,
Obserwuj
Wielkopolskie

Brutalna eksmisja na zlecenie Kościoła. Protestujący: Jezus stałby tutaj z nami

5 min. czytania
03.09.2026 07:21
Obserwuj nas na Google

W środę na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu zgromadziło się kilkadziesiąt osób, które próbowały zablokować eksmisję Sandry - samotnej matki, która mieszkała tu od 33 lat. - Skandalem jest to, że Kościół katolicki, który ma ciągle frazesy o moralności na ustach i poucza o miłości bliźniego, bez najmniejszych skrupułów wyrzuca swoich własnych parafian z domów - mówił tokfm.pl jeden z uczestników blokady.

Eksmisja na Osiedlu Maltańskim
Eksmisja na Osiedlu Maltańskim
fot. PAWEL JASKOLKA/AGENCJA SE/East News

W środę w na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu domu pozbawiono panią Sandrę oraz jej 15-letnie niepełnosprawne dziecko. Eksmisję próbowało zablokować kilkadziesiąt osób.

"Jezus stałby tutaj z nami"

- Uważam, że wyrzucenie kobiety z dzieckiem z domu jest haniebne. Jeszcze większym skandalem jest to, że Kościół katolicki, który ma ciągle frazesy o moralności na ustach i ciągle nas poucza o miłości bliźniego - bez najmniejszych skrupułów wyrzuca swoich własnych parafian z domów - mówił w rozmowie z tokfm.pl jeden z blokujących, członek warszawskiego kolektywu Przyjaźń. 

A to wszystko - jak wskazał - dla pieniędzy. Przypomnijmy, w styczniu archidiecezja poznańska sprzedała teren Osiedla Maltańskiego spółce JHM Development za 421 mln złotych. Razem z mieszkańcami, których musi teraz wysiedlić, aby dopełnić umowy.

- Pamiętam takie sformułowanie z Biblii, że prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne, niż bogacz wejdzie do Królestwa Niebieskiego oraz, że nie można służyć dwóm panom - Bogu i mamonie. Kościół osiągnął dno moralne i sprzeniewierzył się wszelkim wartościom - dodał. 

Redakcja poleca

Na miejscu był m.in. Piotr Ikonowicz. Lider Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, który usiadł przed samą furtką, zwracał uwagę, że eksmitowane rodziny nie mają dokąd pójść. A zapewnienie im na krótki czas innego lokalu to droga donikąd. 

- To, co ma się tu odbyć, to eksmisja na bruk, ale na raty. My stoimy tu na straży praw człowieka. Bardzo mnie martwi, że nie ma tu duchownego, który mógłby chociaż pocieszyć tę rodzinę. A wyobraźcie sobie jakby tu siedział z nami ksiądz i blokował - powiedział. 

Protestujący zapewniali, że będą stawiać bierny opór i dobrowolnie nie cofną się z zajmowanej posesji. Krzyczeli m.in.: “Jezus stałby tutaj z nami”, “Koniec eksmisji, Jaśkowiak do dymisji” i "Bóg z nami, nie z czyścicielami".

W tle odtwarzano nagranie słynnej już wypowiedzi ks. Pawła Deskura, proboszcza parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami, w której zapewniał: "Gwarantuję głową, że nie ma mowy o eksmisjach w takim znaczeniu, że przyjeżdża komornik, wystawia rzeczy i mówi: radźcie sobie".  

Zarówno protestujący, jak i prawnik pani Sandry - adwokat Marcin Czachor, byli przekonani, że eksmisja jest nielegalna. - Eksmisja ma odbyć się na podstawie wadliwego tytułu wykonawczego, ponieważ w klauzulę wykonalności był wpisany podmiot, który nie ma już żadnych praw do tej nieruchomości, czyli parafia św. Jana - wskazał w tokfm.pl. Zapowiedział, że złoży skargę na czynności komornika.

Komornik Paweł Śliwiński pozostał jednak niewzruszony. Tuż przed czynnościami pani Sandra miała wykonać jeszcze telefon ostatniej szansy do ks. Pawła Deskura, proboszcza parafii św. Jana Jerozolimskiego za Murami, aby spróbować wstrzymać eksmisję. Ksiądz miał odpowiedzieć “z Bogiem” i się rozłączyć. 

Brutalna eksmisja na Maltańskim. Wezwano karetki

Na osiedle wkroczyła duża grupa policjantów z tarczami i w białych kaskach. Przepychali dziennikarzy i zagrodzili części z nich drogę do miejsca zdarzenia, uniemożliwiając dokumentację i utrudniając wykonywanie pracy. Twierdzili, że takie polecenie dostali z góry. 

Następnie mundurowi tratowali poznańską sambę przygrywającą na bębnach i zaczęli siłowo usuwać blokujących z wejścia na teren posesji. Niektóre osoby ciągnęli za nogi po ziemi. Aby sforsować furtkę, wycięli zawiasy szlifierką kątową. Iskry padały bezpośrednio na protestujących, a jeden z nich twierdzi, że o mało nie stracił palców. Drzwi zostały zniszczone, a policjanci rozpoczęli wynoszenie blokujących. Funkcjonariusze wycięli nawet płot z boku, żeby ułatwić sobie działanie. Blokujący krzyczeli: “Policja broni bogatych przed biednymi”, “ZOMO”, “Gestapo” czy “Zdejmij mundur, przeproś matkę”. 

Redakcja poleca

Niedługo potem doszło do kolejnych dantejskich scen. Dwie wyniesione kobiety zasłabły - w tym jedna z liderek Stowarzyszenia Maltańskie Nasz Dom Bronisława Waszkiewicz. Do kobiet wezwano karetki, które zabrały je do szpitala. 

Policja spisała 62 osoby. Zarzuca im wykroczenie jakim jest utrudnianie funkcjonariuszom i komornikowi wykonywanie czynności służbowych. Pani Sandra opuściła lokal dobrowolnie. Następnie eksmitujący od razu zniszczyli jej dom - wybili dziury w dachu, wymontowali drzwi i wybili okna. 

Wszystkiemu z przerażeniem przyglądali się sąsiedzi, którzy obawiają się podobnego scenariusza. - Ja tu mieszkam od 80 lat, ksiądz zachęcał, żebyśmy się tu wprowadzali, inwestowaliśmy, płaciliśmy podatki, na wszystko są papiery a teraz co? - pytał jeden z nich.

Na pytanie, jaka jest oferta w zamian za dobrowolną wyprowadzkę, ludzie z osiedla parskają śmiechem. - Nie proponują nam nic konkretnego. Mi zaproponowali, że mogę się ubiegać o lokal komunalny, ale moje dochody przekraczają wymagane o 200 zł. Poza tym zainwestowałem w ten dom 200 tys. złotych, mieszkam tu od lat, kto mi to zwróci? - pyta retorycznie kolejny. 

Pełnomocnik pani Sandry w rozmowie z tokfm.pl nie chciał wchodzić w szczegóły zerwanych negocjacji. Podkreślił jednak, że jest to druga w ciągu dwóch tygodni sytuacja, gdy osoby odrzucają te propozycje, nawet mając w perspektywie eksmisję, która odbędzie się za 15 minut. - Więc można się domyślać, że te propozycje nie są szczególnie hojne. Ludzie traktują je jako jałmużnę i po prostu unoszą się honorem. Tak było zarówno w przypadku pana Krzysztofa, jak i pani Sandry - wskazał. 

To druga w ostatnim czasie eksmisja na osiedlu Maltańskim. Terminy kolejnych nie są znane. Przypomnijmy, że od listopada zacznie się okres ochronny, który zakazuje dokonywania eksmisji do marca.

Sprawa Osiedla Maltańskiego

O sprawie Osiedla Maltańskiego w tokfm.pl informowaliśmy wielokrotnie. Burza wokół tego terenu rozpoczęła się w 2024 roku. To wtedy Kościół ogłosił, że chce odzyskać grunty, na którym w czasach PRL-u zbudowano domy. Mieszkańców poinformowano, że mają się wyprowadzić do końca roku. Mieszkańcy osiedla w marcu 2025 roku zorganizowali protest, ale nie zmieniło to sytuacji.  

Teren, na którym powstało Osiedle Maltańskie, od XII wieku należał najpierw do zakonu Joannitów, a potem parafii św. Jana Jerozolimskiego. Przed wojną został udostępniony niezamożnym osobom, by mogły uprawiać tu warzywa i owoce. Po wojnie komunistyczne władze bezprawnie przejęły teren i utworzyły tam ogródki działkowe. 30 lat temu ogródki zostały wykreślone z rejestru. Od lat większość umów dzierżawy była przedłużanych okresowo. Teraz Kościół wypowiedział mieszkańcom umowy dzierżawy i sprzedał ziemię deweloperowi.

Źródło: TOK FM