,
Obserwuj
Małopolskie

Medycyna w Nowym Sączu wywołała burzę w sieci. "Studenci będą jechać na anatomię 250 kilometrów w jedną stronę"

3 min. czytania
13.07.2023 10:37
Od października na akademii w Nowym Sączu rusza kierunek lekarski. Ma się na nim kształcić 50 osób. W internecie szybko wypomniano, że uczelnia nie posiada własnego prosektorium, dlatego na zajęcia z anatomii studenci mają dojeżdżać do Radomia, oddalonego o ponad 250 kilometrów.
|
|
fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

Medycyna na Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu ma ruszyć jesienią. Akademia otrzymała pozytywną decyzję Ministerstwa Edukacji i Nauki. Jak czytamy na stronie uczelni, na pierwszy rok przyjętych ma zostać 50 osób. Będą to jednolite studia magisterskie o profilu ogólnoakademickim na kierunku lekarskim. 'To jedno z najważniejszych osiągnięć w 25-letniej historii Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu (wcześniej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej)' - pisze z dumą akademia.

Uczelnia nie ma swojego prosektorium, w którym studenci mogliby się uczyć anatomii. Wydział Nauk o Zdrowiu ma jedynie pracownię anatomiczną 3d, ale - jak zgodnie mówią lekarze - anatomii trzeba się uczyć na preparatach, a nie wirtualnie. Uczelnia z Nowego Sącza znalazła na to sposób - studenci na zajęcia w prosektorium będą jeździć do Radomia, oddalonego o ponad 250 km. - Mamy podpisaną umowę z uniwersytetem w Radomiu, w którym znajduje się jedno z lepszych prosektorium w Polsce - mówi, cytowany przez Radio Kraków, rektor Akademii Nauk Stosowanych prof. Mariusz Cygnar. 

Borelioza i 'leczenie', które szkodzi. 'Podziemie' - nowy serial dokumentalny TOK FM

Uczelnia wskazuje też, że dojazdy do prosektorium będą tylko tymczasowe, bo - jak czytamy na stronie - 'do września 2025 roku planowane jest wybudowanie i oddanie do użytku własnego prosektorium'. Rektor podkreśla, że do 6 września ma być skończona koncepcja oraz zarys infrastrukturalny, ruszy też postępowanie przetargowe w formule "zaprojektuj i wybuduj". Uczelnia zaznacza, że medycyna to nie wszystko, bo Wydział Nauk o Zdrowiu planuje poszerzyć swoją ofertę edukacyjną o dwa nowe kierunki: położnictwo i dietetykę jako studia II stopnia.

Burza w sieci

Informacja o medycynie w Nowym Sączu wywołała dyskusje w środowisku medycznym w mediach społecznościowych. 'Ten kabaret z lekarskim w każdej gminie to będzie petarda' - ironizuje dr Jakub Kosikowski.

'Za 20-30 lat słabo wyuczeni lekarze będą leczyć nas wszystkich, nasze rodziny, niezależnie od obecnej pozycji' - wskazuje dr Michał Chudzik. Podobnych komentarzy jest znacznie więcej. 

Minister zdrowia właśnie zdecydował o zwiększeniu limitu przyjęć na studia lekarskie w roku akademickim 2023/2024 - o 79 miejsc w stosunku do pierwotnego projektu rozporządzenia. Postanowienie to właśnie weszło w życie. Jak pisze portal rynekzdrowia.pl, od października 2023 r. zwiększa się też liczba uczelni kształcących przyszłych lekarzy - z 24 do 30. 

Ostatnio opisywaliśmy sytuację z Katowic, gdzie też działa kierunek lekarski - na Akademii Śląskiej. Studenci poskarżyli się m.in. ministrom i Naczelnej Radzie Lekarskiej na jakość kształcenia. 'Kierunek lekarski na Akademii Śląskiej jest tworem sztucznym, powołanym do życia wyłącznie w celu wzbogacenia się uczelni' - wskazali w swoim liście.

W całej Polsce, nawet w małych miejscowościach, otwierane są kierunki lekarskie. Uczelnie wyższe dostają zgody od Ministerstwa Edukacji i Nauki na prowadzenie studiów nawet wtedy, gdy otrzymują negatywną ocenę Państwowej Komisji Akredytacyjnej.

Członkowie Naczelnej Rady Lekarskiej od dawna alarmują, że tworzenie ogromnej liczby studiów medycznych bez odpowiedniej liczby wykładowców i bazy naukowej nie rozwiąże problemów systemu ochrony zdrowia. - Rządzący na problem związany z brakiem lekarzy znaleźli prostą receptę: wyprodukować jak najwięcej studentów medycyny - mówił w TOK FM dr Łukasz Jankowski, szef Naczelnej Rady Lekarskiej.

- Dla mnie to rodzaj bolszewickiej rewolucji, a elementem każdej rewolucji jest wymiana elit. Tutaj ewidentnie widać, że jednym z celów jest stworzenie takiej grupy lekarzy, która będzie miała określone poglądy, będzie wychowana w określonym duchu. Obawiam się, że część z tych osób - przyszłych lekarzy - nie będzie miała dylematów: stosować klauzulę sumienia czy też nie. Dla nich to będzie oczywiste, że będą rzeczy, których nie będą chcieli się podjąć. I to mnie martwi - komentował w TOK FM dr Damian Patecki, członek Prezydium NRL.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>