Awantura na konferencji. Poszło o aferę wizową. Schreiber nie wytrzymał. "To jakaś komedia jest"
Wojewoda kujawsko-pomorski, a zarazem szef lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej, zaprosił w środę dziennikarzy na konferencję prasową przed biuro sztabu wyborczego Łukasza Schreibera. Miał poinformować, że złożył wniosek o przesłuchanie polityka Prawa i Sprawiedliwości przez komisję śledczą. Początkowo nie ujawniał, o jaką komisję chodzi.
Zanim jednak konferencja prasowa się rozpoczęła, z biura wyszedł sam Łukasz Schreiber, razem ze swoim sztabem wyborczym: rzeczniczką, a także kandydatami na miejskich radnych. Stanęli tuż obok mikrofonów, by przysłuchiwać się i nagrywać to, co wojewoda ma do powiedzenia.
Schreiber przed komisję śledczą ds. afery wizowej
Wojewoda Michał Sztybel poinformował, że złożył wniosek do szefa komisji ds. afery wizowej Michała Szczerby z Koalicji Obywatelskiej o przesłuchanie posła PiS. Polityk PO uważa, że Schreiber ma wiedzę na temat nadużyć, ale jej nie ujawnia. - Ja nie oskarżam pana ministra o udział w aferze wizowej, nie oskarżam go też o przestępstwo czy łapówkarstwo. Mam jednak uzasadnione podejrzenie, że nie mówi nam wszystkiego w tej sprawie - podkreślał wojewoda.
Szef lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej pytał dalej o udział Schreibera w tej sprawie. - W jaki sposób zapadała decyzja o zgodzie, by w ustawie covidowej była poprawka pozwalająca ministrowi na specjalny tryb przyznawania wiz? Kto o tym zdecydował? - zastanawiał się głośno Sztybel. - Przypomnę, że pan minister Schreiber był szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów. To był komitet, który odpowiada za jakość stanowionego prawa, za rekomendacje przedstawiane Radzie Ministrów. To pan minister ma doskonałą wiedzę, komu najbardziej na tym zależało - mówił dalej wojewoda.
Fordon jak Końskie. To tu wygrywa się wybory. 'Mówią, że tyle robią, a gó*** robią'
To zagrywka polityczna w kampanii wyborczej
Łukasz Schreiber przysłuchiwał się wystąpieniu, komentując je pod nosem i raz po raz szeroko się uśmiechając. Jego współpracownicy także śmiali się z zarzutów i z dezaprobatą kiwali głowami.
Po wysłuchaniu Sztybla poseł PiS odniósł się do zarzutów. - To jest niesamowita historia. Oto wojewoda, przedstawiciel rządu w terenie, zajmuje się w godzinach pracy konferencjami i atakowaniem głównego kontrkandydata urzędującego prezydenta - mówił z przekąsem. - Komisje śledcze działają. Jeśli ktoś uważa, że powinien być przesłuchany, jestem gotowy przed każdą komisją się stawić. To jest po prostu jakaś komedia - dodawał.
Według Schreibera zapowiedź postawienia go przed komisją śledczą ds. afery wizowej jest niczym innym, jak tylko atakiem politycznym w trwającej kampanii samorządowej. - Nowa ekipa rządzi od ponad pół roku i nie jest w stanie niczego dla Bydgoszczy zrobić. To pokazuje jej słabość i nieudolność - podkreślał.
'Jestem tu prywatnie a nie jako wojewoda'
Schreiber wręczył Sztyblowi swój program wyborczy. - To jest program, którego pan prezydent nie ma na te wybory. Może pomoże mu stworzyć swój własny, może w taki sposób się przyda - mówił z ironią. - Zachęcam, by zrobić coś dobrego dla Bydgoszczy, a nie nasyłać tylko policjantów na protestujących pod urzędem wojewódzkim rolników - dodawał.
Na pytanie tokfm.pl, w jakim charakterze wojewoda zorganizował konferencję prasową o godzinie 9 rano, ten odpowiedział: "Jestem tu jako osoba prywatna i reprezentant partii. Jako wojewoda mam nienormowany czas pracy i na przykład dziś pracuję do godziny 19, pracuję również w weekendy".
- Wbrew temu, co mówi pan Schreiber, nie ma tutaj ze mną pracowników urzędu, nie ma też urzędniczego sprzętu. Mam prawo - jak każdy obywatel - do prywatnego wyjścia z pracy - podkreślał.
Komisja ds. afery wizowej bada nadużycia w zakresie legalizacji pobytu cudzoziemców na terytorium Polski przez urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych.