"Konwencji nie słuchałem, bo byłem w polu". Rolnicy z Kujaw nieufni wobec obietnic. Skupiają się na innych wyborach
O zbliżających się wyborach parlamentarnych z rolnikami z Kujaw i Pomorza rozmawiamy podczas pikniku "X Wojewódzkiego Konkursu Orki 2023" na polach w Podgórzynie, obok Żnina. W niedzielny, upalny dzień przyjechały tu rodziny z całego regionu. - Prowadzę z mężem 50-hektarowe gospodarstwo w gminie Kikół. Zajmujemy się produkcją bydła opasowego. Mamy też typowe uprawy pod hodowlę bydła oraz uprawiamy rzepak - wylicza Agnieszka Butynowska. - Żniwa były średnie, a biorąc pod uwagę ceny, to pewnie będzie kiepsko - ocenia.
Rolnicy o obietnicach polityków: obiecanki-cacanki
Rolniczkę pytamy o wybory parlamentarne. - Wybieramy się z całą rodziną, żeby potem nie było, że nie głosowałam. Każdy głos się liczy i każde wybory są ważne - ocenia. - Jeszcze nie mam swojego kandydata, na razie słucham i analizuję, bo jeszcze jest troszeczkę czasu. Wiadomo, wszyscy coś obiecują, a potem jest inaczej. Jestem sceptycznie nastawiona do programów, choć na przykład przydałaby się lepsza ochrona zdrowia na wsi, szczególnie dla kobiet - dodaje nasza rozmówczyni.
W obietnice wyborcze kandydatów nie wierzy też pan Henryk. - Ja już za długo na tym świecie żyję, żeby w taką propagandę i w te obiecanki-cacanki wierzyć. To jest kiełbasa wyborcza. Trzeba realnie patrzeć na problemy i życie, a kampania kieruje się swoimi prawami - uważa.
Do rozmowy wtrąca się też inny rolnik. - Żadnych wyborów do tej pory nie opuściłem. Uważam, że jest to obywatelski obowiązek, a ten, który nie idzie na wybory, niech później nie narzeka, że jest tak czy owak - podkreśla starszy mężczyzna. - Mam już wybraną partię i kandydata. Konwencji wyborczych nie słuchałem, bo byłem zajęty pracą w polu. Co do przyszłości, to w rolnictwie obawy były, są i będą - podsumowuje.
Wybory do izb rolniczych
Przed wyborami parlamentarnymi rolników czekają jednak jeszcze inne - równie ważne dla nich wybory - do izb rolniczych. Izby - z Krajową Radą - tworzą niezależny samorząd, który reprezentuje interesy rolników, wspiera ich działalność oraz rozwój wsi.
W wyborach do samorządu rolniczego okręgiem wyborczym jest gmina. W pierwszym etapie wybiera się dwóch członków rady powiatowej izby (lub jednego, jeżeli obszar użytków rolnych gminy nie przekracza 4 tys. ha). Później każda rada powiatowa izby - na swoim pierwszym posiedzeniu - wybierze spośród swoich członków przewodniczącego oraz delegata na Walne Zgromadzenie, które to z kolei - także na swoim pierwszym posiedzeniu - wybierze zarząd, Komisję Rewizyjną i komisje problemowe.
8 września minął termin zgłaszania kandydatów do izb. Wybory odbędą się 24 września. - Ja nie rozmawiam o polityce, bo póki co mamy ważniejsze wybory w izbie rolniczej - uważa prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej Ryszard Kierzek, który będzie starał się o reelekcję. - Tyle lat tworzyłem izbę razem z moimi kolegami i uważam, że ma ona silną pozycję. Jeśli chodzi natomiast o wybory parlamentarne, to jako samorząd rolniczy będziemy apelować do gospodarzy, żeby na nie poszli i szukali na listach prawdziwych rolników - dodaje nasz rozmówca.
Członkowie samorządu rolniczego wybierani są na czteroletnią kadencję.