Tak kantory w Krakowie nabierają turystów. Urzędnicy rozkładają ręce. "Nie mamy narzędzi"
Część kantorów w ścisłym centrum Krakowa stosuje praktyki, które wprowadzają klientów w błąd i skutkują wymianą walut po skrajnie niekorzystnych kursach. Proceder ujawniony pod koniec grudnia ubiegłego roku przez "Gazetę Krakowską" był tematem wtorkowego posiedzenia Komisji Promocji i Turystyki Rady Miasta Krakowa.
- Mechanizm wprowadzania w błąd polega na eksponowaniu dużych symboli popularnych walut i liczb sugerujących ich kursy, podczas gdy dotyczą one innych walut;
- Miasto, policja i samorząd wskazują na brak narzędzi prawnych do bezpośredniej interwencji;
- Jedyną realną odpowiedzią władz pozostają działania informacyjne i edukacyjne.
Nieuczciwe praktyki kantorów w centrum Krakowa
"Gazeta Krakowska" opisała, na czym polega trik stosowany przez miejscowe kantory. "Celowo prezentują na swych tablicach informacyjnych oznaczenia walut oraz kurs ich wymiany (tak - red.), że wprowadza to klientów w błąd. (...) Na dole tablicy widnieje wielki znak Euro, w środku też znaki dolara i funta. A na górze kursy liczbowe. 4.36, 3.58, 5.06. Łudząco przypominające... kursy właśnie euro, dolara i funta. ALE! To nie są kursy tych walut. To kursy m.in. waluty albańskiej. Oczywiście, znajdują się obok skróty walutowe (ALL, RSD i JOD). (...) W efekcie turyści i mieszkańcy tracą pieniądze, wymieniając wiele popularnych walut (m.in. euro, dolary, funty) po kursie dużo niższym niż obowiązujący w danym momencie na rynku" - czytamy. Pełne kursy wszystkich walut są podane, ale drobną czcionką na kartce przy okienku.
Podczas wtorkowego posiedzenia Komisji Promocji i Turystyki Rady Miasta Krakowa radny Michał Ciechowski podkreślał, że miasto musi zareagować. "Musimy zastanowić się, co jako komisja możemy w tej sprawie zrobić, jakie działania możemy podjąć, by informować mieszkańców o nieprawidłowościach. (...) Jesteśmy miastem turystycznym i nie wolno dopuścić byśmy byli postrzegani jako miasto, gdzie dochodzi do takich nieprawidłowości"- alarmował. Radny zaproponował m.in. rozważenie miejskich certyfikatów dla rzetelnych kantorów, takich jak "Przyjazny kantor" lub "Zaufany kantor".
Urzędnicy wskazali jednak, że takie rozwiązania nie są możliwe. Certyfikacja nie wchodzi w grę, ponieważ w razie nieprawidłowości miasto nie może brać odpowiedzialności, a promocja wybranych firm przez samorząd byłaby niezgodna z przepisami. Także policja nie ma podstaw do interwencji. "Policjanci nie mogą w tej sprawie interweniować, bo jest to na tyle przejrzyste i zgodne z przepisami, że nie ma podstaw do podjęcia działań prawnych" - wyjaśniła przewodnicząca Komisji Agnieszka Łętocha.
Problem analizował również Wydział ds. Turystyki UMK. "Nie ma wątpliwości, że ten proceder występuje w naszym mieście" - przyznała dyrektor wydziału Natalia Kulec-Greń, wskazując, że do urzędu wpływają 2-3 takie sprawy w skali roku. Dodała, że poszkodowani mają jedynie możliwość dochodzenia roszczeń poprzez rzecznika praw konsumentów lub na drodze cywilnoprawnej.
Urzędnicy mogą tylko ostrzegać
Radna Iwona Chamielec zapowiedziała interpelację do prezydenta Krakowa w sprawie kontroli tablic kantorów pod kątem zgodności z uchwałą krajobrazową i przepisami o parku kulturowym, jednak - jak zaznaczono - regulacje te dotyczą wyłącznie formy reklam, a nie ich "treści merytorycznej". "Nie mamy narzędzi oraz kompetencji prawnych do podejmowania bezpośrednich działań. Zostaje nam tylko zapobieganie nieprawidłowościom w kantorach, poprzez działania informacyjne i edukacyjne" - podsumowali urzędnicy.
Miasto prowadzi więc działania informacyjne na stronach internetowych oraz kampanię społeczną "Respect Kraków", promującą ostrożność m.in. przy korzystaniu z kantorów. Zapowiedziano również, że w przestrzeni miejskiej, w tym w tramwajach i autobusach, pojawią się komunikaty dla turystów, np. "Uważaj na kieszonkowców oraz oszustwa w klubach nocnych i kantorach".
Posłuchaj:
Źródło: "Gazeta Krakowska"