,
Obserwuj
Lubelskie

Najpierw mrozy, teraz gradobicia. "Tego nawet najstarsi dziadkowie nie pamiętają"

3 min. czytania
27.05.2024 13:26
Mateusz Jurak hoduje truskawki w gminie Łaziska na Lubelszczyźnie. Jak mówi, ma trzy hektary, ale w tym roku mróz zniszczył mu jedną trzecią plantacji. - Ten sezon jest masakryczny - rozkłada ręce. On i inni sadownicy z Lubelszczyzny blokowali w poniedziałek drogi w Opolu Lubelskim, przy przetwórniach owoców. Oczekują pomocy.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

- Sytuacja jest trudna, bo ceny w skupie są bardzo niskie, niecałe 4 złote za kilogram truskawki przemysłowej. Gdy rolnicy zobaczyli, że tak mało płacą w przetwórniach, to skierowali się na giełdę, do pośredników. Oni płacą około 10-12 złotych za łubiankę [czyli 2 kg - przyp. red.] - opowiada pan Mateusz. Oznacza to, że za kilogram zarabia 5-6 złotych. Pośrednicy zarabiają drugie tyle, bo na bazarze konsument kupuje truskawki po 13-15 złotych za kilogram. - Nie jestem w stanie sam stanąć i handlować na targowisku, bo nie mam na to czasu. Mam plantację truskawek, mam maliny i inne owoce. Muszę być na miejscu i doglądać swojego gospodarstwa - przekonuje nas sadownik.

Jednocześnie podkreśla, że w tym sezonie sytuacja jest wyjątkowo trudna. Najpierw sadownicy mierzyli się z mrozami, które przyszły późną wiosną i zniszczyły część upraw. Teraz przez region przetaczają się ulewne deszcze i gradobicia. Pan Mateusz mówi, że z trzech hektarów plantacji jedna trzecia jest kompletnie zniszczona.

Protest w Opolu Lubelskim

Mateusz Jurak - razem z innymi rolnikami - pojawił się w poniedziałek na proteście w Opolu Lubelskim. To miasteczko, w którym są cztery zakłady przetwórstwa owocowego. Protest zorganizowano przed dwoma z nich. Rolnicy blokowali dojazd do zakładów, non stop przechodząc przez przejścia dla pieszych.

Protest sadowników w Opolu Lubelskim
Protest sadowników w Opolu Lubelskim
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

- Rok 2024 jest niezwykły pod każdym względem. Te anomalia pogodowe, z którymi się stykamy, to nawet najstarsi dziadkowie tego nie pamiętają. A teraz jeszcze przetwórnie wystawiają ceny poniżej kosztów produkcji. Na przykład truskawka była na początku po 2,30 zł za kilogram, dziś jest to około 4 zł. A przecież truskawka też została dotknięta przez mrozy i gradobicia - opowiadał Krzysztof Chmiel, jeden z plantatorów owoców z Lubelszczyzny, organizator poniedziałkowych protestów. - Teraz za te ochłapy, które zostały na krzakach, przetwórnie nawet nie chcą uczciwie zapłacić. Mamy też informacje, że truskawka przyjeżdża do Polski m.in. z Egiptu czy Albanii - dodał.

Będzie wsparcie od państwa?

Z sadownikami w poprzednich tygodniach spotykali się m.in. wicewojewoda i wojewoda lubelski, posłowie i europosłowie. Obiecywali pomoc dla tych, którzy w wyniku mrozów i gradobicia stracili większość produkcji. Na razie na zapowiedziach się skończyło. - Owszem, słyszeliśmy, że Sejmik Województwa Lubelskiego przegłosował dla nas pomoc - 100 tysięcy złotych dla 25 miejscowości. To jest śmieszne, tego nie można nawet nazwać doraźną pomocą. To jest żadne wsparcie. Nie da rady utrzymać rodziny - komentował Chmiel. Pan Krzysztof ma głównie maliny, miał też hektarowe pole truskawek, ale wszystko mu przemarzło.

Protest przed przetwórnią PolOwoc
Protest przed przetwórnią PolOwoc
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Na proteście pojawił się też Sebastian Huber, kandydat do europarlamentu z list Konfederacji, a jednocześnie prezes Stowarzyszenia Lubelskich Producentów Malin. - Protestujemy w tym miejscu, bo w Opolu jest kilka przetwórni owoców, które są znaczącymi graczami na rynku. Tak naprawdę one rządzą cenami - mówił.

Pan Patryk ma z kolei wielki sad z jabłkami - osiem hektarów. Co roku zbierał z niego 200 - 300 ton owoców. - W tym roku nie będzie prawie nic, ponad 90 procent zostało zniszczone. Ja nie mam truskawek, ale też protestuję. Wspieram kolegów, bo to, co się dzieje, jest nie do przeżycia - podkreślał.

Pan Jacek truskawki ma i - jak przyznał w rozmowie z nami - nie wie, co z nią robić. - Na razie wisi na krzakach. Czekam, może stawki pójdą w górę. Obecnie nie opłaca się tym zajmować i jeszcze płacić ludziom za zbiór tych owoców. Zrobi się kompoty i dżemy dla siebie i może na tym koniec - podsumował.

'Nie rozumiem tego protestu'

Rolnicy zorganizowali swoją akcję m.in. przed przetwórnią PolOwoc w Opolu Lubelskim. - Ja nie rozumiem tego protestu - powiedziała Bożena Pyśniak z przetwórni. Jak dodała, jej zakład skupuje bardzo mało truskawek, a ceny idą w górę. - O cenach decydują firmy zajmujące się przecierami i tłoczeniami. Jest duże zapotrzebowanie na truskawkę i ceny idą w górę - tłumaczyła