Wszelkie kontakty z PZU Pani Maria prowadzi za pośrednictwem kancelarii prawnej. 

- Ja pójdę na tę wojnę. Ale dla mnie przerażające jest to, ilu ludzi, przez których przepłynęła powódź, powaliła ich na ziemię, dostaje z drugiego "liścia" od ubezpieczyciela. To jest oszałamiające. Proszę sobie wyobrazić ile osób to dobije - mówiła ze złością Pani Maria.

Wcześniej bobry, teraz wilki. 'Donald Tusk dostał duże lanie'

85 tys. zł odszkodowania za dom ubezpieczony na milion. Ubezpieczyciel zabrał głos

"Wyborcza" skonfrontowała słowa poszkodowanej w powodzi z firmą PZU. Ubezpieczyciel przesłał odpowiedź, w której zapewniono, że wycena odszkodowania na 85 tys. złotych nie jest ostateczna. 

"Kwoty, które są wymienione w artykule to zaliczki i wstępne kwoty odszkodowania; PZU skontaktowało się z poszkodowaną, która nie uczestniczyła osobiście w oględzinach, by jeszcze raz wytłumaczyć status postępowania" - czytamy.

Kolejna wizyta rzeczoznawcy z Stójkowie jest zaplanowana na poniedziałek. Wtedy ma nastąpić ostateczna wycena wartości odszkodowania. 

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>