,
Obserwuj
Lubelskie

Na Lublinerów już tu wszystko czeka. ''Były pytania, czy przyjazd do Polski jest bezpieczny"

3 min. czytania
30.06.2023 08:30
Od 2 do 7 lipca w Ośrodku Brama Grodzka - Teatr NN w Lublinie odbędzie się Zjazd Lublinerów, czyli potomków lubelskich Żydów. Już wiadomo, że przyjedzie ponad 200 osób z całego świata. Chcą poznać miasto swoich przodków.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Bliscy Lublinerów mieszkali w Lublinie przed II wojną światową i w czasie wojny. Mieli swoje domy, sklepy, restauracje, chodzili do lubelskiej synagogi i miejscowych szkół. Wiedli normalne, codzienne życie, które brutalnie przerwała wojna. 

 

Pierwszy Zjazd Lublinerów odbył się w 1947 roku, czyli tuż po wojnie, z inicjatywy Żydowskiego Komitetu Ziomków Lubelskich w Polsce. Kolejny - dopiero po siedemdziesięciu latach - został zorganizowany w 2017 roku przez Ośrodek Brama Grodzka - Teatr NN. Do Lublina przyjechały osoby m.in. z Izraela, Stanów Zjednoczonych, Kanady, Francji, Wielkiej Brytanii czy Meksyku. Podobnie ma być teraz.

- W tym roku będziemy mieć Lublinerów między innymi z Hiszpanii, większą grupę z Australii, z Francji czy Szwecji. Co ważne, ze zgłoszeń wynika, że będzie sporo nowych osób, których nie znamy - mówi Monika Tarajko, główna koordynatorka Zjazdu Lublinerów. 

Przy poprzedniej edycji jednym z gości była Zipora Nahir, która już wtedy miała 87 lat. - Po powrocie z naszego zjazdu postanowiła zostać nasza wolontariuszką. Ponownie przyjechała, mieszkała u nas na trzecim piętrze, codziennie nam pomagała - w pracy, w tłumaczeniach, w rozmowach, w formułowaniu różnych opisów na naszą stronę. Była to dla nas niezwykła podróż edukacyjna i widać było, że to również dla niej było niezwykle ważne - mówi Tarajko.  

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

W tym roku zjazd jest szczególny, bo za polsko-ukraińską granicą toczy się realna, agresywna wojna, w której giną ludzie. - Dostawaliśmy pytania od naszych gości, czy to będzie bezpieczne, by przyjeżdżać w tym momencie do Polski. Oni często mają inną perspektywę, wynikającą m.in. z odległości. Dla nas Polaków, jeśli Lwów jest 180 kilometrów od nas - to w zasadzie uznajemy, że to jest daleko, ale dla kogoś w USA to jest to niemal obok. Stąd te obawy. Natomiast to, że sytuacja u nas jest jednak dość stabilna, pozwoliło na to, że sporo osób zdecydowało się przyjechać - mówi Monika Tarajko. 

"Zapraszamy wszystkich mieszkańców"

W ramach Zjazdu Lublinerów przewidziano mnóstwo wydarzeń - dla gości, ale też dla mieszkańców Lublina - wydarzenia są otwarte, chodzi o integrację i wspólne spotkania. - Zapraszamy wszystkich mieszkańców, którzy chcieliby poznać żydowską opowieść o mieście, porozmawiać z potomkami byłych mieszkańców, spotkać się - mówi Tarajko.

Będzie sie można wybrać na oprowadzanie po lubelskiej Jesziwie, po dzielnicy żydowskiej i getcie czy po nowym cmentarzu żydowskim. Zaplanowano również przekazanie medalu "Sprawiedliwych wśród narodów świata" na rzecz Ośrodka Brama Grodzka -Teatr NN. Medal, który należał do Marii i Stanisława Jabłońskich, przekaże ich wnuczka Janina Żak-Krasucki. Opowie o losach swoich dziadków oraz przedstawi historię przyjaźni z Ocaloną Rose Lipszyc.

"Szukają korzeni albo chcą o nich opowiadać"

W czasie II wojny światowej Stanisław i Maria Jabłońscy prowadzili gospodarstwo we wsi Nowiny pod Lublinem. Pewnego dnia przyszła do nich Rózia Handelsman - znajoma żydowska dziewczynka, której udało się uciec z transportu do obozu Zagłady. Stanisław przekazał jej oraz jej ciotce metryki chrztu swoich córek. Na podstawie fałszywych dokumentów obie kobiety wyjechały na roboty przymusowe do Niemiec jako Polki. Dzięki temu przeżyły.

We wtorek (4 lipca) zaplanowano Marsz Pamięci - przejście szlakiem pamięci "Lublin. Pamięć Zagłady". Będzie to przejście ostatnią drogą, którą przeszli lubelscy Żydzi przed deportacją do obozu zagłady w Bełżcu. Trasa prowadzi od miejsca po nieistniejącej synagodze Maharszala, następnie ul. Ruską, Kalinowszczyzna, Turystyczną do ulicy Zimnej, gdzie zlokalizowana była rampa kolejowa.

- Ci, którzy przyjeżdżają, szukają w Lublinie swoich korzeni albo chcą o nich opowiadać. To dla nas niezwykle poruszające. Za każdym razem, gdy oglądamy z nimi zdjęcia - czy to przez nich przywiezione, czy z naszych archiwów - a jest na nich ich prababcia czy babcia, to często widać to podobieństwo rodzinne. I wtedy czujemy się częścią tej rodziny. Mamy świadomość, że uczestniczymy w ważnym dla nich momencie. To unikalne doświadczenie. Przy zjeździe w 2017 roku mówiłam, że to jest cud, że my się spotykamy, zatrzymujemy się, możemy popatrzeć na siebie i na swoje historie - mówi Monika Tarajko. 

Motywem przewodnim tegorocznego zjazdu będzie opowiadanie historii. Dlatego m.in. goście wydarzenia będą opowiadać o korzeniach swoich bliskich. Zaplanowano warsztaty genealogiczne, spacery tematyczne czy koncerty. Zjazd potrwa do 7 lipca.