,
Obserwuj
Małopolskie

Zakopane zmieni zdanie w sprawie uchwały antyprzemocowej? "Już wielokrotnie krzyczeliśmy. To ostatni raz"

oprac. Karolina Wiśniewska
3 min. czytania
27.11.2023 11:53
"Drodzy radni! Dlaczego wycieracie sobie usta ideologiami, religią, poglądami? Czy macie coś na sumieniu?" - pytają mieszkanki Zakopanego, które domagają się przyjęcia uchwały antyprzemocowej. Widać światło w tunelu, bo projekt w tej sprawie trafił do przewodniczącego rady.
|
|
fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl

Zakopane jest gminą, która konsekwentnie nie uchwala programu przeciwdziałania przemocy domowej, mimo licznych apeli mieszkańców. Przez ostatnie lata pomysł ten w głosowaniu odrzucano aż dziesięć razy. Radni tłumaczyli m.in., że zapisy ustawy antyprzemocowej - które mieliby wdrożyć w gminie - zagrażają jedności rodziny. Sprawa oparła się nawet o Trybunał Konstytucyjny. Radni chcieli, by ten stwierdził niezgodność ustawy z Konstytucją RP. Wniosek został jednak odrzucony.

Do 11 razy sztuka?

Upór zakopiańskich radnych spotykał się z przychylnością władzy. - Muszę państwu przede wszystkim pogratulować, boście są odważni. No, jedyny samorząd w całej Polsce, który się sprzeciwił, ale górale, no wiadomo, jest naród odważny - tak o niewdrożeniu ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie mówiła w 2019 roku Beata Szydło.

Wiele wskazuje jednak na to, że po wyborach wygranych przez demokratyczną większość radni Zakopanego mogą zmienić zdanie. Jak informuje 'Tygodnik Podhalański', trzech samorządowców - Bartłomiej Bryjak, Grzegorz Jóźkiewicz i Stanisław Karp - przygotowało nowy projekt uchwały w sprawie przeciwdziałania przemocy w rodzinie i powołania zespołów interdyscyplinarnych. Dokument trafił już do przewodniczącego rady, a ten przekazał ją burmistrzowi do zaopiniowania.

Jednocześnie dwie mieszkanki Zakopanego postanowiły napisać petycję o przegłosowanie uchwały antyprzemocowej. 'Drodzy radni! Dlaczego notorycznie banujecie przepisy? Dlaczego wycieracie sobie usta ideologiami, religią, poglądami? Czy macie coś na sumieniu?' - pytają w dokumencie. I wskazują: 'Przemoc to przemoc! Psychiczna, fizyczna, ekonomiczna! Już wielokrotnie krzyczeliśmy, ale teraz podnosimy apel ostatni raz - działamy do skutku!'.

Pod petycją podpisało się blisko 3 tys. osób. O inicjatywie w 'Pierwszym śniadaniu w TOK-u' opowiadała jej współtwórczyni Maria Szymańska. - To jest ruch, którego się nie spodziewałyśmy, że odzew będzie aż tak szeroki. Jesteśmy mocno zdziwione, ale cieszymy się z tego - mówiła.

Współautorki petycji same przyznają się w niej do tego, że przemocy doświadczyły na własnej skórze. 'Poznałyśmy też brak możliwości działania ze strony policji, jeśli chodzi o proces udowadniania winy sprawcy' - piszą. - Maria Szymańska

- Sprawa, która dotyczy mnie, trwa od 30 lat. Jest teraz na etapie wszczęcia procedury 'Niebieskiej Karty'. Gdyby już działał zespół interdyscyplinarny, to taki sprawca (…) byłby pod większą kontrolą. Obecnie od momentu zgłoszenia przestępstwa do wszczęcia postępowania formalnie nie dzieje się nic, chyba że dzwonimy po raz kolejny na policję, bo sprawca znów dopuścił się czynu, który nosi znamiona zabronionego - opowiadała w TOK FM Szymańska.

I podkreśliła, że uchwała, której przyjęcia się domagają, wprowadziłaby specjalne zespoły interdyscyplinarne, które - wraz z policją - zajmowałyby się konkretnymi przypadkami przemocy. - Zespół miałby obowiązek zebrać się minimum raz w miesiącu celem przedyskutowania konkretnej sprawy dotyczącej przemocy. Myślę, że to już mogłoby działać prewencyjnie i sprawiłoby, że sprawca musiałby przed kimś odpowiadać. Teraz tego nie ma - precyzowała rozmówczyni Piotra Maślaka.

Sprawa ma być przedmiotem obrad radnych w najbliższym czasie. Szymańska zapowiadała w TOK FM, że wybiera się na posiedzenie komisji w tej sprawie.

Co to konwencja stambulska (antyprzemocowa)? Które zapisy są uważane przez polskie władze za kontrowersyjne?