Głowice nuklearne w Polsce? "To jest na stole ze strony USA"
Polityczna burza wybuchła po słowach wiceszefa Ministerstwa Obrony. Chodzi o program Nuclear Sharing i głowice nuklearne w Polsce. - Wychodzenie z tabu na temat nuklearnego odstraszania NATO musi być stopniowe - komentował Artur Kacprzyk w TOK FM.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy Polska rozważa udział w programie Nuclear Sharing NATO?
- Na czym polega program Nuclear Sharing?
Polska chce być częścią programu udostępniania broni jądrowej w ramach NATO, ale bez fizycznej obecności głowic na jej terytorium - to stanowisko przekazał Paweł Zalewski, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. Jego słowa spotkały się ze sprzeciwem wielu polityków, a inny wiceszef MON - Cezary Tomczyk - tłumaczył, że to uproszczenie.
- Rozmawiamy o połowicznym udziale Polski w Nuclear Sharing. To jest na stole ze strony amerykańskiej - sprostował w "TOK360" Artur Kacprzyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jak wyjaśnił gość Filipa Kekusza, pełny udział polega na tym, że na terytorium danego państwa znajdują się amerykańskie głowice nuklearne, a dane państwo ma siły - samoloty wielozadaniowe - przystosowane do użycia tej broni.
Mamy do Ciebie 10 pytań. Wiesz, co działo się w mijającym tygodniu?
Quiz: Mamy do Ciebie 10 pytań. Quiz TOK FM z wydarzeń mijającego tygodnia
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Głowice nuklearne w Polsce? Ekspert wskazuje na "rezerwową rolę"
Zdaniem Kacprzyka umieszczanie głowic na wschodniej flance NATO uznawane jest przez Amerykanów za zbyt prowokacyjne posunięcie wobec Rosji. Rozmówca Kekusza przypomniał m.in. wypowiedź wiceprezydenta USA J.D. Vance’a, że takie działanie "szło by za daleko". - Mniej kontrowersyjnym rozwiązaniem i łatwiejszym do wykonania jest stosowanie do użycia amerykańskiej broni jądrowej samolotów F-35A, które są do tego technicznie zdolne - stwierdził ekspert z PISM. W tym wypadku, jak mówił gość TOK FM, bomby nie znajdowałyby się w Polsce, tylko tam, gdzie znajdują się teraz - na zachodzie Europy.
- To jest coś politycznie bardziej osiągalnego. Polska odgrywałaby rezerwową rolę - ocenił Artur Kacprzyk w "TOK360". I zaznaczył, że odstraszanie nuklearne to wciąż wrażliwy temat w Sojuszu, chociażby przez nastroje antynuklearne. - Wychodzenie z tabu na temat nuklearnego odstraszania NATO musi być stopniowe. Nikt nie mówi, że połowiczne dołączenie do Nuclear Sharing to byłby ostatni krok - stwierdził ekspert.
Na czym polega program Nuclear Sharing?
Nuclear Sharing to program, w ramach którego Amerykanie rozmieszczają broń jądrową na terytorium wybranych państw członkowskich NATO. Obecnie objętych jest nim 6 krajów Sojuszu: Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia, Turcja oraz Wielka Brytania, do której amerykańskie głowice miały wrócić po 15 latach w połowie lipca.
W sumie Amerykanie mają w tych bazach posiadać ok. 100 bomb jądrowych.
Broń jądrowa w Polsce? Reakcje na słowa Zalewskiego
Do słów Pawła Zalewskiego zdystansował się m.in. Cezary Tomczyk. W rozmowie z reporterem TOK FM Maciejem Kluczką wiceminister MON stwierdził, że było to uproszczenie, a Polska zabiega o to, by uczestniczyć w programie Nuclear Sharing. I dodał, że w ramach programu głowice nuklearne mogą przebywać - chociażby tymczasowo - na terytorium krajów członkowskich.
Również według byłego ministra obrony Mariusza Błaszczaka nie da się wiarygodnie deklarować wejścia Polski do programu Nuclear Sharing i jednocześnie z góry wykluczać choćby czasową obecność głowic na terytorium kraju. Z kolei szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał, że stanowisko Polski jest inne niż przedstawione przez Zalewskiego i Polska chce obecności głowic na swoim terytorium.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego z czasów prezydentury Bronisława Komorowskiego gen. Stanisław Koziej stwierdził, że publiczna deklaracja przedstawiciela rządu, że Polska nie chce mieć głowic nuklearnych na swoim terytorium to niezrozumiały błąd strategiczny w dziedzinie odstraszania. - Nie musimy mieć głowic u siebie, ale powinniśmy móc je mieć. I to właśnie ma wiedzieć Putin - mówił gen. Koziej.
Źródło: TOK FM