Sędziowie biorą sprawę neo-sędziów w swoje ręce. "Po co ja w to szedłem?"
W Polsce jest około trzech tysięcy tzw. neo-sędziów, czyli osób, które przeszły procedurę awansową przed upolitycznioną Krajową Radą Sądownictwa. Zgodnie z zaproponowaną przez ministra sprawiedliwości koncepcją, mają wrócić na stanowiska zajmowane wcześniej, przed awansem. Nie będzie to dotyczyć jedynie asesorów i sędziów po asesurze (ok. 1500 osób), bo oni - gdyby nie stanęli przed neoKRS - nie mieliby szans na zostanie sędziami. Te osoby dostaną status sędziów powołanych zgodnie z Konstytucją.
Minister Adam Bodnar - wspólnie ze swoimi współpracownikami - przygotował założenia ustawy, zgodnie z którymi pozostali neo-sędziowie zostaliby podzieleni na dwie grupy. Pierwszą stanowić mają ci, którzy nie tylko awansowali, ale też wprost przyłożyli rękę do łamania praworządności (m.in. członkowie neoKRS czy prezesi sądów).
Druga grupa to ci, którzy wzięli udział w procedurze awansowej przed niewłaściwie sformułowaną KRS, ale nie byli bezpośrednio zaangażowani w niszczenie państwa prawa. Ta grupa - zgodnie z pomysłem - miałaby złożyć tzw. czynny żal. Byłaby to pisemna deklaracja, mówiąca o tym, że chcą dobrowolnie wrócić na poprzednie stanowiska - wtedy nie mieliby postępowań dyscyplinarnych.
Sędziowie apelują do neo-sędziów
Wiadomo, że zaproponowana przez ministra sprawiedliwości koncepcja na razie nie ma jeszcze formy projektu ustawy. Nikt nie wie, kiedy mogłaby wejść w życie. Bo nawet jak projekt się pojawi i przejdzie przez sejm, szanse na to, by podpisał go prezydent Andrzej Duda wydają się niemal zerowe.
Sędziowie postanowili więc już teraz wziąć sprawy w swoje ręce. Stowarzyszenia, w tym Stowarzyszenie Sędziów Themis (współtworzone m.in. przez sędziów z Krakowa, ale też innych miast), wystosowały apel do neo-sędziów. Podpisały się pod nim zarówno Iustitia, jak i Stowarzyszenie Sędziów Sądów Rodzinnych ProFamilia. Chodzi o to, by nie czekać na ustawę czy na podpis prezydenta pod nią, tylko już teraz - w ramach przywracania praworządności - rozpocząć dobrowolne powroty na poprzednio zajmowane stanowiska. Czyli np. powrót z sądu okręgowego do rejonowego czy z apelacyjnego do okręgowego.
'Judeo-chrześcijańska kultura daje szansę komuś, kto zbłądził'
"Apelujemy do osób, które nieprawidłowo objęły kolejne stanowiska sędziowskie w wyniku postępowań przeprowadzonych przed Krajową Radą Sądownictwa obsadzoną z naruszeniem prawa, o samodzielne i niezwłoczne złożenie do Ministra Sprawiedliwości wniosków o powrót na poprzednio zajmowane stanowiska" - czytamy w stanowisku sędziowskich stowarzyszeń.
"Samodzielna rezygnacja z nieprawidłowo uzyskanych kolejnych stanowisk sędziowskich pozwoli na podjęcie działań naprawczych już dziś, bez konieczności dalszego oczekiwania na zmiany legislacyjne. Wiele osób, kierując się różną motywacją, podjęło decyzje o skorzystaniu z wadliwych prawnie procedur awansowych. Ufamy jednak, że sędziowie ci pamiętają treść złożonego ślubowania i potrafią stanąć na straży prawa, wykonując służbę publiczną w interesie ogółu społeczeństwa" - apelują legalni sędziowie.
- W mojej ocenie, takie apele do tych sędziów, którzy przeszli procedurę przed upolitycznioną KRS, są jak najbardziej na miejscu, musimy je stosować. Nasza judeo-chrześcijańska kultura daje szansę komuś, kto zbłądził, by się poprawił. Ale jak znamy pięć warunków dobrej spowiedzi, to tam jest m.in. żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy. Więc - nawet jeśli jest się człowiekiem niewierzącym - to każdemu kto zbłądził, należy dać drugą szansę. Ta jego próba naprawy tej sytuacji musi być autentyczna, nie koniunkturalna - mówi w rozmowie z TOK FM sędzia Waldemar Żurek z Krakowa, dziś wicedyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
Do ministra sprawiedliwości na razie wpłynęły pojedyncze wnioski o cofnięcie na poprzednie stanowisko. - Ale należy zachęcać kolejne osoby, by też takie decyzje podejmowały. Chodzi o te osoby, które w ostatnich latach awansowały, ale jednocześnie nie szykanowały koleżanek i kolegów. A takich osób było całkiem sporo. Dlatego apeluję: pomóżcie nam przywrócić praworządność. Wiem, że niektóre grupy neo-sędziów próbowały zrobić z formuły 'czynnego żalu' - a jest to formuła w ujęciu prawnym - więc próbowano zrobić z tego cyrk, pokazując, że chodzi o samokrytykę w stylu dawnej komuny. Nic bardziej mylnego - przekonuje sędzia Żurek.
Jak dodaje, zna sędziów, którzy sami mają do siebie żal, że poddali się procedurze przed neoKRS. - Dziś plują sobie w brodę i zadają sobie pytanie: 'Po co ja w to szedłem? Nie słuchałem autorytetów prawa'. Dlatego uważam, że trzeba dać im tę szansę, ale trzeba też ich zachęcić. Zachęcamy: dołączcie z nami do reformy państwa dzisiaj. Winy wam zostaną odpuszczone, błędy, które popełniliście zostaną wam odpuszczone - zarówno prawnie, jak też moralnie. Naprawdę. Wystarczy, że taki neo-sędzia zgłosi, że dobrowolnie chce być przeniesiony na poprzednie stanowisko w sądownictwie. Każdy może się w życiu potknąć, ale jeśli się potknie, to najważniejsze, żeby to zrozumiał - tłumaczy sędzia Waldemar Żurek w rozmowie z TOK FM.