,
Obserwuj
Lubelskie

Z łyżki do zupy zrobili medialion. Muzeum na Majdanku czeka na pamiątki

4 min. czytania
25.05.2024 09:00
Państwowe Muzeum na Majdanku w tym roku obchodzi 80-lecie istnienia. Jednostka apeluje do byłych więźniów oraz ich rodzin, by przejrzeli rodzinne pamiątki i - jeśli mają w swoich domach przedmioty związane z funkcjonowaniem obozu koncentracyjnego - przekazali je. W zbiorach muzeum jest już wiele cennych rzeczy.
|
|
fot. Państwowe Muzeum na Majdanku

Majdanek był niemieckim obozem koncentracyjnym, który powstał na mocy decyzji Heinricha Himmlera. To on polecił zbudowanie miejsca 'dla 25-50 tysięcy więźniów, którzy byliby wykorzystywani w warsztatach oraz na budowach SS i policji'. W lutym 1943 roku obóz został przemianowany na Konzentrationslager Lublin - obóz koncentracyjny.

Więźniowie pochodzili prawie z 30 państw. Poza Żydami i Polakami najliczniejszymi grupami narodowościowymi byli Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy. Wśród blisko 80 tysięcy więźniów, którzy zginęli na Majdanku - bo o takiej liczbie mówią najnowsze badania - najwięcej było Żydów (około 60 tysięcy osób).

Pierwsze takie muzeum na świecie

Samo Muzeum na Majdanku powstało w październiku 1944 roku, niespełna trzy miesiące po likwidacji niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady. Było to pierwsze na świecie muzeum poświęcone ofiarom II wojny światowej. Instytucja gromadzi i pokazuje światu pamiątki, dokumenty, wspomnienia po byłych więźniach. Kolekcja jest bardzo duża, ale pracownicy muzeum są przekonani, że w domach wielu osób wciąż jeszcze takie rzeczy można znaleźć. Stąd apel, by właśnie teraz - w związku z 80. rocznicą - podzielić się nimi. Chodzi m.in. o rzeczy osobiste więźniów, rysunki, grypsy, wykonana w obozie biżuteria i inne, pozornie zwykłe przedmioty.

Ukrainki ujawniają dwa oblicza Polaków. 'Nogi się pode mnę ugiñły i nie mogłam wstać'

Część z nich trafiła do muzeum w czasie konkursu na pamiątki z okresu II wojny światowej, który był przeprowadzony w latach '80. To wtedy do zbiorów przekazano m.in. medalion przedstawiający twarz kobiety. Zawieszka została wykonana z czarki łyżki do zupy w 1943 roku w obozie na Majdanku przez więźnia Albina Marię Bonieckiego (później znanego rzeźbiarza), który podarował ją Helenie Kurcyusz. Pani Helena przekazała pamiątkę do muzeum. 

W podobny sposób muzeum weszło w posiadanie metalowej zawieszki z numerem więźniarskim Stanisława Wrzosa. W grypsie wysłanym do rodziny 21 sierpnia 1943 roku więzień opisywał tzw. fluchtpunkty - oznaczenia, które przydzielane były osobom przyłapanym na próbie ucieczki lub wymagającym dodatkowego nadzoru. Naszywano je na ubraniu. Pomiędzy wierszami listu Wrzos narysował taki fluchtpunkt, a metalową zawieszkę przesłał bliskim za druty. Jak opowiadają pracownicy Majdanka, na rewersie znajduje się wygrawerowany napis ''RODZINIE STACH KL. LUBLIN''. Zawieszka została wykonana  w 1943 roku, a trafiła do muzeum w 1994 roku.

W zbiorach są też karty do gry wykonane w obozie przez nieznanych więźniów.

Zawieszka Stanisława Wrzosa, więźnia obozu na Majdanku
Zawieszka Stanisława Wrzosa, więźnia obozu na Majdanku
Fot. zbiory Państwowego Muzeum na Majdanku
Karty do gry, ze zbiorów Muzeum na Majdanku
Karty do gry, ze zbiorów Muzeum na Majdanku
Fot. ze zbiorów Muzeum na Majdanku

Jak przekazać pamiątki?

Pamiątki można przekazywać cały czas. Wystarczy napisać na adres pamiatki@majdanek.eu - wszystkie rzeczy trafią do kolekcji historycznej na Majdanku.

- Nasza akcja to zachęta i zaproszenie do tego, aby pomyśleć, że może właśnie teraz nadszedł czas, aby te nasze rodzinne pamiątki trafiły do muzeum. Jako instytucja państwowa ono o te obiekty musi zadbać i dba. My tych przedmiotów nie chowamy w magazynie, bo nasza misja mówi, że wszelkie zbiory przechowujemy, konserwujemy, ale też udostępniamy - zapewnia w rozmowie z TOK FM Anna Surdacka, kierowniczka Działu Muzealiów w Państwowym Muzeum na Majdanku.

- Liczymy na to, że rodziny byłych więźniów popatrzą na to, co mają w domach i zastanowią się nad przekazaniem nam pamiątek. Od kilku lat udaje nam się zwiększać nasze zbiory m.in. dzięki spotkaniom z byłymi więźniami i ich rodzinami. Kilka lat temu zorganizowaliśmy zjazd rodzin. Przyjechało wiele osób i po tym spotkaniu - na którym pokazaliśmy nasze zbiory, naszą pracę i zaangażowanie naszych pracowników - wiele osób przekazało do naszych kolekcji swoje cenne pamiątki, w tym dokumenty czy zdjęcia - mówi nam dyrektor muzeum Tomasz Kranz. 

Nasi rozmówcy przyznają, że przez wiele rodzin pamiątki z obozu są traktowane jak relikwie. - Dla części osób ich oddanie to bardzo trudna decyzja, ale mimo to, gdy je nam przekazują, uznają, że muzeum jest właściwym miejscem. Każda pamiątka to jakaś historia - czasami ją znamy, czasami nie. Wiemy jedynie, do kogo dany przedmiot należał - dodaje dyrektor. I zaznacza, że przedmioty są też wykorzystywane w zajęciach edukacyjnych choćby dla młodzieży.

Muzeum na Majdanku - w srodku dyrektor Tomasz Kranz
Muzeum na Majdanku - w srodku dyrektor Tomasz Kranz
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

'Szczególne znaczenie mają dla nas rzeczy związane z osobami więzionymi w KL Lublin oraz z ludźmi zaangażowanymi w pomoc osadzonym - przedmioty osobiste, dokumenty, pocztówki, rysunki, a także spisane relacje i wspomnienia. Będą mogły stać się częścią realizowanych przez nas wystaw, projektów edukacyjnych i popularyzatorskich oraz w ten sposób pomagać nam opowiadać historię KL Lublin' - czytamy na stronie muzeum.