Proboszcz otwiera bar mleczny dla potrzebujących. "Przeraża to, że jest coraz więcej biedy"
Bydgoska bazylika od wielu lat pomaga bezdomnym, ubogim i samotnym. Codziennie wydaje 200-300 ciepłych posiłków dla potrzebujących. Brakuje tu jednak miejsca dla osób, które wstydzą się stanąć w kolejce po darmowy posiłek. - Do socjalnego baru mlecznego będą mogły przyjść osoby, których nie stać na jedzenie. Za złotówkę czy dwa złote będą mogły tu zjeść - mówi proboszcz ks. Sławomir Baar. - Zresztą pieniądze nie mają tu znaczenia. Bardziej chodzi o to poczucie godności, że ludzie mogą sobie kupić obiad, że nie czują się upokorzeni - dodaje duchowny.
Bar na plebanii
Socjalny bar mleczny powstanie w lewym skrzydle bazyliki, które wiele lat temu proboszcz oddał na potrzeby osób bezdomnych i ubogich. Duchowny dopina jeszcze wszystkie niezbędne pozwolenia, by na początku nowego roku mogła ruszyć budowa. - To będzie bar mleczny z prawdziwego zdarzenia, z jadalnią, ale chciałbym podkreślić, że to nie będzie miejsce komercyjne, bo nie taki jest cel - tłumaczy ks. Baar. - To będzie bar godnościowy dla tych, których nie stać na ciepły posiłek. My zauważamy tę potrzebę, bo rozwozimy ludziom ubogim paczki z jedzeniem - dodaje.
Proboszcz ma jeszcze jeden, ambitny plan na kolejne miesiące. - Użyczyliśmy kawałek ziemi pod Bydgoszczą. Będziemy tam uprawiać warzywa na potrzeby naszego baru, a także kuchni dla bezdomnych - snuje plany. - Na wiosnę będziemy tam pracowali z naszymi chłopami, bo chcemy ich uczyć odpowiedzialności - dodaje.
Ogrzewalnia i łaźnia w bazylice
Chłopy - czyli 32 bezdomnych - mieszkają w lewym skrzydle bazyliki. Trzech z nich spotykamy rano przed wejściem do ogrzewalni. Kręcą się, zamiatają schody. - Do księdza to musi pani iść do biura parafialnego. Tu go nie ma - zagadują.
'Ogrzewalnia U Miecia' działa ponad dwa lata. Osoby w kryzysie bezdomności mają tu swój ciepły kąt, mogą się wykąpać czy skorzystać z pomocy lekarskiej.
Dla księdza Sławomira nie ma rzeczy niemożliwych. W ostatnią sobotę na terenach bazyliki odbyła się wigilia dla potrzebujących. W organizacji pomogły bydgoskie fundacje, stowarzyszenia i przedsiębiorcy. Przyszło 1200 osób. - Głównie to ludzie starsi i samotni, ale dużo było też rodzin. Ludzie pobrali kredyty i teraz im te budżety się nie spinają. Przeraża to, że jest coraz więcej biedy - zauważa proboszcz. - Na szczęście jest spora grupa osób, która chce czynić dobro i to jest piękne - dodaje z uśmiechem.