,
Obserwuj
Polityka

Piesiewicz i umowa PKOl z Zondacrypto. "Porażające i poniżające"

MSZ-M/tokfm.pl
2 min. czytania
01.09.2026 09:45
Obserwuj nas na Google

To już nawet nie jest kramik z biznesami pana Piesiewicza, to jest hipermarket w danymi osobowymi - tak doniesienia o tym, że Zondacrypto mogła wykorzystywać wizerunek i głos obecnych oraz byłych olimpijczyków komentował w TOK FM Robert Korzeniowski.

Radosław Piesiewicz
Radosław Piesiewicz
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego umowa sponsorska PKOl i Zondacrypto jest kontrowersyjna?
  • Czy PKOl może zarządzać wizerunkiem olimpijczyków?
  • Kto zastąpił Radosława Piesiewicza?

Umowa sponsorska Polskiego Komitetu Olimpijskiego z Zondacrypto przekazywała upadłej giełdzie kryptowalut prawa do wizerunku polskich olimpijczyków - do tej informacji dotarła Wirtualna Polska i TVN24. Szymon Jadczak i Michał Fuja donieśli, że Zondacrypto mogła wykorzystywać zdjęcia, głos, a nawet twarze olimpijczyków obecnych i byłych. PKOl miał też założyć konto na giełdzie i rozdawać tokeny. Z wizerunku sportowców mogły korzystać również spółki zależne od Zondacrypto - zarejestrowane na Cyprze oraz w Estonii.

- To jest absolutnie porażające i poniżające dla wszystkich olimpijczyków. Żadne prawo nie daje nikomu możliwości do dysponowania wizerunkiem bezwarunkowo, nawet wstecznie - mówił w "Poranku" TOK FM doradca ministra sportu i turystyki do spraw strategii sportu i były olimpijczyk Robert Korzeniowski. Jak przyznał gość Dominiki Wielowieyskiej, ustawa o sporcie daje możliwość organizacji sportowej wykorzystywania wizerunku sportowca w stroju reprezentacji. Czterokrotny mistrz olimpijski zwrócił uwagę na wątpliwości wokół tej konkretnej umowy sponsorskiej. - Przez długi czas dziwiliśmy się, dlaczego szczegóły umowy z Zondacrypto nie są ujawniane - dodał Korzeniowski.

- To nigdy nie powinno się wydarzyć. Co więcej, sam prezes Komitetu Olimpijskiego powinien stać na straży tego, żeby to się nie wydarzyło - mówił doradca ministra sportu i turystyki ds. strategii sportu. Korzeniowski wyjaśnił, że - mimo sprzeciw kilkunastu członków zarządu PKOl już po podpisaniu umowy - "ostrej reakcji nie było". - To jest cyniczne handlowanie wizerunkiem - podkreślił gość TOK FM. 

Co zrobi zarząd PKOl?

Prowadząca audycję "Poranek" TOK FM Dominika Wielowieyska dopytywała Roberta Korzeniowskiego, co może się wydarzyć 8 września, kiedy to zbierze się część zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego. - To nie będzie posiedzenie zarządu, ale prezydium - sprostował doradca ministra sportu, tłumacząc, że będzie to spotkanie konsultacyjne. - To jest ciało doradcze nad zarządem, które rekomenduje i dyskutuje - mówił Korzeniowski.

Redakcja poleca

Zarząd PKOl musi zdecydować ws. dalszego funkcjonowania. - Czy będziemy zwoływać walne zgromadzenie wcześniej czy odwołamy się do tego co zostało złożone już 29 maja, kiedy to został złożony wniosek o formalne odwołanie Radosława Piesiewicza, czy też będziemy dokańczać mandat i będziemy sprzątać dzisiaj ten bałagan administracyjno-wizerunkowy i przygotowywać nowy etap już po kwietniu - wyjaśnił gość TOK FM.

Radosław Piesiewicz wyznaczył swojego następcę, Mieczysława Nowickiego. Jednak - jak zaznaczył Robert Korzeniowski - to zarząd wyznacza wiceprezesa PKOl-u, który ma pełnić tę funkcję.

Źródło: TOK FM