Zwrot w sprawie niedoszłych sędziów. Po materiale TOK FM resort Bodnara zmienia zdanie
Chodzi o absolwentów czterech pierwszych roczników Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP) w Krakowie i tzw. starej aplikacji sędziowskiej. Ich historię opisaliśmy szczegółowo kilka dni temu na tokfm.pl. Przypomnijmy krótko - osoby te przed laty ukończyły aplikację, zdały egzaminy sędziowskie, ale część z nich sędziami nie została. Za rządów PiS wprowadzono bowiem zmiany, w wyniku których absolwenci KSSiP - mimo, że już formalnie mogliby być sędziami - musieli jeszcze odbyć asesurę. Asesor to taki "sędzia na próbę", który pracuje pod okiem innych sędziów, często w innym mieście.
Propozycja asesury wielu absolwentów zaskoczyła. Niektórzy nie mogli sobie pozwolić na wyjazd. Inni świadomie nie chcieli stawać do konkursów przed upolitycznioną KRS. Problem polegał jednak na tym, że - zgodnie z ustawą Ziobry z 2017 roku - ci, którzy zdali egzamin, na start w konkursie na sędziego mieli jedynie pięć lat. Po tym czasie ich uprawnienia do zostania sędzią wygasały. W efekcie absolwenci KSSiP zostali z niczym. Liczyli, że nowa władza to zmieni.
PiS przyspiesza w sprawie wyborów. Złe wieści dla Kaczyńskiego
Początkowo nic na to nie wskazywało. W wakacje do sądów trafiło pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości podpisane przez Martę Kożuchowską-Warywodę, dyrektorkę Departamentu Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych. W piśmie tym pani dyrektor nie pozostawiała złudzeń. "Postulowana nowelizacja przepisów ustawy, polegająca na wydłużeniu okresów ubiegania się o stanowiska sędziowskie (...) stanowiła już przedmiot wystąpień do Ministra Sprawiedliwości, a ocena powyższego wniosku pozostaje konsekwentnie negatywna" - pisała. Wskazywała, że absolwenci mogli startować w konkursach na stanowiska sędziowskie w poprzednich latach, mając jeszcze uprawnienia.
Resort Adama Bodnara zmieni zasady
Dziś dyrektorka Marta Kożuchowska-Warywoda przyznaje, że czasami trzeba zmienić zdanie i wycofać się z niewłaściwej decyzji. Jak mówi TOK FM, w sądach - w szczególności w wydziałach rodzinnych - bardzo brakuje orzeczników. Dlatego część absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury oraz tzw. starej aplikacji mogłaby trafić właśnie do wydziałów rodzinnych. Choć - jak podkreśla pani sędzia - droga do orzekania w wydziałach karnych też nie byłaby dla nikogo zamknięta.
- Zwykle tak jest, że wszystkie egzaminy dotyczące uprawnień zawodowych mają pewien okres ważności. Chodzi o to, żeby ta wiedza - mówiąc potocznie - nie przeterminowała się. I w przypadku absolwentów właśnie tak było, że termin ich uprawnień minął. Natomiast zdajemy sobie sprawę z wyjątkowej sytuacji tych osób, które zdały egzamin. Są prowadzone w ministerstwie prace nad rozwiązaniem tego problemu - informuje Kożuchowska-Warywoda, która w resorcie odpowiada za kadry w sądownictwie.
I podkreśla, że rąk do pracy brakuje szczególnie w wydziałach rodzinnych. - Tam przez lata nie trafiali asesorzy. Gdyby tych absolwentów na już można byłoby wpuścić do zawodu, część z nich automatycznie będzie sędziami, nie asesorami, i to mogłoby przynajmniej doraźnie poprawić sytuację - mówi gościni TOK FM.
'Zdarza się, że stanowiska są wydawane zbyt szybko'
Dlaczego zatem kilka miesięcy wcześniej wskazywała, że jest to niemożliwe? - Zdarza się, że czasem określone stanowiska są wydawane zbyt szybko. Pogłębiona analiza sytuacji wskazuje na to, o czym powiedziałam - że te osoby są nam potrzebne w wymiarze sprawiedliwości - tłumaczy. - Musimy zważyć tutaj dwa dobra: jedno to kwestia terminów ważności uprawnień zawodowych, a drugie to sytuacja, w której się znajdujemy, która jest całkowicie nietypowa i trudna. I myślę, że trzeba się przyznać i wycofać z tego wcześniejszego stanowiska - dodaje pani sędzia w rozmowie z TOK FM.
Oczywiście, "wpuszczenie" absolwentów do systemu nie stanie się z dnia na dzień. Musieliby wystartować w konkursach na stanowiska sędziowskie, a na razie konkursy są wstrzymane ze względu na upolitycznienie KRS. Trzeba poczekać na nową, już nieupolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa, która zacznie ogłaszać nowe konkursy. - W chwili, kiedy wybije ta "godzina zero", a jest to coraz bliższe, to z perspektywy organizacji systemu łatwiej będzie zasilić brakujące miejsca osobami, które od razu będą procedowane na stanowiska sędziowskie niż czekać na nowych absolwentów KSSiP, którzy w pierwszej kolejności są asesorami. Przygotujemy odpowiednie rozwiązania legislacyjne - dodaje Kożuchowska-Warywoda.
- Cieszy mnie zapowiedź zmiany podejścia i zmiany myślenia o nas jako przyszłych sędziach. W końcu sprawiedliwości w naszej sprawie stanie się zadość - mówi nam jedna z absolwentek KSSiP.