,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

W Toruniu nie chcą nawet rozmawiać o in vitro. "To smutny dzień dla miasta"

2 min. czytania
28.07.2023 09:14
Toruń nie będzie miał swojego miejskiego programu in vitro - przynajmniej na razie. Na sesji rady miasta radni nie chcieli nawet o nim dyskutować i wyrzucili z porządku obrad projekt w tej sprawie. - Nie my jesteśmy od tego, od tego jest rząd - mówili niektórzy samorządowcy.
|
|
fot. Maciej Wasilewski / Agencja Wyborcza.pl

Rezolucję wzywającą miasto do powołania programu dofinansowania metody in vitro złożyli radni nowego klubu Aktywni dla Torunia (wcześniej klubu Platforma .Nowoczesna Koalicja Obywatelska). - Od 2017 roku w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. W ciągu ostatnich 12 miesięcy urodziło się 291 tysięcy dzieci, to najgorszy wynik od II wojny światowej - wyliczał podczas czwartkowej sesji radny Bartosz Szymanski. - W Polsce jest 1,5 miliona par, które zmagają się z bezdzietnością. Przez spór ideologiczny blokowany jest dostęp do nowoczesnych metod leczenia - dodawał z mównicy.

13 radnych za wyrzuceniem punktu z obrad

Jak wyliczali radni z klubu Aktywni dla Torunia, program kosztowałby miasto 600 tysięcy złotych. Rocznie z finansowej pomocy miałoby skorzystać około 100 toruńskich par. Tak się jednak nie stanie, bo radni nawet nie chcieli na ten temat rozmawiać. Katarzyna Chłopecka z PiS złożyła wniosek o wykreślenie punktu z porządku obrad. - Jestem przeciw in vitro i chcę reprezentować te osoby, które są tak samo przeciw, jak ja - argumentowała krótko.

Wniosek poparło 13 radnych. Oprócz Katarzyny Chłopeckiej byli to pozostali radni PiS, radni "prezydenckiego" klubu Wspólny Toruń i radny niezrzeszony Karol Maria Wojtasik. Przeciwko było 11 radnych - oprócz Aktywnych dla Torunia, także radni klubu Platforma Obywatelska/Koalicja Obywatelska.

'To smutny dzień dla Torunia'

Po głosowaniu Maciej Krużewski z klubu Aktywni dla Torunia nie krył rozczarowania. - To czarny dzień dla Torunia. Rada miast boi się dyskusji, wycofuje wnioski, do których każdy klub ma prawo. Toruniem rządzi PiS - podsumował radny.

Wtórował mu kolega z klubu. - Władza w samorządzie to rozwiązywanie ludzkich problemów, a takim niewątpliwie jest niepłodność. To jest smutny dzień dla Torunia i jego mieszkańców - mówił Bartosz Szymanski.

Część radnych twierdziła, że in vitro popiera, ale nie jego finansowanie z pieniędzy samorządu. - To nie to miejsce, nie ten czas i nie ta dyskusja. To, że zagłosowałem tak w tym momencie, nie jest wyrazem moich przekonań co do in vitro - zapewniał Sławomir Kruszkowski z klubu Wspólny Toruń. - Jestem jak najbardziej za, ale nie my jesteśmy od tego. Od tego jest rząd - dodawał radny.

Na razie nie wiadomo, czy i kiedy projekt rezolucji powróci. Dokument otrzymał negatywną opinię prezydenta i prawników urzędu miasta. Obecnie w Polsce działają 32 programy dofinansowania metody in vitro - cztery wojewódzkie oraz 28 miejskich.