Lekarz pomógł chorej żonie, został ukarany przez NFZ. "To niemoralne"
Narodowy Fundusz Zdrowia wystawił lekarzowi rachunek na 597 tysięcy złotych (w tym 70 tysięcy odsetek) za refundowany lek przeciwbólowy, który przepisywał swojej żonie walczącej z nowotworem. Chodzi o preparat wziewny z fentanylem. - Nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie wyobrazić sobie taki ból, przez który ma się ochotę wyskoczyć z okna - mówiła Radiu ZET pani Dorota.
- Lekarz twierdzi, że jego postępowanie - choć sprzeczne z refundacyjnymi wytycznymi - pozwoliło uniknąć hospitalizacji i powikłań u żony;
- NFZ utrzymuje, że "nie były spełnione wszystkie elementy wskazania refundacyjnego" i lek wziewny z fentanylem nie mógł być podstawowym środkiem;
- Rodzina nie ma środków na spłatę 597 tys. zł i zapowiada dalsze odwołania w sądzie.
Pani Dorota, od lat zmagająca się z kolejnymi nowotworami i białaczką, po przeszczepie szpiku zaczęła odczuwać ogromne bóle. - W skali od 1 do 10 to było 11! … Wyłam z tego bólu - wspomina. Najlepsze efekty dawał jej lek z fentanylem. - Po dziesięciu, piętnastu minutach zaczynał działać. Byłam wręcz zachwycona… Postawił mnie na nogi. Mogłam znowu wrócić do własnego życia - relacjonuje.
Lek przepisywał jej mąż, lekarz POZ, zaznaczając refundację NFZ. W miarę jak organizm przyzwyczajał się do substancji, dawki rosły. To wzbudziło czujność urzędników, którzy po kontroli nakazali zwrot całości refundacji. - Dokumentacja, którą prowadziłem, była nad wyraz skrupulatna. I jestem zaskoczony, że NFZ mimo moich obszernych wyjaśnień po prostu je zignorował - mówi pan Sławomir.
NFZ twierdzi, że działa zgodnie z prawem
NFZ podkreśla, że działa zgodnie z prawem. - Narodowy Fundusz Zdrowia jako publiczny płatnik musi zachować dbałość o wydatkowanie środków publicznych pod postacią refundacji - tłumaczy Krzysztof Urban, zastępca dyrektora departamentu kontroli NFZ. Dodaje, że "nie były spełnione wszystkie elementy wskazania refundacyjnego… Tylko kiedy spełnione są wszystkie te elementy, można wpisać poziom odpłatności ryczałtowej". W tym przypadku - zdaniem NFZ - lek wziewny z fentanylem nie mógł być stosowany jako podstawowy.
Takie stanowisko popiera dr hab. Jarosław Woroń z Polskiego Towarzystwa Badania Bólu. - Skazujemy takiego pacjenta na częste używanie takiego leku… Lek donosowy, tak silnie działający, można podać pacjentowi dodatkowo… Nie można oczekiwać zrozumienia, gdy lekarz nie postępuje według obowiązujących wszystkich lekarzy zasad - stwierdza.
"Nie mamy takich pieniędzy". Lekarz i jego żona liczą na sąd
Państwo Dorota i Sławomir są rozgoryczeni. - Nie rozumiem, że można decydować z góry, że taka ilość leku będzie refundowana, a kolejna już nie będzie… To jest nieetyczne, niemoralne i niezgodne z kodeksem etyki lekarskiej - mówi lekarz. Dodaje, że dzięki terapii jego żona ani razu nie trafiła do szpitala. - NFZ wręcz zaoszczędził na tym sporo pieniędzy - przekonuje.
Rodzina żyje "jak większość społeczeństwa, na kredytach". - Nie mamy takich pieniędzy - mówi pani Dorota. - Mamy dwoje dzieci… Chcemy ich wykształcić. Nigdy nie chcieliśmy niczego więcej od życia, niż uczciwie pracować - dodaje. Małżeństwo liczy na sprawiedliwość w sądzie - prawnik zapowiada odwołania od decyzji NFZ.
Obecnie pani Dorota przyjmuje inne środki przeciwbólowe na bazie marihuany, wypisywane już nie przez męża, lecz specjalistyczną poradnię.
Problemy pacjentów z bólem poruszaliśmy już jakiś czas temu w naszym serialu podkastowym, pt. "Próg bólu". Zachęcamy do posłuchania!
Źródło: Radio Zet