,
Obserwuj
Lubelskie

Na własnej skórze odczuła "dobrą zmianę" w prokuraturze i sądach. Teraz maluje

4 min. czytania
07.01.2024 16:00
- Kilka lat temu okazało się, że jestem poważnie chora, to choroba immunologiczna, która uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Jej objawy bardzo nasiliły się pod wpływem stresu, którego doświadczyłam w związku z odwołaniem mnie z delegacji w prokuraturze i z walką przed sądem - mówi Agnieszka Łosicka w rozmowie z TOK FM. Dlatego maluje. - To najlepszy sposób na stres - dodaje.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Agnieszka Łosicka pracowała w prokuraturze około 25 lat. Była bardzo doświadczonym śledczym, prowadziła największe i najpoważniejsze postępowania w Wydziale do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Lublinie. Chodziło m.in. o handel ludźmi i korupcję wśród celników. - Na przykład jedna ze spraw miała 260 tomów akt. To były takiego kalibru sprawy - opowiada pani Agnieszka. I dodaje, że kochała swoją pracę, od początku się w niej odnalazła. - Dla mnie prawo to jest coś takiego jak rozwiązywanie krzyżówek lub zagadek. Zaczynamy postępowanie od zera i musimy do czegoś dojść, coś komuś udowodnić albo wprost przeciwnie, wykazać niewinność danej osoby - dodaje w rozmowie z TOK FM. 

"Wytyczne" od "dobrej zmiany"

Jak mówi, od zawsze była samodzielnym i w pełni niezależnym prokuratorem. Sytuacja zmieniła się w 2016 roku, za "dobrej zmiany". Pracowała przy poważnych śledztwach w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie. Jak mówiła w wywiadzie dla TOK FM, który publikowaliśmy na naszym portalu, to wtedy zaczęły się naciski, których nigdy wcześniej nie doświadczyła. Żądała, by polecenia wydawano na piśmie, ale tak się nie działo. Chodziło o wytyczne ze strony nowych przełożonych, np. że ma poprawić napisaną apelację albo że powinna zmienić stawiane podejrzanym zarzuty. Nie godziła się na to, a w efekcie została zdegradowana do Prokuratury Okręgowej. 

Agnieszka Łosicka, prokurator w stanie spoczynku, malarka
Agnieszka Łosicka, prokurator w stanie spoczynku, malarka
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Postanowiła, że nie odpuści, bo czuła się poniżona i upokorzona. Poszła z tym do sądu. W I i II instancji przegrała, ale Sąd Najwyższy ostatecznie to jej przyznał rację. Wygrała odszkodowanie za niesłuszną degradację. SN stanął przy tym na stanowisku, że prokurator odwołany z dnia na dzień z delegacji ma prawo do finansowego zadośćuczynienia. - Ale z mojej strony to nigdy nie była walka o pieniądze. Walczyłam o zasady i wartości - mówi pani prokurator. 

Mimo że kocha swoją pracę, nie może do niej wrócić. Przeszła w stan spoczynku, pobiera prokuratorską emeryturę. - Kilka lat temu okazało się, że jestem poważnie chora, to choroba immunologiczna, która uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Jej objawy bardzo nasiliły się pod wpływem stresu, którego doświadczyłam w związku z odwołaniem mnie z delegacji. Leczę się, jestem pod opieką lekarzy, ale nie byłabym w stanie wysiedzieć w pracy przez osiem godzin. Dlatego musiałam zmienić swoje życie - opowiada w TOK FM. 

Malowanie na ratunek 

By nie siedzieć bezczynnie, wróciła do malowania. Jak mówi, malowała w dzieciństwie, chciała nawet iść do liceum plastycznego, ale rodzice namówili ją na zwykłego "ogólniaka", potem wybrała prawo i o swojej wielkiej pasji na jakiś czas zapomniała.

Obraz Agnieszki Łosickiej 'Wolność'
Obraz Agnieszki Łosickiej 'Wolność'
Fot. z archiwum prywatnego Agnieszki Łosickiej

- Wróciłam do niej kilka lat temu, gdy córka zaczęła chodzić na zajęcia z rysunku, przygotowujące do studiów na kierunku architektura. Byłam z nią na tych pierwszych zajęciach i zapytałam, czy mogłabym chodzić na kolejne. Nie miała nic przeciwko. I tak chodziłyśmy obie i rysowałyśmy. To był piękny czas - mówi Agnieszka Łosicka. 

Dziś maluje niemal na co dzień

- Jeśli tylko mogę, mam lepszy dzień, zdrowie mi nie dokucza, sięgam po pędzle. Maluję to, co akurat mam w głowie. Kiedyś były to bardzo ciemne barwy, gdy byłam w kryzysie, miałam problemy w pracy, dziś wróciłam do bardziej optymistycznych kolorów - opowiada. 

Jak mówi, w ostatnich latach rozdała około 50 swoich obrazów, trafiły do domów w całej Polsce. Jako że niektóre osoby zaczęły podpytywać, czy mogą dany obraz kupić, musiała wystąpić do przełożonych o zgodę na sprzedaż poszczególnych dzieł. Takie są w prokuraturze zasady - trzeba mieć zgodę na dodatkową pracę czy dodatkowy zarobek.

Obraz Agnieszki Łosickiej 'Dobro i zło'
Obraz Agnieszki Łosickiej 'Dobro i zło'
Fot. archiwum prywatne Agnieszki Łosickiej

Zgodę podpisał prokurator okręgowy w Lublinie, Robert Malicki. Wskazał, że nie sprzeciwia się temu, by pani Agnieszka mogła sprzedać jeden czy drugi obraz. W wydanej zgodzie dodał jednak coś jeszcze. "Przypominam, że zajęcie to nie może przynosić ujmy godności urzędu lub osłabiać zaufania do jego bezstronności" - napisał Malicki. 

Obraz Agnieszki Łosickiej 'Lublin w ogniu'
Obraz Agnieszki Łosickiej 'Lublin w ogniu'
Fot. z archiwum prywatnego Agnieszki Łosickiej

Maluje to, co czuje 

Prawniczka nie kryje, że niektóre jej obrazy nawiązywały do bieżących wydarzeń, stąd tytuły "Wolność", "Sprawiedliwość" czy "Przełom". Nie zamierza tego zmieniać. Jak mówi, maluje to, co czuje, nigdy w żaden sposób nie uchybiła godności urzędu prokuratora. 

Agnieszka Łosicka jest członkinią Stowarzyszenia Sędziów "Lex Super Omnia". Od kilku lat - m.in. w ramach stowarzyszenia - wystawia swoje obrazy na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tak też będzie w tym roku. Jak mówi, aukcja zaczyna się od symbolicznej złotówki, a ostatecznie obrazy osiągają cenę nawet ponad tysiąca zł. 

Na co dzień jest członkinią Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Lublinie i wystawia swoje obraz m.in. w siedzibie towarzystwa przy ul. Grodzkiej. Jest również stała wystawa jej prac w lubelskim Hotelu Focus. 

Agnieszka Łosicka nie kryje, że malowanie to jedno, ale nigdy nie przestanie być prokuratorem. Dlatego tak bardzo leżą jej na sercu losy prokuratury po wygranych przez demokratyczną większość wyborach. - Wiele musi się zmienić, ale kluczowe jest dla mnie to, o co walczy "Lex Super Omnia", czyli niezależność prokuratorów. To jest najważniejsze. Chciałabym też, żeby prokuratorzy mieli charakter, żeby nie uginali się pod naciskami i nie zgadywali myśli swoich przełożonych. Każdy prokurator musi robić swoje i chciałabym, żeby szanowali to, co podpisują swoim nazwiskiem, każdą podjętą przez siebie decyzję - dodaje pani prokurator w stanie spoczynku.