Kontrowersje wokół ustawy o psychoterapii. O co toczy się spór?
O co chodzi w konflikcie między częścią środowiska psychoterapeutycznego a krajowym konsultantem ds. psychoterapii? W dużej mierze o istotę rzeczy, czyli o standard oddziaływania terapeutycznego, jego cele i czas trwania. Nie wszyscy bowiem, chcą w równym stopniu precyzyjnych narzędzi ewaluacyjnych.
Pamiętam jak kiedyś usłyszałem od znajomej prawniczki, która zajmowała się tematem tzw. błędów medycznych i ich późniejszych losów w sądach, takie oto zdanie. A wiesz jakie to najczęściej błędy? A brudne łapy na przykład. Koniec anegdoty.
Konflikt między częścią środowiska psychoterapeutów a krajowym konsultantem ds. psychoterapii trochę przypomina mi tamtą rozmowę. Nie dlatego, że chcę przez to powiedzieć, że ktokolwiek z psychoterapeutów ma wstręt do wody, boże broń. Chodzi jednak o nadrzędne pytanie o to, czego można od interwencji terapeutycznej oczekiwać oraz o drugie – co z całą pewnością musi umieć terapeuta.
Wbrew temu co myśli wielu z nas – wcale nie jest to takie dla wszystkich oczywiste i proste. Decydują bowiem o tym wewnętrzne regulacje i systemy szkoleń stosowane przez dane towarzystwa terapeutyczne. Zdaniem mojej dzisiejszej rozmówczyni – ustawa o zawodzie psychoterapeuty zachowuje i wzmacnia przede wszystkim te środowiskowe regulacje, wspierając środowisko, ale niekoniecznie windując oczekiwana wobec jego członków.
Ale czy to znaczy, że ci, którzy nie protestują mają te brudne łapy? Raczej nie, ale nie wszystkim nurtom i ujęciom terapeutycznym po drodze z podejściem ewaluacyjnym, w którym da się czytelnie powiedzieć jak dana forma interwencji działa, w jakich wypadkach okazuje się skuteczna i w jakich sytuacjach pacjent otrzymuje pomoc, której szuka.