UOKIK sprawdził skupy malin w Lubelskiem. "Można było przypuszczać, że z tą zmową to ściema"
W ostatnich tygodniach resort rolnictwa przekonywał, że zagraniczne podmioty chcą doprowadzić do obniżki ceny na polskim rynku malin, na czym ucierpią rolnicy i plantatorzy. - W nocy z piątku na sobotę podmioty z przewagą kapitału zagranicznego obniżyły cenę malin. Mamy uzasadnione podejrzenie, że to przejaw nieuczciwej konkurencji i próba wywarcia presji cenowej na spółkę Skarbu Państwa prowadzącą skup malin - informował 10 lipca wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski. Ceny miały spadać z godziny na godzinę nawet o złotówkę na kilogramie, zwłaszcza w skupach w województwie lubelskim. Zapowiedziano kontrole odpowiednich służb.
Dziś wiemy, że przedstawiciele Urzędu Konkurencji i Konsumentów - wspólnie z Inspekcją Handlową - odwiedzili prawie 60 skupów, głównie na Lubelszczyźnie, uchodzącej za malinowe zagłębie kraju. Kontrole odbyły się także u pięciu największych przetwórców malin, czyli firm takich jak Döhler, Rauch, Real, SVZ i Austria Juice. Nie potwierdziły one, by można było mówić o zmowie cenowej po stronie skupów czy przetwórców. "Brak do tego podstaw" - informuje krótko UOKiK.
- Przeanalizowaliśmy cały łańcuch dystrybucji malin, z naciskiem położonym na maliny wykorzystywane w przetwórstwie. Wyniki dotychczasowych analiz nie dają podstaw do twierdzenia, że trudna sytuacja producentów malin w bieżącym sezonie jest wynikiem zmowy czy wykorzystywania przewagi kontraktowej przez skupy. Zróżnicowanie cen między nimi, które zaobserwowaliśmy, przemawia przeciwko hipotezie zmowy cenowej - mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
W komunikacie prasowym UOKiK zwraca uwagę, że podmioty wchodzące w skład międzynarodowych grup kapitałowych mają zakłady przetwórcze w wielu krajach, w wyniku czego mogą każdorazowo decydować o tym, na którym rynku przerób maliny zapewnia im najniższy koszt wytworzenia produktu. "Jednocześnie malina nie jest dla nich głównym obszarem biznesowym, w związku z czym niekiedy nie muszą oni w ogóle skupować na danym rynku surowca w sytuacji, gdy popyt swoich klientów mogą zaspokoić w oparciu o skup i przetworzenie po niższym koszcie w innym kraju" - wyjaśnia prezes UOKiK.
Skąd zatem takie problemy na rynku malin w Polsce? UOKiK przekonuje, że cenę owoców dyktują przetwórnie. Jest ona punktem wyjścia do ustalenia cen zakupu malin od rolników przez punkty skupu. Kontrolerzy potwierdzili, że ceny w skupach zmieniały się wtedy, gdy zmieniały je przetwórnie.
W dniach, w których przeprowadzono kontrole (czyli od 1 do 21 lipca), średnie ceny zakupu malin w skupach kierowanych do przetwórstwa kształtowały się w przedziale 3,95 - 5,29 zł za kilogram, zaś malin do mrożenia 4,30-5,70 zł za kilogram, w zależności od dnia skupu.
- Od początku można było przypuszczać, że mówienie przez władzę o jakiejś zmowie cenowej to wielka ściema. Chcieli pokazać, że coś robią, tak propagandowo. Ceny są jakie są, a rząd nie zrobił nic, by plantatorom malin pomóc - twierdzi w rozmowie z nami pan Tomasz, jeden z plantatorów. - U mnie część malin została na polu. Na pewno kilka, a może nawet więcej ton. Nie opłaciło się zbierać - dodaje.
Protesty rolników
Rolnicy od wielu dni protestowali przeciwko zbyt niskim cenom malin w skupie. Oferowano im 4-5 zł za kilogram, podczas gdy - jak mówili - cena na granicy opłacalności to 7-8 zł. Plantatorzy pojawili się m.in. dwa tygodnie temu przed jednym z zakładów przetwórczych na Lubelszczyźnie, gdzie mówili wprost, że sezon mają stracony. - W zeszłym roku zerwałem kilka ton maliny, w tym może zerwiemy 100 kilogramów. Sami rwiemy, tylko na własne potrzeby: na soki, dżemy, do zamrożenia. Reszta się zmarnuje - mówił w rozmowie z TOK FM pan Wiesław spod Opola.
Przeciwko dramatycznie niskim cenom owoców od wielu dni protestuje też Agrounia, m.in. przed Ministerstwem Rolnictwa.
W tej chwili rusza też skup wiśni. Rolnicy zapowiadają, że będą się mu przyglądać. Już widać duże zróżnicowanie w cenach na kilogramie - wskazuje portal sad24.pl. "Przy większych ilościach to dosyć duża różnica, bo wczoraj w zależności od lokalizacji wynosiła ona 300 złotych na każdej tonie" - donosi portal.