,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Pat w kujawsko-pomorskim sejmiku. Kandydat na marszałka nagle przerwał obrady

2 min. czytania
07.05.2024 12:54
Sejmik Województwa Kujawsko-Pomorskiego na swoim pierwszym posiedzeniu nie wybrał marszałka i zarządu. Obrady nieoczekiwanie przełożono. W kuluarach mówi się, że polityczna układanka ułoży się inaczej niż początkowo zakładano. Do zarządu województwa ma wejść ktoś z Nowej Lewicy, mimo że ugrupowanie nie zdobyło w regionie ani jednego mandatu.
|
|
fot. Maciej Wasilewski / Agencja Wyborcza.pl

Sejmik Województwa Kujawsko-Pomorskiego VII kadencji zebrał się po raz pierwszy w poniedziałek 6 maja. Sesję prowadził radny senior Robert Malinowski. Bardzo szybko udało się wybrać przewodniczącego sejmiku, bo jedyną kandydatką była Elżbieta Piniewska z Koalicji Obywatelskiej (dotychczasowa przewodnicząca), którą jednogłośnie poparli wszyscy radni, niezależnie od opcji politycznej.

- Bardzo serdecznie dziękuję za tak wielki kredyt zaufania - mówiła tuż po głosowaniu. - Mogę obiecać jedno, że będę starała się wypełniać swoje obowiązki jak najlepiej, rzetelnie, merytorycznie i sumiennie - podkreślała. Wiceprzewodniczącymi zostali Katarzyna Lubańska (KO), Józef Ramlau (PiS) i Przemysław Sznajdrowski (Trzecia Droga).

Całbecki przerywa sesję sejmiku

Radni mieli też wybrać nowego marszałka oraz zarząd województwa, jednak obrady zostały odroczone do godziny 16. W kuluarach padały już konkretne nazwiska. Marszałkiem miał ponownie zostać Piotr Całbecki, a w fotelu zastępców zasiąść mieli: Zbigniew Ostrowski (KO) oraz Aneta Jędrzejewska (Trzecia Droga - PSL). Członkami zarządu województwa mieli być także Dariusz Kurzawa (Trzecia Droga-PSL) oraz były prezydent Włocławka Marek Wojtkowski (KO).

Tysiące Polaków tracą pracę. Odsłaniamy kulisy grupowych zwolnień

Wydawało się, że po południu ruszą głosowania, jednak niespodziewanie obrady przerwał Piotr Całbecki, który wnioskował o odroczenie sesji do czwartku 9 maja. Poparli go radni z KO i Trzeciej Drogi.

- Jesteśmy częścią większej grupy politycznej. Na poziomie krajowym współrządzimy również z Lewicą, która - akurat tak się złożyło - nie ma ani jednego mandatu w sejmiku województwa. My traktujemy nasze porozumienie z koalicjantami jako zobowiązanie trwałe - tłumaczył po sesji Całbecki. - Jest niezbędne, by zostało ono usankcjonowane przy stole negocjacyjnym, przy którym trwają dyskusje (?) na temat kształtu sejmików i zarządów województw tam, gdzie Lewica się do sejmików nie dostała - dodawał.

Sensacja w Małopolsce. Dlaczego przepadł kandydat Kaczyńskiego? 'Nie wszyscy popierają tę wizję'

Polityczna układanka ułoży się zatem inaczej niż początkowo zakładano. Do zarządu województwa będzie musiał wejść ktoś z Nowej Lewicy, mimo że ugrupowanie nie zdobyło w regionie ani jednego mandatu.

Radni PiS nie kryją oburzenia. 'Tak oto jest pojmowana samorządność w wydaniu koalicji 13 grudnia. Radni zostali potraktowani instrumentalnie i przedmiotowo. Nie dość, że choć mogli, to nie dokonali wyboru władz wykonawczych Sejmiku, to jeszcze ogłosili przerwę w obradach de facto na wniosek centralnych władz politycznych Koalicji Obywatelskiej' - pisze w mediach społecznościowych radny Prawa i Sprawiedliwości Marek Gralik.

- W czwartek ponownie spotkamy się na tej sali, aby dokończyć to, co zostało przerwane. Mam nadzieję, że ukonstytuujemy się już definitywnie - podsumował po zawieszeniu obrad marszałek Piotr Całbecki.

Obrady zaplanowano na godzinę 11.00.