,
Obserwuj
Lubelskie

Ponad 25 tysięcy nieodwołanych wizyt. Lekarzom puszczają nerwy

3 min. czytania
22.07.2023 08:00
Lekarze postanowili wytoczyć wojnę pacjentom, którzy nie przychodzą na umówione wizyty i ich nie odwołują. Skala problemu - jak słyszymy - jest ogromna, a liczba takich przypadków rocznie idzie w miliony. Wizyty przepadają, bo pacjenci nie przychodzą, podczas gdy inni chorzy czekają w długich kolejkach.
|
|
fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Wyborcza.pl

Jak wyliczył lubelski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia, tylko na Lubelszczyźnie od 1 stycznia do 30 czerwca 2023 roku nie odbyły się aż 25 024 wizyty u specjalistów, bo zapisany pacjent się nie pojawił. Chodzi m.in. o 9883 przypadki nieodwołanych wizyt u ortopedów i specjalistów traumatologii narządu ruchu, ale też 8267 z kardiologii, 4851 wizyt z endokrynologii i ponad 2000 z onkologii.

- Jeśli wiemy, że nie możemy pojawić się u lekarza na umówioną wizytę, odwołajmy ją. Dzięki temu z naszego terminu mógłby skorzystać inny pacjent - apeluje Magda Musiatowicz z lubelskiego oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. - Nieodwołana wizyta to stracony termin dla innego pacjenta. Gdyby nieobecność została zgłoszona z wyprzedzeniem, mógłby on skorzystać z pomocy lekarskiej. Nasze postępowanie ma wpływ na zdrowie innych. Bądźmy odpowiedzialni i jeśli wiemy, że nie pojawimy się na badaniu, odwołajmy je - dodaje.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

SMS z przypomnieniem

Narodowy Fundusz Zdrowia od listopada 2019 roku wysyła do pacjentów SMS z przypomnieniem o zbliżającym się terminie wizyty u specjalisty. Przypomnienie dotyczy jednak tylko 40 wybranych świadczeń. Miesięcznie - w całej Polsce - Fundusz rozsyła koło 800 tysięcy takich wiadomości. Problem w tym, że nawet po jej otrzymaniu chorzy nie odwołują wizyt i nie przychodzą na nie. W całym kraju w pierwszym półroczu 2023 roku u lekarzy nie stawiło się ponad 457 tysięcy osób.

Właśnie dlatego NFZ, m.in. w Lublinie, przystąpił do projektu "Odwołuję, nie blokuję". Chodzi o przekonanie Polaków, by odwoływali zaplanowane wcześniej wizyty u lekarza, jeśli nie mogą się na nich pojawić.

- Ta akcja tliła się w nas już od dawna. Dwa lata temu nasi pracownicy, m.in. z call center, dostrzegli ten problem i zaczęli oddolnie nagrywać filmiki, które wrzucaliśmy na media społecznościowe. Strasznie mi się spodobało ich zaangażowanie. To był też pewien 'kop' dla nas, by coś z tym zrobić - opowiadał na antenie TOK FM Paweł Walicki, prezes Centrum Medycznego CMP, a jednocześnie pomysłodawca akcji "Odwołuję, nie blokuję".

Jak dodał w rozmowie z nami Daniel Nowocin, prezes firmy Medidesk dostarczającej nowoczesne technologie pomagające w obsłudze pacjentów, na rynku jest coraz więcej rozwiązań, które mogłyby pomóc. - Jest to choćby tzw. bot głosowy. To działa w taki sposób, że - gdy pacjent nie odpowie na SMS-a przypominającego - bot dzwoni do niego i pyta, czy będzie na wizycie. Bot może dzwonić wielokrotnie, by potwierdzić, czy pacjent przyjdzie do lekarza czy też nie - opowiadał. 

Na naszym portalu pisaliśmy także o nieodwoływaniu wizyt na Śląsku. Rzecznik tamtejszego NFZ podał, że w przypadku czterech rodzajów świadczeń do połowy tego roku prawie 83 tysiące wizyt nie zostało odwołanych i pacjenci nie stawili się na nie. Chodzi o endokrynologię, kardiologię, ortopedię oraz onkologię.

Rafał Razik zaznaczał, że te 83 tysiące to kilka procent wszystkich świadczeń. - Czy to dużo, czy to mało? Zawsze jest to więcej niżbyśmy chcieli - przyznał. Podkreślał jednak: 'To są tylko cztery kluczowe świadczenia, które sprawdzaliśmy'. - Sądzę, że gdyby sprawdzić pozostałe, liczba ta byłaby większa - mówił.