,
Obserwuj
Polska

Kościół stracił wpływ na polityków? "Najsilniej za czasów PiS"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
5 min. czytania
30.08.2026 08:07
Obserwuj nas na Google

Polscy biskupi najbardziej stracili wpływ na władzę nie za czasów Koalicji Obywatelskiej, tylko za czasów rządów PiS. Politycy prawicy odkryli, że mogą mieć w nosie opinię biskupów (...). Jeżeli powtarzają to samo, to są im użyteczni, ale jeżeli nie, mogą ich po prostu ignorować - mówił w "Tajemnicach Kościoła" Ignacy Dudkiewicz.

Procesja ku czci św. Stanisława w Krakowie w 2023 roku. Na zdjęciu m.in. ówczesna małopolska kurator Barbara Nowak, poseł PiS Stanisław Terlecki, arcybiskup Stanisław Dziwisz
Procesja ku czci św. Stanisława w Krakowie w 2023 roku. Na zdjęciu m.in. ówczesna małopolska kurator Barbara Nowak, poseł PiS Stanisław Terlecki, arcybiskup Stanisław Dziwisz
fot. Jan Graczynski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak wygląda droga awansu duchownego w Kościele katolickim;
  • jak wyglądają mechanizmy korupcyjne przy obsadzaniu stanowisk w kościele;
  • jakie znaczenie mają znajomości i kościelne układy przy wyborze kandydatów na biskupów;
  • czy kościelni hierarchowie nadal mają duży wpływ na polskich polityków.

Marta Zdanowska i jej gość filozof i publicysta Ignacy Dudkiewicz prześledzili wszystkie szczeble kościelnej hierarchii. Najniżej są wikariusze, nad którymi władzę mają proboszczowie. Jak zatem zostać proboszczem?

Jak wskazał gość "Tajemnic Kościoła", kandydaci potrzebują przede wszystkim cierpliwości. - To zależy od diecezji, ale jeżeli już zostaje się proboszczem, następuje to bardzo późno. Wprowadzono taką strukturę księży seniorów - nie chodzi o księży emerytów, tylko o takich wiceproboszczów, żeby tym wikarym, którzy czekają na probostwo już bardzo długo, dać chociaż część satysfakcji, że zostali jakoś dostrzeżeni - wyjaśnił autor książki "Pastwisko. Jak przeszłość, strach i bezwład rządzą polskim Kościołem".

Jest też szybszy sposób. - Były diecezje skrajnie patologiczne, w których probostwa się kupowało, zwłaszcza te najlepsze. Tak na pewno było w diecezjach za abp. Sławoja Leszka Głodzia. Jeżeli chciało się mieć jedną z tzw. dobrych parafii, czyli takich, które pozwalały na wysoki status życiowy, po prostu należało zapłacić łapówkę. Abp Głódź oceniał kopertę po tym, czy jest na tyle gruba, że postawiona pionowo się nie przewraca. Jeżeli się nie przewraca, to prawdopodobnie sprawę można uznać za załatwioną. Jeżeli się przewraca, to może być różnie - opisywał publicysta.

Probostwo jednak - jak podkreślił Dudkiewicz - "przestało być aż tak nęcącym kąskiem". Dlaczego? - Jak powiedział mi jeden z rozmówców w książce, "kończą się czasy niepracujące". Proboszcz niepracujący to taki, który po tym, jak nim został, wycofał się ze wszystkiego poza niedzielną sumą, całość pracy cedując na zespół wikarych czy księży rezydentów. No i to się kończy, ponieważ demografia duchowieństwa jest nieubłagana - tłumaczył gość "Tajemnic Kościoła".

O tym, kto awansuje z proboszcza na biskupa, decyduje natomiast papież. - Powoływanie biskupów w kościele rzymskokatolickim jest indywidualną, osobistą prerogatywą papieża. Oczywiście jest cały proces rekrutacyjny, ale na koniec papież może powiedzieć: "A nie, mi się podoba ten, który przychodzi korytarzem" - żartował Dudkiewicz.

Redakcja poleca

"Niektórzy księża odmawiają bycia biskupami"

O miejscu w gronie kandydatów na biskupa często decydują znajomości. - Abp Głódź Sławoj Leszek Głódź ciągnął za sobą ogon, czyli abp. Andrzeja Dzięgę, który wsławił się głównie wieloletnim tuszowaniem gwałciciela dzieci - ks. Andrzeja Dymera. Jeszcze 15 czy 20 lat temu mówiło się o stajni kard. Gulbinowicza. (...) To są po prostu układy kolesiowskie, niekiedy romantyczno-seksualne. (...). Na poziomie wpływu, znaczenia społecznego i władzy biskupi przez dekady się zachowywali jak memiczni Janusze biznesu, mówiący księżom: "Mam dziesięciu na twoje miejsce". Nie mają tych dziesięciu. Często nie mają nawet jednego. (...) Niektórzy księża odmawiają bycia biskupami, uznając, że wolą być na w miarę wygodnym probostwie, niż zostawać biskupami ze wszystkimi tego konsekwencjami - mówił autor "Pastwiska".

Nad biskupami mamy arcybiskupów. Arcybiskup może kierować archidiecezją, często jako metropolita. - Jeżeli chodzi o wybór metropolitów, to już jest element gry, która odbywa się wyżej, głównie w obrębie episkopatu i Watykanu. To wypadkowa wpływów miejscowych frakcji oraz tego, kto ma dostęp w samym Watykanie i jak wysoko. Te najważniejsze awanse w kościele rzadko kiedy bywają jawnie kumoterskie - ocenił Ignacy Dudkiewicz.

Quiz: Mamy do Ciebie 10 pytań. Quiz TOK FM z wydarzeń mijającego tygodnia

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 Według medialnych doniesień prezes PKOl Radosław P. miał dostać od szefa Zondacrypto Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro. W zamian za co?

    Co natomiast może kardynał? To Ignacy Dudkiewicz wytłumaczył na przykładach dwóch polskich kardynałów Grzegorza Rysia i Konrada Krajewskiego. - Niezależnie od tego, co o nich sądzą inni biskupi, a niekiedy sądzą bardzo źle, to nie są w stanie zablokować ich wstępu do Rady Stałej KEP. Nie mówiąc już o tym, że kardynał ma dużo łatwiejszy dostęp do Watykanu. Przykład kard. Rysia jest tutaj znamienny. Obecny papież Leon XIV, zanim został papieżem, był szefem dykasterii do spraw biskupów, której członkiem był ówczesny arcybiskup Ryś. Oni znają się jako koledzy z pracy - mówił gość "Tajemnic Kościoła".

    Redakcja poleca

    Kardynał chciał sprowadzić 80 uchodźców. "Usłyszał twarde: "Nie'"

    Jak wskazał gość podcastu tokfm.pl, nawet ci z najwyższych szczebli kościelnej hierarchii przegrywają...z politykami. - Moja teza jest taka, że polscy biskupi najsilniej stracili wpływ na władzę nie za czasów rządów KO, tylko za czasów rządów PiS. Politycy prawicy odkryli, że mogą mieć w nosie opinię biskupów (...). Jeżeli powtarzają to samo, to są im użyteczni, ale jeżeli nie, mogą ich po prostu ignorować - wyjaśnił Dudkiewicz.

    Według publicysty "najbardziej dobitnym przykładem" jest kwestia polityki migracyjnej. Tu cofnął się do 2015 roku - Beata Szydło z PiS właśnie stanęła na czele rządu Zjednoczonej Prawicy, a Europa zmagała się kryzysem migracyjnym. - Polscy biskupi szli do ministra Błaszczaka (wtedy szefa MSWiA) z propozycją zrobienia korytarzy humanitarnych. Mówili: "Pojedźmy do obozów w Syrii, wyślijmy tam samoloty i weźmy 80 najbardziej potrzebujących osób. Kardynał Nycz chodził w tej sprawie do gabinetu ministra Błaszczaka i słyszał twarde "nie". Z powodów politycznych. Nawet na te 80 osób - opisywał autor "Pastwiska".

    Kolejny przykład pochodzi już z okresu, gdy premierem był Mateusz Morawiecki. - Kiedy rząd Morawieckiego wprowadzał Polski Ład, jednym z elementów były zmiany podatkowe dla księży. Episkopat wtedy bardzo się obruszył, abp Gądecki grzmiał i interweniował. A premier Morawiecki, prawdopodobnie z błogosławieństwem prezesa Jarosława Kaczyńskiego, uznał, że po prostu przeczeka to gadanie i przepisy uchwalono bez zmian - przypomniał dziennikarz.

    Dlatego - zdaniem Ignacego Dukiewicza - teza, według której biskupi mają polityków "na telefon" nie ma już wiele wspólnego z prawdą. - Ona miała swoje uzasadnienie w latach dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, ale bardziej ze względu na strachliwość polityków niż rzeczywistą siłę biskupów. Cały polski episkopat zaangażował cały swój autorytet, żeby SLD i Aleksander Kwaśniewski nie wygrali wyborów w latach 90. No i wygrali. Wpływ społeczny Kościoła był przeceniany głównie przez polityków, kiedy biskupi huknęli, to wycofywali się z różnych rzeczy. Ale to się też skończyło. Biskupów politycy już nie słuchają - podsumował Ignacy Dudkiewicz w podcaście "Tajemnice Kościoła".

    Źródło: tokfm.pl