,
Obserwuj
Małopolskie

Fala krytyki na TPN za ogłoszenie o wolontariacie. "Szukacie jeleni do pracy za darmo?"

6 min. czytania
18.05.2023 08:16
Tatrzański Park Narodowy ogłosił, że szuka wolontariuszy do dwutygodniowego "Patrolu na Kasprowym Wierchu". Za darmowe noclegi na szczycie, wyżywienie i przejazdy kolejką wolontariusze mieliby zwracać uwagę turystom nieprzestrzegającym przepisów czy na przykład zbierać śmieci. Pod postem pojawiła się fala negatywnych komentarzy, zarzucających parkowi wyzysk. - Nie wiemy, skąd taka reakcja - słyszymy w TPN.
|
|
fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

"Co powiecie na ponad dwa tygodnie wolontariatu w pięknych okolicznościach tatrzańskiej przyrody?" - zapytali w mediach społecznościowych przedstawiciele Tatrzańskiego Parku Narodowego. Wolontariusze mieliby przede wszystkim "zapobiegać negatywnym zachowaniom w rejonie kopuły szczytowej na Kasprowym Wierchu".

Wpis wywołał lawinę komentarzy. Część osób uznała, że to propozycja marzeń - wakacje w górach za darmo. Większość jednak nie szczędziła TPN krytyki.

"Tyle milionów zgarniacie i jeszcze szukacie jeleni do pracy za darmo?", "Czy pasjonaci i miłośnicy gór, którzy biorą udział w wolontariacie, nie zasługują na wynagrodzenie?", "Za darmo ktoś ma sobie szarpać nerwy z Januszem turystyki?" - to tylko kilka przykładów komentarzy.

Pracownicy TPN nie ukrywają, że są zaskoczeni reakcją. Zastanawiają się, skąd fala krytyki wzięła się akurat teraz, skoro wolontariat w Tatrach jest organizowany już 16. sezon. - Mnie jest przykro, bo wiele z komentarzy uderza w wolontariuszy, zarzucając im - cytuję - 'frajerstwo' - mówi nam odpowiedzialna za program wolontariatu Anna Pikus z Zespołu ds. Aktywnej Edukacji TPN. - To jest najbardziej przykre, że w opinii komentujących wolontariat jest jakąś formą naiwności, że wolontariusze dają się wykorzystywać. Z tymi zarzutami wobec parku sobie radzimy i nie odbieramy ich osobiście, ale przykro nam, że idea wolontariatu jest wypaczana i uważana za wyzysk i naiwność - dodaje.

Wolontariat w Tatrach jest organizowany przede wszystkim w czasie sezonu letniego. Wtedy do parku wchodzi ponad cztery i pół miliona turystów. - W TPN mamy ograniczone zasoby ludzkie, a Tatry są dużym i trudnym obszarem, by przemieszczać się z punktu do punktu. To nie jest tak, że wsiądziemy w samochód i przejdziemy w drugie miejsce. Tu jest wymagana kondycja i czas - wyjaśnia Anna Pikus.

Pomysł na wsparcie pracowników TPN wolontariuszami wziął się z wizyt w parkach narodowych w Stanach Zjednoczonych. - Tam parki narodowe właściwie wolontariatem stoją - podkreśla nasza rozmówczyni. - W 2007 roku postanowiliśmy, że chcemy spróbować i zaprosić osoby do tego, by wsparły nas w pracy na rzecz tatrzańskiej przyrody. Okazało się, że chętnych nie brakuje - dodaje.

Co roku na wakacyjny sezon przyjeżdża do TPN około 300 wolontariuszy. Przygotowane są dla nich noclegi w dwóch bazach - u wylotu Doliny Kościeliskiej i na Palenicy przy trasie na Morskie Oko.

- Wolontariusze to bardzo różne osoby. Głównie studenci, bo mają w tym czasie wolne, ale mamy też dużo pracujących zawodowo osób, nauczycieli, wykładowców akademickich, muzyków, tancerzy. Pojawia się też coraz więcej emerytów, którzy nie chcą utknąć w emeryckim marazmie. Chcą być aktywni, robić coś dobrego, być w przyrodzie. Jest też wolontariat rodzinny, czyli przyjeżdżają rodzice z dziećmi. I przyjeżdża cała Polska - wylicza Anna Pikus.

Można lepiej poznać Tatry i poznać ciekawych ludzi

Pan Krzysztof z Krakowa ma 35 lat, pracuje na co dzień w finansach, po Tatrach chodził od dzieciństwa. To będzie już jego trzeci rok w charakterze wolontariusza w Tatrzańskim Parku Narodowym. - Pierwszy raz o wolontariacie w Tatrach usłyszałem w trakcie pandemii w 2020 roku, ale wtedy były restrykcje. Zapisałem się rok później na najbardziej popularny wolontariat, czyli sprzątanie szlaków w Tatrach Zachodnich - opowiada.

Tatry sprzątał w lipcu i wrócił od razu na podobny wolontariat w październiku. - W trakcie sprzątania spadł śnieg i to zmieniło charakter zadania - śmieje się nasz rozmówca.

W 2022 roku - oprócz sprzątania - był też na Patrolach Krokusowych na Polanie Chochołowskiej, gdy trzeba było przekonywać turystów, by nie zadeptywali kwiatów. Brał udział w pomocy przy badaniach koni jeżdżących na drodze do Morskiego Oka. Był też na patrolach nad Morskim Okiem. - Tam turyści często kąpią się w stawie albo schodzą ze szlaku i próbują biwakować. Trzeba też tego pilnować - wyjaśnia. W tym roku pan Krzysztof już był wiosną na Jaszczurówce - pomagał przechodzić przez drogę żabom.

- Chciałem sprawdzić każdą opcję wolontariatu, bo różnorodność zadań jest spora - przyznaje. - Niektórzy mają jedną preferencję, na przykład sprzątanie, które jest najprostszym zadaniem, bo można je połączyć z długimi spacerami przez góry. Inne zadania wymagają interakcji z ludźmi, więc to zależy, co kto preferuje - dodaje.

Jak przyznaje, wraca na wolontariat chętnie, bo można dużo czasu spędzić w górach, spotkać ciekawych ludzi, ale nie tylko. - Poznaje się od kuchni, jak działa park narodowy. Daje to też szansę, by czasem pójść w miejsca w Tatrach, po których na co dzień turystom nie wolno chodzić. Przy okazji pracy można taki rejon odkryć - podkreśla wolontariusz.

Wolontariusz na Kasprowym to nie Strażnik Teksasu

Tatrzański Park Narodowy od trzech lat - wspólnie z Polskimi Kolejami Linowymi - organizuje akcję edukacyjną "Stacja Edukacja". Trzej edukatorzy w wakacje codzienne prowadzą dla chętnych pogadanki o bezpieczeństwie czy przyrodzie w górach. To ich pracę mają wspierać właśnie wolontariusze z "Patrolu na Kasprowym Wierchu", którego dotyczył wspomniany post TPN.

- Może ten post wzbudził taką reakcję, bo nazwaliśmy ten wolontariat "patrolem" - zastanawia się Anna Pikus. - Może niektórzy komentujący wyobrażają sobie, że my tu wyposażymy wolontariuszy w jakieś kamizelki kuloodporne i będą oni ganiać turystów po górach, a nie o to chodzi. Mamy też patrol nad Morskim Okiem i chodzi o to, by był ktoś na stałe w miejscach zapalnych, gdzie jest najwięcej turystów - dopowiada.

Nadal działa Straż Parku i to ona - jak słyszymy - jest od wlepiania mandatów czy poważniejszych interwencji. Wolontariusze mają nie wchodzić w konfrontacje. Jak podkreśla Pikus, turyści często zachowują się wbrew zasadom nie dlatego, że mają złą wolę, tylko po prostu nie mają wiedzy. Wolontariusze proszą na przykład, by na Kasprowym Wierchu palić tylko w miejscach wyznaczonych, czasami podniosą za turystów śmieci.

- Ich zadaniem nie jest bycie Strażnikiem Teksasu na Kasprowym Wierchu. Mają wspierać edukatorów, kierować ruchem, czasem pomagać ankietować uczestników akcji edukacyjnej - wylicza nasza rozmówczyni. - To jedno z ciekawszych zadań dla osób, które lubią i szukają kontaktu z innymi ludźmi. Wiadomo, że zwracanie komuś uwagi nie jest czymś łatwym i przyjemnym, ale ludzie z reguły przyjmują do wiadomości, co się do nich mówi - opisuje Pikus.

Wolontariusze mają też specjalny wyróżniający ich ubiór i sama ich obecność wpływa już mobilizująco na turystów.

'Ludzie nie rozumieją, czym jest wolontariat'

Nasza rozmówczyni zwraca uwagę, że wolontariat w Tatrach jest prowadzony z zachowaniem wszystkich przepisów. - Wolontariusze mają pięć dni pracy i dwa dni wolnego oraz ubezpieczenie - podkreśla.

Dwa tygodnie "Patrolu na Kasprowym Wierchu" to na przykład dyżury od 9 do 15, noclegi na szczycie, darmowe śniadania i obiadokolacje w restauracji na górnej stacji kolejki linowej, darmowe przejazdy kolejką po uzupełnienie zapasów, a w ramach Legitymacji Wolontariusza także między innymi bezpłatny wstęp do Tatrzańskiego Parku Narodowego do końca roku kalendarzowego.

Wolontariusz Krzysztof hejtu na TPN nie rozumie, ale nie jest nim zdziwiony. - W wielu innych dziedzinach życia ludzie potrafią różne dziwne rzeczy wypisywać w Internecie, niekonieczne związane z prawdą. Nie wiem, skąd biorą takie spojrzenie, ale zawsze się znajdzie ktoś z dziwną wizją tematu - uważa.

I podkreśla: "To jest dobrowolne zajęcie". - Dla człowieka, który nie ma aż tylu zobowiązań, to tanie wakacje. Praca społeczna to też jakiś element rozwoju społeczeństwa. Warto popracować dla wspólnego dobra. Myślę, że jeżeli ktoś w ogóle postrzega instytucję wolontariatu negatywnie, to znaczy, że to jeszcze nie jest ten etap rozwoju danej jednostki. Warto też dostrzec, że może człowiek, który niedostatecznie zarabia, by zapełnić wszystkie wolne dni w roku wakacjami na Bali, może chcieć gdzieś popracować społecznie i coś dobrego zrobić dla innych - podkreśla pan Krzysztof.

TPN co roku organizuje spotkanie tatrzańskich wolontariuszy i przy okazji pyta, co jest ich motywacją. - To, co najczęściej pada, to bycie w Tatrach. Oni kochają góry. Czują, że robią coś dobrego dla tej przyrody. Mówią też o tym, że zdobywają duże doświadczenie na poziomie komunikacji interpersonalnej podczas spotkań z turystami, że się uczą komunikacji z tzw. trudnym klientem. Dla nich motywacją jest też to, że powstała mała społeczność. Mamy małżeństwa i przyjaźnie wolontariuszy - podkreśla Anna Pikus.