Piesiewicz "nigdy nie powinien zostać prezesem". "Nieetyczne od samego początku"
Wszystkim obiecywał pieniądze ze spółek Skarbu Państwa - tak o kulisach wyboru Radosława Piesiewicza na szefa PKOl mówił w TOK FM Ireneusz Raś. Wiceminister sportu dodał, że związki sportowe nigdy tych pieniędzy nie zobaczyły.
Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, został zatrzymany i aresztowany w związku ze śledztwem dotyczącym działalności giełdy kryptowalut Zondacrypto. Wiceminister Ireneusz Raś w "Poranku TOK FM" przypomniał, że odradzał jego wybór na to stanowisko już dwa lata temu. - To było nieetyczne od samego początku - mówił wiceszef Ministerstwa Sportu i Turystyki. Piesiewicz miał przekonać do swojej kandydatury na prezesa PKOl-u, obiecując pieniądze ze spółek Skarbu Państwa.
- Piesiewicz stworzył sobie dwór, co jest bardzo szkodliwe dla samego Komitetu - komentował gość Tomasza Sekielskiego.
W przyszłym tygodniu PKOl ma podjąć decyzję, kto będzie kierował komitetem. Formalnie szefem PKOl-u nadal jest Piesiewicz, a na swojego następcę wyznaczył Mieczysława Nowickiego. Raś w rozmowie z Tomaszem Sekielskim radził, by teraz zarząd PKOl-u wybrał osobę z autorytetem. - To jest odpowiedzialność środowiska sportowego - mówił gość TOK FM. I dodał, że nie wyobraża sobie, że Piesiewicz nadal pozostanie na stanowisku. - To będzie jeszcze mocniejsze upolitycznienie i obniżenie autorytetu - stwierdził Raś.
Zdaniem wiceministra rząd nie powinien cieszyć się, że afera Zondacrypto okazała się "politycznym złotem". - Dla mnie w tym wszystkim tragedią są dramaty ludzkie - podkreślił Raś, wskazując, że inwestujący z Zondacrypto stracili ponad 300 mln zł.
Źródło: TOK FM