Korzeniowski w TOK FM o "sekciarstwie" w PKOl-u. "Mamy do czynienia z syndromem sztokholmskim"
- Jeżeli Radosław Piesiewicz wyjdzie za kaucją z aresztu, to powinien płonąć ze wstydu i przyglądać się, jak jest naprawiany komitet olimpijski, a nie liczyć na wsparcie garstki swoich zwolenników - mówił w TOK FM Robert Korzeniowski, kandydat na szefa PKOl-u.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy Radosław Piesiewicz ma jeszcze zwolenników w Polskim Komitecie Olimpijskim?
- Co Robert Korzeniowski planuje ws. PKOl-u?
- Nie chcę tutaj podawać liczb, ale to jest może kilkanaście osób, które jeszcze naprawdę wierzą w misję Radosława Piesiewicza - stwierdził w "Poranku TOK FM" Robert Korzeniowski, czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie sportowym. Na pytanie prowadzącej audycję Karoliny Lewickiej, czy faktycznie działacze ci wierzą, czy też boją się, że gdy na stanowisku prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego zasiądzie nowa osoba, wyda się, kto brał pieniądze czy też prezenty, Korzeniowski odparł, że "to jest taka wiara/strach/sekciarstwo".
- Mamy tu też do czynienia z syndromem ofiary sztokholmskiej. Ktoś był szantażowany, ktoś był naciskany i teraz będzie bronił swojego prześladowcy po to, żeby coś nie wyszło na jaw i tyle. Oni są razem mentalnie na zawsze - ocenił gość TOK FM.
14 września odbędą się obrady zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Jednym z powodów zwołania tego spotkania jest sprawa usunięcia z funkcji prezesa komitetu Radosława Piesiewicza, który przebywa obecnie w areszcie po usłyszeniu zarzutów w śledztwie dotyczącym afery Zondacrypto. Robert Korzeniowski zadeklarował gotowość kandydowania na stanowisko szefa PKOl.
Źródło: TOK FM