Z łyżki do zupy zrobili medialion. Muzeum na Majdanku czeka na pamiątki
Majdanek był niemieckim obozem koncentracyjnym, który powstał na mocy decyzji Heinricha Himmlera. To on polecił zbudowanie miejsca 'dla 25-50 tysięcy więźniów, którzy byliby wykorzystywani w warsztatach oraz na budowach SS i policji'. W lutym 1943 roku obóz został przemianowany na Konzentrationslager Lublin - obóz koncentracyjny.
Więźniowie pochodzili prawie z 30 państw. Poza Żydami i Polakami najliczniejszymi grupami narodowościowymi byli Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy. Wśród blisko 80 tysięcy więźniów, którzy zginęli na Majdanku - bo o takiej liczbie mówią najnowsze badania - najwięcej było Żydów (około 60 tysięcy osób).
Pierwsze takie muzeum na świecie
Samo Muzeum na Majdanku powstało w październiku 1944 roku, niespełna trzy miesiące po likwidacji niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady. Było to pierwsze na świecie muzeum poświęcone ofiarom II wojny światowej. Instytucja gromadzi i pokazuje światu pamiątki, dokumenty, wspomnienia po byłych więźniach. Kolekcja jest bardzo duża, ale pracownicy muzeum są przekonani, że w domach wielu osób wciąż jeszcze takie rzeczy można znaleźć. Stąd apel, by właśnie teraz - w związku z 80. rocznicą - podzielić się nimi. Chodzi m.in. o rzeczy osobiste więźniów, rysunki, grypsy, wykonana w obozie biżuteria i inne, pozornie zwykłe przedmioty.
Ukrainki ujawniają dwa oblicza Polaków. 'Nogi się pode mnę ugiñły i nie mogłam wstać'
Część z nich trafiła do muzeum w czasie konkursu na pamiątki z okresu II wojny światowej, który był przeprowadzony w latach '80. To wtedy do zbiorów przekazano m.in. medalion przedstawiający twarz kobiety. Zawieszka została wykonana z czarki łyżki do zupy w 1943 roku w obozie na Majdanku przez więźnia Albina Marię Bonieckiego (później znanego rzeźbiarza), który podarował ją Helenie Kurcyusz. Pani Helena przekazała pamiątkę do muzeum.
W podobny sposób muzeum weszło w posiadanie metalowej zawieszki z numerem więźniarskim Stanisława Wrzosa. W grypsie wysłanym do rodziny 21 sierpnia 1943 roku więzień opisywał tzw. fluchtpunkty - oznaczenia, które przydzielane były osobom przyłapanym na próbie ucieczki lub wymagającym dodatkowego nadzoru. Naszywano je na ubraniu. Pomiędzy wierszami listu Wrzos narysował taki fluchtpunkt, a metalową zawieszkę przesłał bliskim za druty. Jak opowiadają pracownicy Majdanka, na rewersie znajduje się wygrawerowany napis ''RODZINIE STACH KL. LUBLIN''. Zawieszka została wykonana w 1943 roku, a trafiła do muzeum w 1994 roku.
W zbiorach są też karty do gry wykonane w obozie przez nieznanych więźniów.
Jak przekazać pamiątki?
Pamiątki można przekazywać cały czas. Wystarczy napisać na adres pamiatki@majdanek.eu - wszystkie rzeczy trafią do kolekcji historycznej na Majdanku.
- Nasza akcja to zachęta i zaproszenie do tego, aby pomyśleć, że może właśnie teraz nadszedł czas, aby te nasze rodzinne pamiątki trafiły do muzeum. Jako instytucja państwowa ono o te obiekty musi zadbać i dba. My tych przedmiotów nie chowamy w magazynie, bo nasza misja mówi, że wszelkie zbiory przechowujemy, konserwujemy, ale też udostępniamy - zapewnia w rozmowie z TOK FM Anna Surdacka, kierowniczka Działu Muzealiów w Państwowym Muzeum na Majdanku.
- Liczymy na to, że rodziny byłych więźniów popatrzą na to, co mają w domach i zastanowią się nad przekazaniem nam pamiątek. Od kilku lat udaje nam się zwiększać nasze zbiory m.in. dzięki spotkaniom z byłymi więźniami i ich rodzinami. Kilka lat temu zorganizowaliśmy zjazd rodzin. Przyjechało wiele osób i po tym spotkaniu - na którym pokazaliśmy nasze zbiory, naszą pracę i zaangażowanie naszych pracowników - wiele osób przekazało do naszych kolekcji swoje cenne pamiątki, w tym dokumenty czy zdjęcia - mówi nam dyrektor muzeum Tomasz Kranz.
Nasi rozmówcy przyznają, że przez wiele rodzin pamiątki z obozu są traktowane jak relikwie. - Dla części osób ich oddanie to bardzo trudna decyzja, ale mimo to, gdy je nam przekazują, uznają, że muzeum jest właściwym miejscem. Każda pamiątka to jakaś historia - czasami ją znamy, czasami nie. Wiemy jedynie, do kogo dany przedmiot należał - dodaje dyrektor. I zaznacza, że przedmioty są też wykorzystywane w zajęciach edukacyjnych choćby dla młodzieży.
'Szczególne znaczenie mają dla nas rzeczy związane z osobami więzionymi w KL Lublin oraz z ludźmi zaangażowanymi w pomoc osadzonym - przedmioty osobiste, dokumenty, pocztówki, rysunki, a także spisane relacje i wspomnienia. Będą mogły stać się częścią realizowanych przez nas wystaw, projektów edukacyjnych i popularyzatorskich oraz w ten sposób pomagać nam opowiadać historię KL Lublin' - czytamy na stronie muzeum.