Panika ws. nożowników w szkołach. "Dzieci potrzebują pomocy, a nie odesłania do domu"
Część szkół z powodu paniki dotyczącej ataków nożowników zdecydowała się w piątek na prewencyjne odwołanie zajęć. Ale to nie jest dobry ruch, bo w ten sposób zostawiamy dzieci same sobie - komentowała w TOK FM dyrektorka warszawskiej podstawówki nr 103 Danuta Kozakiewicz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co się dzieje w polskich szkołach?
- Czy prewencyjne zamykanie szkół to dobry pomysł?
- Jak zapewnić bezpieczeństwo w szkołach?
- Rolą szkoły jest zaopiekować się dzieckiem i podjąć działania w kierunku bezpieczeństwa, a nie odepchnąć od siebie problem, pozostawiając dziecko w domu przed komputerem - tak zamknięcie niektórych placówek w woj. mazowieckim oceniła w "Pierwszym programie TOK FM" Danuta Kozakiewicz, dyrektorka warszawskiej Szkoły Podstawowej nr 103. Według gościni Wojciecha Muzala to dorośli powinni zapanować nad paniką, którą w ostatnich dniach wywołały ataki nożowników oraz zatrzymania nastolatków, którzy zapowiadali, że przyniosą do szkół noże.
- To, co się wydarzyło, bardzo odbiło się na naszych dzieciach oraz na rodzicach. Mają poczucie lęku i niezrozumienia sytuacji. Wszyscy potrzebujemy w tej chwili wsparcia w szkołach - mówiła Danuta Kozakiewicz. I podkreśliła, że to rolą szkoły jest zadbanie o bezpieczeństwo dzieci i dostarczenie jak najskuteczniejszej pomocy psychologicznej.
"Dzieci potrzebują pomocy, a nie odesłania do domu"
Dyrektorka skrytykowała pomysł zamykania szkół w obawie przed atakami nożowników. Ona sama już po wydarzeniach w Ostrołęce wraz z zespołem psychologów i pedagogów opracowała sposób postępowania z dziećmi i sprawdziła procedury. - Wywołaliśmy olbrzymią panikę. Uważam, że zamknięcie szkoły, poza tymi szkołami, gdzie faktycznie wydarzyło się nieszczęście i może być to uzasadnione, nie jest rzeczą dobrą - stwierdziła dyrektorka podstawówki.
W jej opinii dzieci zostały w ten sposób pozostawione same sobie, a powinny mieć zapewnioną przestrzeń do rozmów i opiekę w szkole. - Dzieci, które przeżyły pewnego rodzaju stres, a niektóre traumę, zostawiamy bez pomocy psychologicznej w domu. Tata, mama idzie do pracy, dziecko siada, włącza telewizor i widzi przekazy o przemocy, włącza komputer i widzi przekazy o przemocy. To wszystko powoduje, że dziecko potrzebuje pomocy, a nie odesłania do domu - mówiła Danuta Kozakiewicz.
Odpowiedzialność dorosłych: Nie uciekać od problemu
- Zamykanie w tym momencie szkół niewiele zmieni pod względem bezpieczeństwa. Szkoła w tej chwili jest dla dziecka bezpieczniejsza niż droga, ulica czy komputer - przekonywała dyrektorka, wskazując na odpowiedzialność dorosłych. - W sytuacji kryzysowej to my musimy być odporni. Musimy pokazać dziecku twarz osoby dorosłej, która wie, co robi, jest zdecydowana, robi wszystko, żeby zapewnić bezpieczeństwo, rozmawia i nie ucieka od problemu - podkreśliła gościni Wojciecha Muzala.
Szkoły - jak oceniła Kozakiewicz - są w tej chwili bardziej bezpieczne niż przed tragicznymi wydarzeniami w Ostrołęce i pod Wyszkowem. - Teraz wszyscy jesteśmy uczuleni, obserwujemy i staramy się zapewnić bezpieczeństwo - stwierdziła dyrektorka.
Ze względów bezpieczeństwa część szkół zdecydowała się dzisiaj na odwołanie zajęć. Przed tymi, które działają pojawiły się patrole policji. Zajęcia zostały odwołane między innymi w Wyszkowie, Legionowie, Piasecznie, Mińsku Mazowieckim i Górze Kalwarii.
W piątek policja zatrzymała dwóch 15-latków z Pruszkowa i 13-latka ze stołecznego Bemowa, którzy publikowali w mediach społecznościowych nagrania z groźbami pozbawienia życia innych osób. Funkcjonariusze z Józefowa zatrzymali również 14-latka, który planował przynieść do szkoły nóż.
W ostatnich dniach na Mazowszu doszło do dwóch aktów przemocy w szkołach. Po informacji o tym, że jeden z napastników miał na sobie kask z kamerką do transmisji nagrania, pojawiły się informacje o rzekomym challenge’u wśród uczniów. Doniesienia weryfikuje Policja, która do tej pory nie potwierdziła tych informacji i uspokaja, że nie ma takiego wyzwania.
Źródło: TOK FM, X, PAP