Dziecko z cukrzycą nie może jechać na szkolną wycieczkę? "Poczułam się jak wyrzutek"
Do Radia TOK FM napisała mama 9-letniego chłopca, ucznia jednej ze szkół w centrum Polski. Nie chce ujawniać, o jaką placówkę chodzi, by nie zaszkodzić własnemu dziecku. Jak mówi, chodzi jej bardziej o pokazanie problemu, z którym muszą się mierzyć rodzice dzieci z cukrzycą. To samo zresztą niejednokrotnie dotyczy osób z innymi chorobami przewlekłymi i z niepełnosprawnościami.
Jasiek (imię zmienione) bardzo chciał jechać na wycieczkę ze swoją klasą. Choruje na cukrzycę. Wiąże się to m.in. z występowaniem wahań poziomu cukru we krwi. Dziecko musi tę kwestię monitorować, przyjmować insulinę i uważać na to, co je.
Nauczycielka, jak relacjonuje nasza słuchaczka, miała jej powiedzieć wprost: "na wycieczkę mogą jechać tylko zdrowe dzieci". - Poczułam się jak wyrzutek, jakby moje dziecko było trędowate - opowiada nasza rozmówczyni. Zdecydowała, że zaproponuje rozwiązanie. Chciała pojechać na wycieczkę razem z synem. - Trzeba pomóc i zrozumieć dziecko, a nie już na wstępie je wykluczać - oburza się matka chłopca.
'Wskoczyła z rozmachem i połamala mu klatkę'. Szokujące historie z obdukcji
Dziecko z cukrzycą. Nauczyciele się boją
Problem zna doskonale Barbara Kucharska, jedna z fundatorek Fundacji Diabeciaki z Łodzi. Jak mówi, z podobnymi historiami spotyka się bardzo często. - Mój syn jest chory już 22 lata. Zawsze, kiedy była wycieczka i on chciał jechać, musiałam jechać jako opiekunka z nim. Najczęściej kończyło się tak, że mój syn świetnie się bawił, a ja zajmowałam się innymi dziećmi, które potrzebowały w tym czasie pomocy - mówi Kucharska.
W jej opinii problem wynika głównie z lęku nauczycieli, że dziecku z cukrzycą - w ich obecności - może się coś stać. Że może potrzebować pomocy, a oni nie będą wiedzieli, jak zareagować. - Ja ten strach staram się rozumieć. Bo chodzi o opiekę nad dzieckiem ze specjalnymi potrzebami medycznymi. Maluch nie potrafi sobie na przykład podać insuliny - mówi pani Barbara. Dodaje jednak, że w całej sprawie kluczowa jest edukacja. A nie zawsze nauczyciele chcą w ten temat wchodzić.
Kucharska uważa jednak, że obecnie nie powinno być problemów z pomocą, bo wiele dzieci ma pompy insulinowe. - Są też specjalne systemy, które pozwalają rodzicowi na ingerencję w podawanie insuliny na odległość, chociażby z domu - mówi. Natomiast starsze dzieci czy nastolatkowie są w stanie sami się tym zająć. - Ale tu też jest ryzyko, że dziecko się zabawi, zagada z kolegami, odłoży coś na potem i w tym "potem" rzeczywiście tkwi istota problemu - dodaje gościni TOK FM.
Dziecko z cukrzycą. Potrzebna edukacja
Pani Barbara od lat zabiega o zatrudnianie w łódzkich szkołach osób, które byłyby dedykowane do pomocy dzieciom z różnymi chorobami, w tym cukrzycą. - Chodzi o osobę, która wiedziałaby, kiedy przypomnieć dziecku: "Jasiu, pamiętasz o insulinie? Zmierzyłeś poziom cukru?". To wszystko przecież widać chociażby na smartfonie, bo są specjalne aplikacje. I taki asystent miałby w to wgląd - opisuje Kucharska.
Doprowadziła nawet do uruchomienia na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi specjalnych studiów dla edukatorów zdrowotnych. - Zajęcia ruszyły w 2016 roku i co roku taka edycja się odbywa. Mamy też studentów, którzy sami mają cukrzycę i chcą się dowiedzieć więcej. Edukatorzy mieli trafiać do szkół, właśnie do pomocy m.in. dzieciom z cukrzycą. Nie spodziewałam się jednak tego, co się zadziało później. W praktyce okazało się, że duże zapotrzebowanie na edukatorów jest w placówkach ochrony zdrowia, w klinikach diabetologicznych. I nasi absolwenci nie trafili do szkół, ale właśnie do systemu ochrony zdrowia - tłumaczy Kucharska.
Eksperci podkreślają, że nie ma powodów, by wykluczać dzieci z cukrzycą z wycieczek, wyjść do kina, teatru czy z dyskotek. Zawsze można dostosować czas trwania wycieczki i punkty do zwiedzania do możliwości wszystkich uczniów, a nie tylko tych zdrowych. Warto sprawdzić dostępność do służb medycznych na trasie wycieczki - czy w pobliżu jest przychodnia albo szpital, na wszelki wypadek. Trzeba też pamiętać, że uczeń z cukrzycą nigdy nie powinien być sam. W jego najbliższym otoczeniu dorośli powinni mieć glukometr oraz szybko przyswajalne węglowodany - na wypadek spadku poziomu cukru. Często rodzice chcą jechać z dzieckiem na taką wycieczkę, wtedy nauczyciel nie powinien odmawiać.
Dziecko z cukrzycą. Co na to MEN?
Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 25 maja 2018 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki wskazuje, że "organizację i program wycieczki dostosowuje się do wieku, zainteresowań i potrzeb uczniów, ich stanu zdrowia, kondycji, sprawności fizycznej i umiejętności". Jeśli tak nie jest, rodzic ma prawo poskarżyć się do dyrektora szkoły czy kuratora oświaty. Wiele fundacji organizuje szkolenia dla nauczycieli dotyczące tego, jak postępować z dzieckiem z cukrzycą.
Rozmawialiśmy z jedną z nauczycielek z Mazowsza, która ma u siebie w klasie uczniów z cukrzycą. Jak mówi, rozumie lęk innych pedagogów, jeśli nikt ich nie nauczył, czym jest cukrzyca. - Ja przeszłam szkolenie. Dziś absolutnie się nie boję. Wiem, że gdyby działo się coś złego, wzywam pogotowie. Nigdy jednak nie miałam takiej konieczności. Na wycieczce pytam o podaną insulinę, ale nigdy nachalnie, nigdy krzykiem. Po prostu rozmawiamy z dzieckiem i pilnujemy się wzajemnie. To działa - zapewnia pani Agata.
Niestety, nawet na stronach rządowych znajdziemy informację, że wiedza o cukrzycy - jeśli chodzi o system oświaty - jest niewystarczająca. Jak czytamy, nauczycielki powinny wiedzieć, jak postępować w sytuacji zaburzenia zdrowia z powodu cukrzycy. "Niski poziom wiedzy wśród tych osób powoduje trudności w opiece nad dzieckiem chorym na cukrzycę przebywającym w przedszkolu lub szkole. Rodzi też obawy i niepokój wśród rodziców tych dzieci oraz samych pracowników co do prawidłowości zapewnienia opieki nad dzieckiem w placówce oświatowej" - czytamy na stronie gov.pl.