"Był tak zmarznięty, że kilkanaście godzin siedział zwinięty w kulkę". Bezdomni walczą z mrozem
Stowarzyszenie Brata Alberta w Lublinie prowadzi schronisko dla bezdomnych mężczyzn i ogrzewalnię. Miejsc już nie ma, ale obsługa zapewnia, że przy takiej pogodzie przyjmie każdego, kto zgłosi się po wsparcie. - Gdy na dworze są takie mrozy, to nikt nie patrzy, czy jest miejsce, czy nie. Po prostu trzeba pomóc - słyszymy w schronisku. W nocy w stolicy Lubelszczyzny temperatura spadła do minus 15 stopni.
Ostatnio do ogrzewalni trafił mężczyzna, który próbował przetrwać samodzielnie. Schronienia szukał m.in. na działkach. Mróz okazał się jednak silniejszy. - Mężczyzna był tak zmarznięty, że kilkanaście godzin siedział zwinięty w kulkę. Potrzebował czasu, by odtajać. Początkowo nie był w stanie nawet napić się ciepłej herbaty ani zjeść posiłku - opowiada Renata Babiarz, dyrektorka placówki dla bezdomnych mężczyzn.
Powody kryzysu związanego z bezdomnością bywają różne: alkohol, brak pracy, konflikty w domu, długi. Każdy człowiek to inna historia. W ubiegłym tygodniu służby przywiozły cudzoziemca - Francuza. - Okazało się, że jest w Polsce od kilku miesięcy. Dopóki było ciepło, jakoś sobie radził, a teraz znalazł się na krawędzi i potrzebował pomocy - mówi pani Renata. Jak dodaje, podejmowane są próby, by pomóc mu wrócić do Francji.
Do schroniska trafiają też osoby z Ukrainy. - Gdy są to uchodźcy, którzy przyjechali do Polski po 24 lutego 2022 roku, jest łatwiej, bo są odpowiednie przepisy. Gorzej, gdy dany człowiek był w Polsce jeszcze przed wojną. Jego procedury uchodźcze nie obowiązują. Jest pozostawiony sam sobie - słyszymy. Dla uchodźców wciąż działają jeszcze m.in. miejsca zbiorowego zakwaterowania i punkty, w których mogą szukać wsparcia.
Prośba o termosy
W schronisku czy ogrzewalni każda osoba może się zagrzać. Dostanie ciepły posiłek, gorącą herbatę, ubranie i kącik do spania. Zdarza się - jeśli brakuje miejsc - że jest to jedynie krzesło, ale przy tak silnych mrozach i to jest dużym wsparciem.
- Osoby potrzebujące, które wychodzą na zewnątrz, dostają od nas gorącą herbatę czy kawę w termosach. Tu pojawia się jednak problem, bo przejrzeliśmy wszystkie magazyny i skończył nam się zapas termosów. W tej chwili herbatę wlewamy w słoiki, a wiadomo, że te nie trzymają ciepła. Dlatego, jeśli ktoś ma w domach termosy, które chciałaby przekazać, bardzo o to apelujemy. Potrzebna jest też bielizna męska plus ciepłe kurtki i buty. Każda ilość - mówi Babiarz.
Młodzi i już bezdomni. 'Tak się życie poukładało, nie umiałem sobie z tym poradzić'
Nasza rozmówczyni apeluje, by nie przechodzić obojętnie obok osób, które mogą potrzebować pomocy. - Często nam się wydaje, że widzimy kogoś, kto jest pod wpływem alkoholu. W takich przypadkach również należy zareagować. Poza tym pamiętajmy, że na ulicy może ktoś zwyczajnie gorzej się poczuć. I bywa, że przechodzi obok jedna, druga osoba, a dopiero dziesiąta dzwoni po karetkę. Jeśli możemy pomóc, zróbmy to. Wystarczy zadzwonić na telefon alarmowy - apeluje pani Renata.
Jak dodaje, warto też zainteresować się tym, czy w naszej okolicy nie mieszka ktoś, kto przy tak siarczystych mrozach nie potrzebuje pomocy, bo np. nie jest w stanie napalić w piecu. - Mamy w tej chwili osobę, która nie jest bezdomna, ale nie ma warunków, by we własnym domu przetrwać tak niskie temperatury, bo ma tylko 8 stopni. W takim przypadku też nie odmówiliśmy pomocy - dodaje nasza rozmówczyni.
Jak można pomóc?
Każdy, kto chciałby wesprzeć lubelski Ośrodek Wsparcia dla Osób Bezdomnych przy ul. Dolnej Panny Marii 32, może się kontaktować osobiście - pod numerem telefonu 81 532 75 38 lub 535 536 891. Jest też możliwość wsparcia finansowego, szczegóły TUTAJ.
W Lublinie działa też schronisko dla kobiet - przy ul. Bronowickiej oraz kilka miejsc dla mężczyzn - oprócz schroniska przy Dolnej Panny Marii jest to też m.in. schronisko i ogrzewalnia przy ul. Garbarskiej. Jak pisaliśmy na naszym portalu, trafiają tam coraz częściej ludzie młodzi.