Nie darują burmistrzowi tej strzelnicy. "Chodziło o to, by komuś się przypodobać"
Terespol to małe miasteczko na Lubelszczyźnie, tuż przy granicy z Białorusią. Mieszka tu około pięciu tysięcy osób. Pracują głównie w urzędzie miasta i podległych mu jednostkach albo w służbie celno-skarbowej. Burmistrzem od ponad 17 lat jest tutaj Jacek Danieluk. Początkowo był członkiem Platformy Obywatelskiej, ale na początku 2018 roku - razem z kilkunastoma innymi działaczami - odszedł z tej partii. Jak mówił wtedy ówczesny rzecznik prasowy PO w Lubelskiem - a dziś poseł - Michał Krawczyk, Danieluk od dawna sympatyzował z PiS.
Rzeczywiście, ostatnie lata to ścisła współpraca ze Zjednoczoną Prawicą. Widać to m.in. w wydanym w 2022 roku albumie 'Terespol. Historia i Teraźniejszość', w którym znajdziemy zdjęcia z politykami: Jackiem Sasinem, Grzegorzem Biereckim czy Dariuszem Stefaniukiem. Ostatnio w Terespolu - krótko przed wyborami samorządowymi - był z kolei Przemysław Czarnek. W miejscowej szkole wygłosił wykład o konstytucji i konstytucjonalizmie.
Strzelnica zjednoczyła mieszkańców
W 2021 roku mieszkańcy dowiedzieli się, że burmistrz ma plan budowy strzelnicy. Miała powstać w tzw. małym lasku. To popularne miejsce spacerów i odpoczynku. Ludzie chodzą tu na grzyby czy przechadzki z psami. Obok jest też zbiornik wodny, gdzie pojawiają się wędkarze. - To dla nas miejsce sentymentalne, bo tu spędzaliśmy dzieciństwo i młodość, spotykaliśmy się ze znajomymi, tu bawiliśmy się jako dzieci. W tych czasach tereny są niszczone, dewastowane, wszystko się betonuje, a tu jest nasza enklawa zieleni - mówi mi mieszkanka Terespola, pani Krystyna.
- O tym, że ma powstać strzelnica, dowiedzieliśmy się przez przypadek. Początkowo był to rodzaj jakiejś plotki, która okazała się prawdą. Nie mogliśmy zrozumieć, jak to możliwe, że bez nas decyduje się o czymś, co należy do nas - przekonuje Edward Jakuszko, mieszkaniec Terespola, członek Wspólnoty Gruntowej "Błotków", która zarządza "małym laskiem".
Mieszkańcy Terespola pomysłowi władz mówią wyraźne "nie". - Nam to nie jest do niczego potrzebne. Strzelania wystarczy u nas na co dzień, bo jesteśmy przecież blisko granicy. Mamy poligon za Bugiem, w Brześciu - opowiada pan Adam. Jak dodaje, burmistrz miał tłumaczyć mieszkańcom, że strzelnica doda miastu prestiżu, ściągnie nowe inwestycje. Takie argumenty do lokalnej społeczności zdają się jednak nie trafiać. - Taki prestiż nie jest nam potrzebny do niczego - słyszymy.
W ocenie mieszkańców "chodziło o to, by się komuś przypodobać". - Może politykom Prawa i Sprawiedliwości? - zastanawiają się nasi rozmówcy.
Wspólnota "Błotków" zachowała się z dawnych czasów, gdy rolnikom nadawano ziemię. Udziały w niej mają mieszkańcy (około 150 osób) i miasto. Zarządza ok. 70 hektarami w Terespolu i wokół miasta, w tym "młodym laskiem".
Temat strzelnicy zjednoczył mieszkańców. Na jednym z lokalnych zebrań przegłosowali sprzeciw wobec tego pomysłu. Na szybko zebrano też ponad 130 podpisów i doprowadzili do zmiany zarządu wspólnoty, w którym do tej pory zasiadali ludzie popierający burmistrza. Na czele stanął Krzysztof Maciejewicz, były naczelnik urzędu celno-skarbowego. Kandyduje też na burmistrza - jest kontrkandydatem Jacka Danieluka.
- W życiu o tym nie myśleliśmy, żeby mąż wchodził do polityki. Nie rozmawialiśmy w domu na takie tematy. Ale ludzie, którzy do nas przychodzili, namówili męża - opowiada mi żona Maciejewicza. Aktywiści stworzyli swój komitet o nazwie: "Terespol przyjazny mieszkańcom". - Postanowiliśmy, że chcemy wziąć za to odpowiedzialność. Fajnie, że ludzie się tak zjednoczyli. Dziś powinniśmy myśleć o dobru wspólnym. Dlatego idźmy na wybory - mówi Krystyna Lajter.
Mieszkańcy przekonują też, że władze miasta nie są przyjaźnie nastawione do nowego zarządu wspólnoty. - Zderzyliśmy się z murem. Czy to był rewanż za naszą decyzję w sprawie strzelnicy? Nie wiem, ale w ostatnich dwóch latach wszystkie nasze dokumenty i nasze sprawy były odkładane na półkę, ciągano nas po sądach - opowiada pan Adam.
Skarga na burmistrza
Członkowie Wspólnoty Gruntowej jakiś czas temu złożyli w radzie miasta skargę na burmistrza. Komisja Skarg i Wniosków część zarzutów ze skargi uznała za w pełni zasadne, tyle że niewiele to zmieniło.
- Skarga dotyczyła działalności Wspólnoty Gruntowej i tego, jak burmistrz nią zarządzał. Jako komisja uznaliśmy, że burmistrz nie prowadził faktycznego nadzoru nad działalnością spółki, co w znacznym stopniu utrudniło jej funkcjonowanie - mówi TOK FM radny Robert Wieczorek, członek Komisji Skarg i Petycji.
- Wniosek skargowy stanął na sesji rady miasta. Wcześniej nasza komisja zaopiniowała, że skarga jest w części zasadna, ale radni z innej komisji próbowali zmienić treść naszej uchwały w tej sprawie, wpisując, że skarga jest niezasadna. Według mnie przekroczyli swoje uprawnienia. Ostatecznie jeden z radnych od burmistrza zaproponował na sesji zmianę treści uchwały i tak się stało. W efekcie nie głosowaliśmy już nad zasadnością skargi tylko w druga stronę - dodaje radny z Terespola.
Próbowaliśmy porozmawiać z burmistrzem Terespola. Gdy byliśmy w tym mieście, przygotowując reportaż, nie znalazł dla nas czasu. Wysłaliśmy pytania drogą mailową. Od kilku dni czekamy na odpowiedź. Chcieliśmy dopytać m.in. o budowę strzelnicy, ale też pomysły burmistrza na miasto w nowej kadencji.