Miliony zdjęć z fotopułapek tylko i 23 złapanych wandali? "Oceniam akcję na piątkę"
W połowie 2022 roku urząd miasta kupił 52 mobilne kamery. Sprzęt - przenoszony w różne miejsca - obserwuje lasy i parki, a także ogródki działkowe oraz wiaty śmietnikowe na terenie miasta. Działa 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodni.
23 osoby złapane w ciągu roku
Straż Miejska, która zajmuje się obsługą fotopułapek, opublikowała dane dotyczące skuteczności systemu. Przez rok udało się złapać 23 osoby, które podrzucały śmieci - przeważnie zużyte opony, meble i odpady poremontowe.
- Sprawcy zostali zobowiązani do uprzątnięcia terenu, który zanieczyścili i dopiero potem zostały na nich nałożone mandaty w maksymalnej wysokości 500 złotych - informuje rzecznik straży Arkadiusz Bereszyński. - Natomiast pierwszy raz w tym roku mamy przypadek, że sprawca nie wykonał polecenia uprzątnięcia odpadów. W związku z tym odstąpiliśmy od postępowania mandatowego. Został skierowany wniosek do sądu o ukaranie znacznie wyższą grzywną niż mężczyzna dostałby, gdyby otrzymał mandat od nas - dodaje.
Cała Bydgoszcz rozkopana. 'Trafiło nam się najgorsze, co się może trafić'
'Jesteśmy zadowoleni'
Trochę może dziwić fakt, że na miliony zrobionych zdjęć, na gorącym uczynku złapano tylko 23 osoby. Władze miasta są jednak zadowolone z efektów. - Przyznaję, że w ogóle nie patrzę na to, ile osób zostało złapanych, bo nie taki był cel - mówi wiceprezydent Bydgoszczy Michał Sztybel.
- Celem było to, żeby ludzie nie śmiecili, a nie to, żeby byli łapani. Jesteśmy zadowoleni, bo w miejscach, gdzie zostały umieszczone fotopułapki, najczęściej pojawiały się odpady. Jeżeli zatem śmieci pojawiają się znacznie rzadziej, to znaczy, że jest dobrze. Idealny stan byłby taki, żeby w ogóle nikogo nie łapać, żeby mieszkańcy po prostu nie śmiecili, ale naszą akcję oceniam może nie na szóstkę, ale na piątkę - dodaje samorządowiec.
Strażnicy miejscy potwierdzają - tam, gdzie pojawiają się fotopułapki, problemy znikają. - Mamy takie dwie lokalizacje, między innymi w Fordonie, gdzie w ubiegłym roku łapaliśmy wandali kilka razy w tym samym miejscu. W tym roku już ani razu, więc efekt jest - ocenia Bereszyński.
Przeglądają dziennie tysiące zdjęć
Do tego potrzebna jest jednak żmudna praca strażników miejskich. Kamery wzbudzają się na ruch zarówno w dzień, jak i w nocy, bo mają czujniki na podczerwień. - Włączają się nie tylko na ruch - na przykład pojazdu nadjeżdżającego, z którego wysiada dwójka mężczyzn i wyrzuca śmieci do lasu - ale też na ruch liści i gałęzi - tłumaczy rzecznik. - Jest więc całe mnóstwo zdjęć, które nie są przydatne z naszego punktu widzenia, ale po ponad roku funkcjonowania systemu, funkcjonariusze mają już wprawę w tym, jak w miarę szybko i sprawnie przebrnąć przez dużą liczbę fotografii - zapewnia.
Straż Miejska przyjmuje rocznie ponad 1000 zgłoszeń od mieszkańców w sprawie dzikich wysypisk na terenach publicznych. - Nie pojmuję tego. W Bydgoszczy działają trzy Punkty Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK), gdzie każdy mieszkaniec może za darmo, bez ponoszenia dodatkowych opłat, oddać odpady poremontowe, budowlane, a także wielkogabarytowe czy sprzęt elektroniczny - przypomina Sztybel. - Nieraz człowiek się za głowę łapie, czemu ktoś wywozi śmieci do lasu, gdy może je zawieźć do PSZOK-u. Wynika to chyba z niewiedzy lub głupoty - podsumowuje wiceprezydent.
W 2021 roku miasto uprzątnęło aż 344 dzikie wysypiska, o łącznej masie 1 082,2 kg, co kosztowało podatników około 200 tysięcy złotych.