,
Obserwuj
Lubelskie

"Wiem, że są koledzy i koleżanki, którzy bywają głodni". KUL uruchamia specjalne lodówki

3 min. czytania
20.12.2023 12:42
Katolicki Uniwersytet Lubelski uruchomił tzw. lodówki społeczne. Tym samym - jako pierwsza uczelnia w Lublinie - włącza się w inicjatywę Foodsharing Polska. Jest to też jedna z pierwszych jadłodzielni na uczelniach w Polsce - wcześniej podobne inicjatywy miały szkoły wyższe z Warszawy i Poznania.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Lodówki stanęły na dwóch kampusach KUL - Głównym i na tzw. Poczekajce, w budynku biotechnologii. Akcji patronuje hasło: "Podziel się, pomóż, nie wyrzucaj!". Jak podaje raport Federacji Polskich Banków Żywności, w Polsce każdego roku na śmietnik trafia łącznie 4,8 mln ton żywności na różnych etapach produkcji, dystrybucji i konsumpcji. Przeciętny mieszkaniec naszego kraju wyrzuca do kosza około 247 kg jedzenia w ciągu roku. Stąd inicjatywa lubelskiej uczelni.

Rektor KUL ks. prof. Mirosław Kalinowski jest też prezesem Lubelskiego Towarzystwa Przyjaciół Chorych - Hospicjum Dobrego Samarytanina. - Mamy doświadczenie z hospicjum, gdzie przyjmujemy wiele darów od różnych instytucji i osób. Chcieliśmy się tą inicjatywą podzielić również tutaj, na uczelni. Będzie to bardziej otwarte, ogólnodostępne, bo hospicjum to instytucja zamknięta. Uznałem, że Lublin też takiej inicjatywy na KUL potrzebuje - mówi ksiądz rektor w rozmowie z TOK FM.

Przyznaje, że również wśród studentów coraz częściej widać biedę i ubóstwo. - Jest tak, że stypendia socjalne czy naukowe nie rosną w takim tempie, jak koszty utrzymania i ceny w sklepach. Widzimy to teraz, w okresie adwentu, gdy wspólnie organizujemy poranne śniadania. I widzimy, że przychodzi na nie naprawdę duża grupa studentów. Każdego dnia jest u nawet ponad sto osób, które korzystają z takiego śniadaniowego wsparcia - mówi ks. Mirosław Kalinowski. Jak dodaje, jest też wiele osób, które chcą się dzielić i wspierać innych, stąd pomysł na jadłodzielnię, w której będzie można zostawić chleb, owoce, warzywa, nabiał czy ugotowaną zupę.

Oglądaj

- To fajny pomysł, w pełni popieram. Część studentów ma zajęcia od rana do wieczora, więc będą mogli skorzystać z lodówki, by coś zjeść. Jest też spora grupa osób w trudnej sytuacji finansowej, których nie stać na kupienie sobie czegoś do jedzenia. Dlatego takie miejsce może się przydać - mówi Jurij, student z Ukrainy.

- Cieszę się z tej inicjatywy, bo wiem, że są koledzy i koleżanki, którzy bywają głodni. Studiując, mają na życie naprawdę minimalne pieniądze i na wszystkim muszą oszczędzać. Mam tylko nadzieję, że rzeczywiście znajdą się ludzie dobrej woli, którzy będą na co dzień te lodówki uzupełniać - dodaje inna ze studentek.

Młodzi i już bezdomni. 'Tak się życie poukładało, nie umiałem sobie z tym poradzić'

Co można zostawić w jadłodzielni?

W jadłodzielni obowiązują określone zasady. Po pierwsze - najlepsza jest żywność trwała, z długim terminem ważności. - Jeśli przynosimy coś z domu, np. ugotowaną domową zupę czy inne danie, ważne, by podać datę przyrządzenia danego posiłku i do kiedy można go spożyć. Wyznaczony pracownik będzie sprawdzał, czy pojemniki lub słoiki z jedzeniem są w ten sposób oznaczone. To ważne ze względu na bezpieczeństwo żywnościowe - mówi Monika Stojowska, zastępca rzecznika prasowego KUL.

- Mamy nadzieję, że w ten sposób realnie wpłyniemy na ograniczenie marnowania żywności. Choć jadłodzielnia nie jest inicjatywą pomocową, wierzymy, że może w jakimś stopniu poprawić sytuację osób potrzebujących czy niezamożnych - wskazuje rektor KUL. Takie miejsce może być przydatne szczególnie teraz, po świętach, kiedy w domach jedzenie często zostaje i nie wiadomo, co z nim zrobić.

W Lublinie działała dotąd tylko jedna jadłodzielnia - powstała w grudniu 2018 roku na targowisku przy alei Tysiąclecia. Mieści się w boksie nr 97. Na jej wyposażenie składa się lodówka i regały z półkami, na których można zostawiać żywność. Zainteresowanie ze strony osób potrzebujących jest ogromne. Jedzenie przynoszą tu mieszkańcy i mieszkanki Lublina, którzy chcą się podzielić, ale też sklepy czy hurtownie. Są dni, gdy pojawia się np. wiele kilogramów ogórków czy bananów, ale też kilkadziesiąt bochenków chleba czy bułki. Niejednokrotnie przed lodówkami ustawiają się kolejki.

Jadłodzielnia na lubelskim targowisku
Jadłodzielnia na lubelskim targowisku
Źródło: https://www.facebook.com/photo/?fbid=523320366667142&set=pb.100069675505535.-2207520000

Jedzenie w jadłodzielni jest dostępne bezpłatnie. W Lublinie działa też Kuchnia Brata Alberta, w której codziennie wydawane są gorące posiłki, też bezpłatnie. Dziennie na coś ciepłego do zjedzenia przychodzi 300-400 osób.