,
Obserwuj
Polska

Epidemia dżumy w Rosji? "To infodemia"

2 min. czytania
07.10.2026 20:18

Rosja zapewnia, że po rozbiciu próbki z bakterią dżumy płucnej i śmierci młodej kobiety, ma sytuację ma pod kontrolą. - Należy mieć ograniczone zaufanie do rosyjskich doniesień w tej kwestii - mówi w TOK FM Główny Inspektor Sanitarny doktor Paweł Grzesiowski.

Strój ochronny
Strój ochronny
fot. Filip Blażejowski / Forum

Epidemia dżumy w Rosji? "To infodemia"

Światowa Organizacja Zdrowia zwróciła się do Rosji o dodatkowe dane dotyczące kolejnych przypadków ciężkiego zapalenia płuc w kraju. 

Niespełna tydzień temu zmarła 28-letnia pracowniczka instytutu badawczego w obwodzie irkuckim. Jak podały lokalne media, kobieta pięć dni wcześniej rozbiła próbówkę zawierającą patogen dżumy płucnej. Po śmierci laborantki około 200 osób, które miały z nią kontakt, zostało poddanych kwarantannie. 

Jednak rosyjskie władze twierdzą, że nie ma żadnych dowodów na to, iż śmierć spowodowana była którymkolwiek z patogenów.

- Należy z dużym dystansem podchodzić do tematów dotyczących sytuacji zagrożenia zdrowia publicznego w Rosji. Wiemy, że jednak siła propagandy jest tam ogromna i bardzo trudno oddzielić to, co jest prawdą od tego, co jest tylko i wyłącznie informacją, którą władze rosyjskie chcą przekazać - mówił w "TOK 360" Główny Inspektor Sanitarny doktor Paweł Grzesiowski.

Choć sprawa wywołała międzynarodowe zaniepokojenie, rosyjska telewizja państwowa i inne media kontrolowane przez państwo unikają tematu. Państwowy kanał telewizji w Irkucku podał, że kobieta zmarła w szpitalu w Szelechowie pod Irkuckiem. Władze objęły placówkę kwarantanną i sprawdzają, z kim kobieta się kontaktowała.

Jak zastrzegł Grzesiowski w rozmowie z Adamem Ozgą nie ma w tej chwili żadnego narzędzia, które by mogło zweryfikować przekaz Rosji, poza zdjęciami satelitarnymi. Przy czym, dodał, takich analiz dokonała już strona amerykańska, a zdjęcia miały służyć bardziej precyzyjnym odpowiedzi na pytania, dlaczego niektóre obiekty były zamknięte.  

- Rozumiemy, że to mogą być działania prewencyjne na szeroką skalę w stosunku do nieznanego patogenu, który spowodował śmierć młodej osoby. Ale póki nie dostaniemy nowych informacji z potwierdzonych źródeł, póty to wszystko to spekulacje. Teraz to nic innego jak infodemia, czyli potworne zamieszanie w mediach. Mnóstwo osób powtarza słowo "dżuma", bez żadnego potwierdzenia -  skwitował Grzesiowski w TOK FM.

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca