,
Obserwuj
Polska

Lekarz pomógł chorej żonie, został ukarany przez NFZ. "To niemoralne"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
30.09.2025 14:48

Narodowy Fundusz Zdrowia wystawił lekarzowi rachunek na 597 tysięcy złotych (w tym 70 tysięcy odsetek) za refundowany lek przeciwbólowy, który przepisywał swojej żonie walczącej z nowotworem. Chodzi o preparat wziewny z fentanylem. - Nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie wyobrazić sobie taki ból, przez który ma się ochotę wyskoczyć z okna - mówiła Radiu ZET pani Dorota.

fot. AGNIESZKA WOCAL / Agencja Wyborcza.pl
  • Lekarz twierdzi, że jego postępowanie - choć sprzeczne z refundacyjnymi wytycznymi - pozwoliło uniknąć hospitalizacji i powikłań u żony;
  • NFZ utrzymuje, że "nie były spełnione wszystkie elementy wskazania refundacyjnego" i lek wziewny z fentanylem nie mógł być podstawowym środkiem;
  • Rodzina nie ma środków na spłatę 597 tys. zł i zapowiada dalsze odwołania w sądzie.

Pani Dorota, od lat zmagająca się z kolejnymi nowotworami i białaczką, po przeszczepie szpiku zaczęła odczuwać ogromne bóle. - W skali od 1 do 10 to było 11! … Wyłam z tego bólu - wspomina. Najlepsze efekty dawał jej lek z fentanylem. - Po dziesięciu, piętnastu minutach zaczynał działać. Byłam wręcz zachwycona… Postawił mnie na nogi. Mogłam znowu wrócić do własnego życia - relacjonuje.

Lek przepisywał jej mąż, lekarz POZ, zaznaczając refundację NFZ. W miarę jak organizm przyzwyczajał się do substancji, dawki rosły. To wzbudziło czujność urzędników, którzy po kontroli nakazali zwrot całości refundacji. - Dokumentacja, którą prowadziłem, była nad wyraz skrupulatna. I jestem zaskoczony, że NFZ mimo moich obszernych wyjaśnień po prostu je zignorował - mówi pan Sławomir.

Redakcja poleca

NFZ twierdzi, że działa zgodnie z prawem

NFZ podkreśla, że działa zgodnie z prawem. - Narodowy Fundusz Zdrowia jako publiczny płatnik musi zachować dbałość o wydatkowanie środków publicznych pod postacią refundacji - tłumaczy Krzysztof Urban, zastępca dyrektora departamentu kontroli NFZ. Dodaje, że "nie były spełnione wszystkie elementy wskazania refundacyjnego… Tylko kiedy spełnione są wszystkie te elementy, można wpisać poziom odpłatności ryczałtowej". W tym przypadku - zdaniem NFZ - lek wziewny z fentanylem nie mógł być stosowany jako podstawowy.

Takie stanowisko popiera dr hab. Jarosław Woroń z Polskiego Towarzystwa Badania Bólu. - Skazujemy takiego pacjenta na częste używanie takiego leku… Lek donosowy, tak silnie działający, można podać pacjentowi dodatkowo… Nie można oczekiwać zrozumienia, gdy lekarz nie postępuje według obowiązujących wszystkich lekarzy zasad - stwierdza.

Redakcja poleca

"Nie mamy takich pieniędzy". Lekarz i jego żona liczą na sąd

Państwo Dorota i Sławomir są rozgoryczeni. - Nie rozumiem, że można decydować z góry, że taka ilość leku będzie refundowana, a kolejna już nie będzie… To jest nieetyczne, niemoralne i niezgodne z kodeksem etyki lekarskiej - mówi lekarz. Dodaje, że dzięki terapii jego żona ani razu nie trafiła do szpitala. - NFZ wręcz zaoszczędził na tym sporo pieniędzy - przekonuje.

Rodzina żyje "jak większość społeczeństwa, na kredytach". - Nie mamy takich pieniędzy - mówi pani Dorota. - Mamy dwoje dzieci… Chcemy ich wykształcić. Nigdy nie chcieliśmy niczego więcej od życia, niż uczciwie pracować - dodaje. Małżeństwo liczy na sprawiedliwość w sądzie - prawnik zapowiada odwołania od decyzji NFZ.

Obecnie pani Dorota przyjmuje inne środki przeciwbólowe na bazie marihuany, wypisywane już nie przez męża, lecz specjalistyczną poradnię. 

Problemy pacjentów z bólem poruszaliśmy już jakiś czas temu w naszym serialu podkastowym, pt. "Próg bólu". Zachęcamy do posłuchania!

Źródło: Radio Zet