Mieszkańcy Bydgoszczy mają dość "autobusów widmo". Prezydentowi też puszczają nerwy
Mieszkańcy nie pozostawiają na bydgoskiej komunikacji miejskiej suchej nitki. Pasażerowie opisują w mediach społecznościowych sytuacje, w których z rozkładów jazdy regularnie wypadają autobusy nr 71, 77 czy 54, przez co spóźniają się do pracy czy szkoły.
"Nie przyjeżdża 77, 83... Autobusy kupują, o ludziach zapomnieli" - pisze pan Michał na miejskiej grupie na popularnym portalu społecznościowym, a pani Alicja dodaje: "80-tka też jeździ, jak chce. Już dwa razy w ciągu tygodnia spóźniłam się do pracy, bo wcale nie przyjechała".
Rada Osiedla Osowa Góra pisze do prezydenta
Problemy z kursowaniem autobusów mają w szczególności mieszkańcy Osowej Góry, dlatego Rada Osiedla skierowała pismo do prezydenta Bydgoszczy o interwencję. "Otrzymujemy bardzo dużo skarg na temat kursowania autobusów linii numer 71 i 77 (?). Dochodzi nawet do sytuacji, że mieszkańcy dzwonią do dyspozytora z zapytaniem, które w dniu dzisiejszym autobusy wypadły z rozkładu i według tego, co usłyszą układają sobie dzień" - pisze Radosław Ginther, przewodniczący Rady Osiedla Osowa Góra. - "Bardzo prosimy o interwencję" - dodaje w piśmie do Rafała Bruskiego.
Miejskie Zakłady Komunikacyjne mają umowę przewozową na obsługę 75 procent linii autobusowych w Bydgoszczy. Pozostałe 25 procent - od 1 stycznia 2023 roku - obsługuje prywatny przewoźnik Mobilis, który wygrał przetarg na lata 2023-2031. MZK tłumaczą, że realizują 98 procent zawartego kontraktu, a problemy z regularnym kursowaniem autobusów wynikają z kłopotów kadrowych. Brakuje bowiem kierowców, którzy mogliby obsługiwać wszystkie linie.
Bruski chce wyjaśnień
Prezydenta to jednak nie przekonuje. - Śledzimy wykonanie zamówionego przez nas transportu - zapewnia Rafał Bruski. - Wiem, że w MZK utrzymuje się ono poniżej 98 procent. To jest niby dużo, ale jednak, jeżeli ktoś jest w tych dwóch procentach, to jest oczywiście niezadowolony - dodaje.
Bruski - podczas ostatniej sesji Rady Miasta - zagroził spółce odebraniem dwóch procent kontraktu. - Wysyłamy pismo do MZK z zapytaniem, czy jest w stanie świadczyć sto procent usługi - poinformował prezydent.
- Jeżeli nie będzie w stanie świadczyć, podejmę działania takie, że te dwa procent zlecę innej firmie i nie na miesiąc czy dwa, tylko do końca kontraktu. Po prostu nie chcę takiej sytuacji, kiedy autobusy i tramwaje zgodnie z rozkładem jazdy nie jeżdżą. Mieszkańcy mogą mieć do mnie żal, że nic nie robię, dlatego takie pismo kierujemy - dodawał wzburzony. Za niezrealizowane kursy - co miesiąc - przewoźnicy mają potrącane z kontraktu kilkanaście tysięcy złotych.
Według rankingu czasopisma "Wspólnota", Bydgoszcz dopłacała w ubiegłym roku na komunikację miejską 447 złotych (rocznie) na jednego mieszkańca, co plasuje ją na siódmym miejscu wśród miast wojewódzkich. Najwięcej wydała Warszawa - 1080 złotych na jednego mieszkańca.