Nikt nie chciał wierzyć, że Polacy to zrobili. "Więcej niż atomów w kosmosie"
O tym, że to Polacy jako pierwsi złamali szyfr niemieckiej Enigmy, wie wielu. A jak do tego doszło? - Liczba kombinacji to więcej niż atomów w kosmosie i więcej niż sekund od wielkiego wybuchu - mówił w TOK FM prof. Grzegorz Nowik, zastępca dyrektora ds. naukowych Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, ekspert PAN.
Nikt nie chciał wierzyć, że Polacy to zrobili. "Więcej niż atomów w kosmosie"
Po raz pierwszy szyfrogramy zakodowane przy pomocy Enigmy udało się rozszyfrować polskim kryptologom w grudniu 1932 roku. Jak w ogóle było to możliwe? O tym w audycji "Powrót do przeszłości" mówił prof. Grzegorz Nowik, zastępca dyrektora ds. naukowych Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, ekspert Polskiej Akademii Nauk.
Wszystko zaczęło się jeszcze w 1929 roku. Studenci Uniwersytetu Poznańskiego, niektórzy wyłonieni w drodze selekcji, wzięli udział w ekskluzywnym kursie dla kryptologów. Pomysłodawcą tego był Maksymilian Ciężki, powstaniec wielkopolski i szef sekcji niemieckiej biura szyfrów. Początkowo było ich 26, potem 10, a ostatecznie tylko trzech. To Marian Rejewski Henryk Zygalski i Jerzy Różycki.
- Chodziło o znalezienie młodych ludzi, którzy są biegli w matematyce, mają otwarte głowy i jeden kapitalny walor. To znaczy, potrafią mówić, pisać, czytać, liczyć i myśleć po niemiecku, bo mieli zgłębiać niemieckie tajemnice wywiadowcze. Akurat ta grupa została wyłoniona po to, by próbować łamać niemieckie szyfry - mówił prof. Nowik.
Kiedy kurs się odbywa, to za Polakami są już kilkuletnie wysiłki na rzecz złamania Enigmy, bo biuro szyfrów w strukturze oddziału II sztabu generalnego działało od roku 1919. Jednak wysiłki były nieskuteczne.
Quiz: Mamy do Ciebie 10 pytań. Quiz TOK FM z wydarzeń mijającego tygodnia
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
"Liczba kombinacji to więcej niż atomów w kosmosie"
Czym w ogóle była Enigma? To maszyna szyfrująca, która wyglądała jak maszyna do pisania. Miała panel z podświetlanymi literami, a pod jej pokrywą - zestaw połączonych ze sobą przewodami wirników z 26 literami alfabetu. Kiedy naciskano klawisz z literą "a", to sygnał elektryczny przebiegał przewodami przez zestaw wirników - w wersji wojskowej dodatkowo przez łącznicę - i podświetlał na panelu żarówkę z literą np. "d". Gdybyśmy raz jeszcze nacisnęli "a", to okazałoby się, że droga sygnału była inna i wyświetlała się inna litera, np. "z". I tak za każdym razem.
Jak podkreśli ekspert PAN, cała tajemnica polegała na konstrukcji wirników. - Liczba kombinacji to więcej niż atomów w kosmosie i więcej niż sekund od wielkiego wybuchu - wyjaśnił.
Tym bardziej, że o północy zmieniane są litery początkowe, a co jakiś czas - najczęściej co trzy miesiące - kolejność bębenków. - Enigmę każdego dnia od północy trzeba było łamać na nowo. Niekończąca się historia - podkreślił w rozmowie z Karoliną Lewicką.
Co pomogło odkodować szyfr? Jak zmieniała się sama maszyna? I czym koniec końców zajął się Marian Rejewski?
Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w audycji. Posłuchaj podcastu >>>
Źródło: TOK FM