,
Obserwuj
Lubelskie

Mykoła zginął, broniąc ojczyzny. Urzędnicy w Lublinie chcą pomóc jego rodzinie

2 min. czytania
13.12.2023 13:10
Pracownicy Urzędu Miasta w Lublinie uruchomili zbiórkę dla matki Mykoły Miałkowskiego. Młody mężczyzna pracował w ratuszu. Zdecydował się wrócić do Ukrainy, gdy wybuchła wojna. Zginął na froncie.
|
|
fot. Urząd Miasta Lublin/ materiały prasowe

28-letni Mykoła Miałkowski pochodził z Łucka na Ukrainie. W Lublinie skończył studia, rozpoczął pracę w Wydziale Strategii i Przedsiębiorczości Urzędu Miasta. Odpowiadał za projekty dotyczące współpracy akademickiej, miał kontakt ze studentami - cudzoziemcami, wspierał ich i pomagał. 24 lutego 2022 roku, w dniu wybuchu wojny w Ukrainie, poprosił o urlop. Podjął decyzję, że musi wracać do swojej ojczyzny, by wziąć udział w jej obronie przed rosyjską agresją. Był żołnierzem 100. Samodzielnej Brygady Obrony Terytorialnej.

- Przed 24 lutego Mykoła uprzedził mnie, że jeśli wojna się zacznie, to będzie chciał pojechać i walczyć. Nie wyobraża sobie bowiem udawać, że nic się nie dzieje i normalnie pracować - mówiła w wywiadzie dla Radia Lublin Wiktoria Herun z Wydziału Strategii i Przedsiębiorczości Urzędu Miasta Lublin. W tej samej rozmowie również Mykoła wskazywał, że 'kiedy wojna się zaczęła, podświadomie wiedział, co należy zrobić'.

Śmierć na wojnie

Mykoła zginął 4 grudnia 2023 roku, w trakcie wykonywania misji bojowej. W wojsku był powołany na stanowisku instruktora. Jak informowali lubelscy urzędnicy, poniósł najwyższą cenę za pragnienie ocalenia wolności Ukrainy. 'Pamięć, cześć i szacunek dla Bohatera. Składam wyrazy współczucia rodzinie i bliskim Mykoły. Niech spoczywa w pokoju. Вічна пам’ять'

Ci, którzy znali młodego Ukraińca, uznali, że trzeba wspomóc jego rodzinę. Stąd zrzutka na wsparcie dla jego mamy.

- Pomysł zbiórki urodził się wśród pracowników i pracowniczek Urzędu Miasta. W Ukrainie jest pewnym zwyczajem, że w takich trudnych sytuacjach zbieramy pieniądze. Czasem trafiają one na wsparcie sił zbrojnych Ukrainy, a czasem na wsparcie rodziny osoby, która zginęła. Zdecydowaliśmy, że pieniądze przekażemy mamie Mykoły, która jest w trudnej sytuacji. To ona zdecyduje, jak wykorzystać te środki. Trafią do niej bezpośrednio - mówi TOK FM Krzysztof Stanowski, dyrektor Biura - Centrum Współpracy Międzynarodowej.

Jak dodaje, bezpośrednia przełożona Mykoły (też z pochodzenia Ukrainka) Wiktoria Herun, była w tym czasie w Niemczech i stamtąd pojechała do rodziny chłopaka w Ukrainie. - Pani Wiktoria zna rodzinę Mykoły. Uczestniczyła w nabożeństwach, a także w pogrzebie, reprezentując nas wszystkich - kolegów i koleżanki Mykoły - dodaje Krzysztof Stanowski.

Młodzi i już bezdomni. 'Tak się życie poukładało, nie umiałem sobie z tym poradzić'