,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Odmawiali sobie wszystkiego latami, a dziś nie mają na spłatę rat. "Widzę w nich poczucie życiowej porażki"

3 min. czytania
02.03.2023 13:08
- Jestem przekonany, że za trzy-cztery miesiące będziemy mieć zalew spraw związanych z utratą płynności finansowej. Ta fala już jest widoczna, ale na dobre ona dopiero nadchodzi - mówi nam Robert Damski, komornik z województwa kujawsko-pomorskiego.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Robert Damski jest komornikiem przy Sądzie Rejonowym w Lipnie, około 50 km od Torunia. Pracuje w zawodzie od 25 lat. Jak mówi TOK FM, w trakcie wizyt w domach dłużników coraz częściej pojawia się wątek kryzysu gospodarczego w Polsce.

- Sytuacja staje się coraz trudniejsza, a pamiętajmy, że sprawy do komornika trafiają dopiero po orzeczeniu sądu. Czyli jest pewne przesunięcie w czasie. I jestem przekonany, że za 3-4 miesiące będziemy mieć zalew spraw związanych z utratą płynności finansowej. Ta fala już jest widoczna, ale na dobre ona dopiero nadchodzi. Ktoś, kto wcześniej płacił na przykład ratę kredytu w wysokości tysiąca złotych, teraz ma dwa tysiące. I niejednokrotnie przestał obsługiwać kredyt, bo nie ma z czego - mówi Damski.

Jak dodaje, od osób, u których bywa - głównie w Kujawsko-Pomorskiem - coraz częściej słyszy: 'Gdyby nie Putin, to nie miałbym tej sytuacji' albo 'Gdyby nie nasi politycy, którzy dbają tylko o siebie, to nie miałbym problemu'. - Wiele osób zestawia zarobione pieniądze z tym, co mają do zapłaty, ale nijak się to nie bilansuje. I te osoby, będąc przy ścianie, próbują się ratować, nie płacąc kredytu. Jest w nich złość, niechęć, przygnębienie - mówi Damski.

Depresja, stany lękowe, strach u dłużników

Komornik zdradza nam, że u swoich klientów coraz częściej widzi też depresję czy załamanie emocjonalne. - Nie jestem psychologiem, ale doświadczenie 25 lat w tym zawodzie nauczyło mnie, że w pierwszej kolejności trzeba człowieka wysłuchać, by poznać jego sytuację życiową. I jeszcze nigdy nie odwiedzałem tylu osób, z którymi rozmawiam i w trakcie tej rozmowy czuję moją bezsilność. To są ludzie, którzy zostali zepchnięci na skraj rozpaczy - mówi gość TOK FM.

Jak tłumaczy, chodzi m.in. o kredyty hipoteczne. - Często odkładali przez wiele lat, nazbierali pieniądze na wkład własny, niejednokrotnie kosztem wielu wyrzeczeń, a dziś się okazuje, że po podwyżkach stóp procentowych nie stać ich na spłatę rat, a ich mieszkanie może stać się przedmiotem licytacji. W takich sytuacjach coraz częściej słyszę: 'Panie komorniku, no co mi pozostało?'. To jest przerażające - dodaje Damski.

Komornicy podkreślają, że wielu dłużników to osoby, które przez wiele miesięcy, a nawet lat, spłacały raty regularnie. To był dla nich priorytet. Dziś jednak nie są w stanie sobie poradzić. - Widzę w nich poczucie porażki życiowej, że coś im nie wyszło. Czasami powodem jest utrata pracy, innym razem choroba albo śmierć kogoś bliskiego. Bardzo często słyszę: 'Ja naprawdę spłacałem ten kredyt - odmawiałem sobie jedzenia, zakupu nowych ubrań i innych rzeczy, próbowałem na tym oszczędzać'. Ci ludzie starają się spłacać kredyt do samego końca, ale stają pod ścianą - opowiada Damski. Bo dostają gigantyczne podwyżki czynszu, wysokie rachunki za prąd czy gaz, a ich pensje stoją w miejscu.

Płacy minimalnej komornik nie może zająć

Jak dodaje, w najlepszej sytuacji - co dość zaskakujące - są osoby, które zarabiają najniższą krajową. Dziś jest to 3490 zł brutto, czyli 2709 zł na rękę (od lipca ma jeszcze wzrosnąć). Jak słyszymy, płacy minimalnej komornik nie może zająć - nawet 10 procent z niej. - Zupełnie inaczej jest w przypadku emerytów - tu można zająć jedną czwartą, nawet gdy emerytura wynosi zaledwie 1500 złotych. To niesprawiedliwe - wyjaśnia nasz rozmówca.

Robert Damski tłumaczy, że takie a nie inne prawo powoduje, że osoby z najniższą krajową często biorą kredyty, niejednokrotnie w firmach - krzakach, a potem ich nie spłacają. - Bo gdyby to było nawet 10 czy 20 procent z ich wynagrodzenia, które można pobrać, to mogłoby sprawić, że takie osoby nie będą już szukały kolejnych pożyczek. A one w tej chwili szukają kolejnych pożyczek, widząc, że nie odczuwają żadnych konsekwencji z powodu tego, że już mają jedną, dwie czy trzy pożyczki. Bo nic się z tym nie dzieje - tłumaczy nasz rozmówca.

Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że w roku 2023 przybędzie dłużników, zwiększy się liczba niewypłacalności zarówno wśród firm, jak i konsumentów, więcej spraw trafi do windykacji. Z raportu KRD wynika też, że pod koniec grudnia 2022 r. długi 2,38 mln konsumentów notowanych w KRD dochodziły do 44,4 mld zł, a 264 tys. przedsiębiorców sięgały prawie 8,6 mld zł.