,
Obserwuj
Polska

Tu kwitnie największa w Polsce kolekcja storczyków. Skąd się wzięły?

5 min. czytania
07.09.2025 12:00

Pod szklanym dachem Storczykarni w Łańcucie kwitnie największa w Polsce kolekcja tych niezwykłych roślin. Kuszą egzotycznym wyglądem, zachwycają bogactwem barw i kształtów, ale ich zapach potrafi zaskoczyć. Nie zawsze jest tak uwodzicielski, jak sugerowałaby delikatna uroda. To właśnie ta różnorodność sprawia, że wizyta w tym miejscu staje się niepowtarzalnym doświadczeniem.

fot. Ewa Pasierbiewicz-Biernat

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto założył kolekcję storczyków w Łańcucie;
  • Czy te rośliny są łatwe w uprawie;
  • W jaki sposób przyciągają owady. 

Egzotyczne, pełne barw i niezwykłej elegancji - storczyki od ponad stu lat są wpisane w historię Łańcuta. - Pomysłodawcą stworzenia kolekcji storczyków w naszym mieście był trzeci ordynat, Roman Potocki - przypomina Wiesław Koza, kierownik Działu Zespołów Parkowych Muzeum-Zamek w Łańcucie. - Gdy objął majątek pod koniec XIX wieku, miał już za sobą podróże niemal po całym świecie. To właśnie wtedy zakochał się w storczykach. Była to miłość nieprzypadkowa, bo w tamtym czasie egzotyczne kwiaty były symbolem luksusu - zaznacza Wiesław Koza.

Storczyki nie były tak powszechnie dostępne jak dziś. Sprowadzano je głównie ze stanowisk naturalnych, więc mogli sobie na nie pozwolić tylko najbogatsi i nieliczni. Do tego wąskiego grona należał właśnie Roman Potocki. Dysponując ogromnym majątkiem i pasją do rzadkich roślin, sprowadził do Łańcuta pierwsze okazy, przede wszystkim katleje. - Rozpoczął ich uprawę właśnie tutaj, w swojej rezydencji. I tradycja ta była kontynuowana przez rodzinę Potockich aż do końca II wojny światowej - dodaje mój rozmówca.

Kwiatowa nowoczesność

Po wojnie Storczykarnia przeszła pod zarząd PGR Ogrody. Uprawiano tam storczyki na kwiat cięty i wysyłano do kwiaciarni w największych polskich miastach. Zmiany ustrojowe w latach 80. sprawiły jednak, że obiekt zaczął popadać w ruinę. - Odkupiliśmy od nich część kolekcji, przede wszystkim katleje - wspomina Wiesław Koza. W 2008 roku, na bazie dawnej szklarni, powstała nowa Storczykarnia, w której zastosowano nowoczesną technologię. - Szklarnie wyposażono w systemy sterowania klimatem, zamgławiania i regulacji temperatury - podkreśla Wiesław Koza.

Od tamtej pory w Łańcucie działa stała ekspozycja storczyków. Jej sercem pozostają historyczne egzemplarze sprowadzone niegdyś przez Romana Potockiego. - Najwięcej mamy katlei. Ponieważ kwitną głównie późną jesienią i zimą, zakupiliśmy też inne odmiany, aby Storczykarnię można było podziwiać przez cały rok - tłumaczy kierownik Działu Zespołów Parkowych łańcuckiego Zamku.

Ewa Pasierbiewicz-Biernat
fot.

Ewa Pasierbiewicz-Biernat

Dziś łańcucka Storczykarnia to prawdziwe królestwo egzotycznych roślin. - Mamy około trzech tysięcy sztuk i ponad tysiąc odmian i gatunków - mówi Wiesław Koza. Najcenniejsze wciąż pozostają katleje pochodzące z kolekcji Romana Potockiego. Pracownicy starają się je sukcesywnie odtworzyć, sięgając do "Reichenbachii", unikatowego opracowania z XIX wieku, które zachowało się w bibliotece zamkowej. Za codzienną pielęgnację odpowiada pięcioosobowy zespół.

Storczykarnia jest otwarta niemal przez cały rok, a jej serce stanowią cztery szklarnie zaplecza produkcyjnego. - Podzieliliśmy je na strefy klimatyczne, tak aby odwzorować naturalne środowiska. Rośliny z chłodniejszych rejonów trafiają do szklarni chłodnej, te z cieplejszych - do ciepłej, bardzo ciepłej lub umiarkowanej - wyjaśnia Wiesław Koza.

Storczyki rosną na zapleczu, a kiedy zakwitają, przenoszone są na ekspozycję, gdzie zachwycają turystów. Najpiękniej jest tu pod koniec listopada i na początku grudnia, kiedy rozkwitają historyczne katleje. - Ich potężne, fioletowo-różowe kwiaty, od lat stanowią dumę kolekcji. Wtedy cała ekspozycja wygląda zjawiskowo - podkreśla Wiesław Koza. I dodaje, że tak naprawdę to każda pora roku ma w sobie coś wyjątkowego. Wiosną i latem można podziwiać storczyki, które nie kwitną późną jesienią, a zimą zachwycają te odmiany, które w innych miesiącach nie pokazują swoich kwiatów.

Sekretne życie storczyków

- Wbrew temu, co się wydaje, nie wszystkie storczyki są łatwe w uprawie - podkreśla kierownik Działu Zespołów Parkowych łańcuckiego Zamku. Popularne phalaenopsisy, które zdobią dziś niemal każdy dom, to hybrydy stworzone przez człowieka. Są odporne, powtarzają kwitnienie i nie sprawiają większych trudności. Jednak muzealna kolekcja to zupełnie inna historia. - Storczyki botaniczne wymagają specjalnego podejścia. Musimy pamiętać, że pochodzą z różnych regionów świata. Każdy gatunek potrzebuje określonych warunków: odpowiedniej temperatury, nasłonecznienia i wilgotności - tłumaczy mój rozmówca.

Wiele roślin musi przejść okres spoczynku, aby mogły ponownie zakwitnąć. - Nierzadko wygląda to tak, że praktycznie zasuszamy storczyk całkowicie. Gubi liście, a my cierpliwie czekamy, aż znów zacznie rosnąć. Może wydawać się to drastyczne, ale właśnie tak funkcjonują w naturze. Przechodzą okresy suszy i okresy wzrostu - mówi Wiesław Koza.

Codzienna praca w Storczykarni to nieustanne balansowanie pomiędzy wymaganiami tysięcy roślin. - Mamy bardzo dużo odmian i gatunków pochodzących z różnych stanowisk. Trzeba wiedzieć, które podlewać, które pozostawić bez wody, które zasilać, a które przenieść do szklarni chłodnej, aby niższa temperatura zainicjowała wytwarzanie pędów kwiatowych - opowiada Wiesław Koza. Każdy z tych zabiegów wymaga doświadczenia i czujności. A nagrodą za cierpliwość są kwitnące storczyki. Czasem po miesiącach pozornego obumierania.

Ewa Pasierbiewicz-Biernat
fot.

Ewa Pasierbiewicz-Biernat

Piękne dla oka, zaskakujące dla nosa

Kolekcja w Łańcucie zachwyca różnorodnością. Można tu zobaczyć storczyki epifityczne - rosnące na drzewach, gatunki zakorzenione w skałach, jak i te zasiedlające chłodniejsze górskie stoki. - W naturze storczyki spotkamy niemal na całym świecie. Jedne potrzebują wilgotnego powietrza i rosną na kawałku kory, inne doskonale radzą sobie w ziemi czy w górach. Ta różnorodność sprawia, że w naszej szklarni każdy okaz wydaje się osobną, fascynującą opowieścią - mówi Wiesław Koza.

Łańcucka Storczykarnia pozostaje miejscem unikatowym. - To jedyna taka kolekcja w Polsce. Ogrody botaniczne mają swoje zbiory, ale są dużo mniejsze. U nas, w jednym miejscu można zobaczyć naprawdę różnorodne, ciekawe odmiany, zarówno historyczne, jak i współczesne - podsumowuje Wiesław Koza.

Storczyki zachwycają kolorami, ale ich zapach potrafi zaskoczyć. - Roślina kwitnie i wydziela zapach nie po to, żeby sprawić nam przyjemność, tylko żeby się rozmnożyć. Część storczyków, które pachną wyjątkowo intensywnie, ma skromne kwiaty, a te najbardziej okazałe - często nie pachną wcale - tłumaczy Wiesław Koza. Bywają też wyjątki. - Jeden z gatunków, Bulbophyllum phalaenopsis, ma kwiatostan w kolorach brunatno-brązowych, z fakturą przypominającą sierść zwierzęcia. Wydziela zapach padliny i przyciąga muchy, które w naturze go zapylają. To jest właśnie niezwykłe w świecie storczyków, że każdy ma swoją strategię i tajemnicę - dodaje mój rozmówca.

Rozwój storczykarni odbywa się w granicach, jakie wyznacza historia. Szklarnia mieszcząca kolekcję powstała na początku XX wieku i jako zabytek nie może być rozbudowana. - Staramy się uzupełniać zbiory o nowe gatunki, ale miejsca na większe powiększanie kolekcji już nie mamy. Skupiamy się więc na doborze ciekawych roślin, także takich, które rosły tu dawniej, w czasach "Reichenbachii" - wyjaśnia Wiesław Koza.

Źródło: TOK FM