,
Obserwuj
Lubelskie

"Lokalny działacz PiS powiedział, że mogę za nim nosić teczkę. Od razu zamknęłam drzwi"

5 min. czytania
13.07.2023 08:00
- Mam nadzieję, że w przyszłości o Hrubieszowie będziemy mówić tylko dobrze, a nie tak jak teraz. Gdy słyszę głównie głosy o otwieraniu lodówki, to mało śmieszne, raczej tragiczne i upokarzające dla regionu - mówi burmistrzyni tego miasta Marta Majewska. Opowiada o swojej przeszłości w PiS i o tym, dlaczego dziś bliżej jej do opozycji.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Marta Majewska jest z wykształcenia adwokatką. Skończyła prawo na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, potem zrobiła aplikację, pracowała w zawodzie kilka lat. Jak mówi, zawsze wiedziała, że po zakończeniu nauki wróci do rodzinnego Hrubieszowa, nieco ponad 16-tysięcznego miasteczka tuż przy granicy z Ukrainą. Tu wyszła za mąż, urodziła dzieci.

Do Prawa i Sprawiedliwości zapisała się jeszcze na ostatnim roku studiów - jak wskazuje, za namową znajomych. Należała do partii 5-6 lat. - Zawsze byłam osobą aktywną. Chciałam zmieniać świat, realizować swoje pomysły. I funkcjonowało we mnie przeświadczenie, że przynależność partyjna pozwoli i pomoże w działaniach na rzecz mojego miasta, aby znaleźć się na liście i kandydować na radnego, była to pewna forma ścieżki - opowiada w rozmowie z TOK FM. Tak trafiła na listę wyborczą, choć nie w swoim okręgu. - To był start zupełnie bez powodzenia, nie dostałam mandatu, ale mnie to nie zniechęciło - wspomina.

W rozmowie z nami podkreśla, że poszła do PiS również ze względu na wartości, które są je bliskie. - W życiu najważniejsze są dla mnie wiara i rodzina. Dziś jednak - nie ukrywam - razi mnie to, że Prawo i Sprawiedliwość je zawłaszcza. A przecież we wszystkich partiach - również w lewicy - są ludzie wierzący, praktykujący, dla których te wartości są bliskie. I to wcale nie oznacza, że jeśli działają w innej partii niż PiS, to nie są dobrymi ludźmi - mówi Marta Majewska.

Burmistrzyni Hrubieszowa, Marta Majewska w wersji artystycznej - figurka podarowana przez znajomych, stoi w gabinecie pani burmistrz
Burmistrzyni Hrubieszowa, Marta Majewska w wersji artystycznej - figurka podarowana przez znajomych, stoi w gabinecie pani burmistrz
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Znamienny, jak mówi, był moment odejścia z Prawa i Sprawiedliwości. Wspomina, że poszła na zebranie partyjne w Hrubieszowie, zabrała na nim głos. - Zaproponowałam chęć zaktywizowania młodych ludzi w Hrubieszowie i wtedy jeden z lokalnych polityków odpowiedział mi, że - jeśli chcę - to mogę za nim nosić jedynie teczkę. Były to dla mnie słowa porażające. I to było nasze ostatnie spotkanie. Mam temperament, od razu zamknęłam te drzwi - i dosłownie, i w przenośni. Wtedy też napisałam formalne oświadczenie i wysłałam je do władz PiS. Do dziś mam potwierdzenie, że je wysłałam - wspomina w rozmowie z TOK FM.

Marta Majewska dziś jest burmistrzynią Hrubieszowa - startowała z Komitetu Wyborczego Wyborców "Porozumienie i Rozwój 2018". Wygrała o włos, kilkunastoma głosami, pokonując kandydatkę Prawa i Sprawiedliwości. Dziś nie ukrywa, że bliżej jej do opozycji. Wchodzi w skład Ruchu Samorządowego "Tak dla Polski". Jak podkreśla, nie należy jednak do żadnej partii.

Na listach opozycji?

Kilka tygodni temu Jacek Karnowski - prezydent Sopotu i prezes ruchu samorządowców - zaproponował jej aktywny udział w marszu 4 Czerwca. Majewska była jedną z nielicznych, które przemawiały obok Donalda Tuska. - Cieszę się, że żyję w wolnym kraju, którego obywatele korzystają z wolności, jaką daje ustrój demokratyczny. Ale dziś nie może zabraknąć refleksji nad ideami wolności, demokracji i praw obywatelskich. Nie są to przecież wartości i prawa dane raz na zawsze - wskazywała polityczka z Hrubieszowa.

Majewska nie wyklucza, że wystartuje w wyborach parlamentarnych z list opozycji. Jak dodaje, rozmowy w tej sprawie trwają. Przekonuje, że przez ostatnie lata starała się - jako burmistrz miasta - współpracować ze wszystkimi, również z PiS. - Uważam, że w samorządzie ta wielka polityka nie powinna mieć kluczowego znaczenia. Na dole wszyscy powinni ze sobą współpracować, na rzecz naszego społeczeństwa. Tak też udało mi się w przypadku hrubieszowskiej rady miejskiej. Na 15 radnych mamy przedstawicieli wszystkich ugrupowań politycznych. Chcę podkreślić, że zgodność w głosowaniach jest ogromna - mówi Majewska.

Zaznacza jednak, że sytuacja zmieniła się po marszu 4 Czerwca. W internecie pojawiło się na jej temat wiele nieprzychylnych komentarzy. Część osób pisała, że na pewno więcej na Majewską nie zagłosuje. Pojawiały się też słowa obraźliwe i wulgarne. - Liczyłam się z tym, ale było też wiele głosów sympatii i wsparcia - mówi.

Przyznaje, że ostatnie lata to dla samorządowców trudny czas. Władza zmniejszyła budżety gmin czy miast choćby przez zmiany w podatkach. Za niska jest też - jak mówi - subwencja oświatowa, przez co np. Hrubieszów w ciągu ostatnich pięciu lat musiał dołożyć do oświaty ponad 90 milionów złotych. - Jeśli chodzi o rządowe dotacje, nie mogę powiedzieć, że ich nie dostawaliśmy. Być może nie tyle, co inni, ale dostawaliśmy - potwierdza.

Podkreśla, że chce działać na rzecz swojej małej ojczyzny, ale także na rzecz równości, szacunku i na rzecz kobiet. To dlatego bierze udział w Kongresach Kobiet. - Staram się aktywizować kobiety w wielu przestrzeniach. Mamy Radę Kobiet - organ doradczy, bo zależało mi, by działały tam kobiety z różnych przestrzeni - zarówno pracujące, jak i niepracujące. Mam świadomość, jak wiele z nich nie do końca wierzy w swoje możliwości. A my kobiety mamy szeroki zakres patrzenia na wiele kwestii i warto z tego korzystać. Uważam, że kobiet jest za mało w przestrzeni publicznej - mówi Majewska.

Pytana o to, co ją denerwuje, odpowiada, że chociażby to, iż ostatnio o Hrubieszowie mówi się głównie przez pryzmat lodówek. Chodzi o zakup sprzętu dla Koła Gospodyń Wiejskich z Funduszu Sprawiedliwości. Jego przekazanie zorganizowano się z wielką pompą. Starostwo Powiatowe w Hrubieszowie (w którym rządzi PiS) podziękowało Ministerstwu Sprawiedliwości za 'wspieranie nawet tych najmniejszych inicjatyw'. Przypomnijmy, że Fundusz Sprawiedliwości z założenia miał pomagać osobom pokrzywdzonym w wyniku przestępstw, a dziś jest przeznaczany na zupełnie inne cele.

- Mam nadzieję, że w przyszłości o Hrubieszowie będziemy mówić tylko dobrze, a nie tak jak teraz, gdy słyszę głównie głosy o otwieraniu lodówki. To mało śmieszne, raczej tragiczne, upokarzające dla regionu, bo ludzie drwią z tego - komentuje.

- Oczywiście nie kwestionuję, że Koła Gospodyń Wiejskich mają swoje potrzeby. To są wspaniali ludzie angażujący się w życie społeczne swoich miejscowości. Ale absolutnie nie na takie cele powinny być przeznaczane pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości - twierdzi Majewska. - Jestem prawniczką i wiem, do czego ten fundusz został powołany, wiem jak bardzo ofiary przestępstw potrzebują pomocy. Dlatego dla mnie to, że lodówka czy garnki są kupowane z tego właśnie funduszu, jest absolutnie nie do zaakceptowania - podsumowuje burmistrzyni Hrubieszowa.