advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

Chcieli ostrzec przed spalarnią odpadów. Sąd zablokował im stronę i Facebooka

5 min. czytania
13.03.2026 13:32

Plan budowy spalarni w Mszczonowie wywołał protest części mieszkańców. Gdy lokalne stowarzyszenie zaczęło informować o inwestycji i jej potencjalnych skutkach, inwestor pozwał je o naruszenie dóbr osobistych. Sąd - na czas procesu - nakazał zablokowanie strony internetowej i profilu organizacji w mediach społecznościowych.

Spór o spalarnię w Mszczonowie na Mazowszu
Spór o spalarnię w Mszczonowie na Mazowszu
fot. Wojciech TRACZYK/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego mieszkańcy Mszczonowa sprzeciwiają się budowie spalarni?
  • Co było przyczyną złożenia pozwu przez inwestora spalarni przeciwko stowarzyszeniu?
  • Dlaczego decyzja sądu o zabezpieczeniu budzi kontrowersje?

Mszczonów to niewielkie miasteczko położone w powiecie żyrardowskim na Mazowszu. Od kilku lat lokują się tam firmy utylizujące czy przerabiające odpady - różnego typu. Jest np. przedsiębiorstwo, które przerabia przeterminowane mięso na "pulpę" (która jest następnie spalana jako biomasa) czy firma, która utylizuje skażoną ziemię. W połowie ubiegłego roku mieszkańcy, a dokładniej stowarzyszenie "Stop! Zagłębie Śmieciowe" (w którym działa m.in. jedna z radnych) dowiedziało się, że kolejna firma chce otworzyć w Mszczonowie swoją spalarnię.

Tym razem ma to być spalarnia odpadów niebezpiecznych. Z danych firmy wynika, że przetwarzane miałyby tu być m.in. płuczki i odpady wiertnicze zawierające ropę naftową czy odpady agrochemikaliów - w tym środki ochrony roślin. Do tego kwaśne smoły, osady zawierające rtęć, kwas siarkowy, sole i roztwory zawierające cyjanki czy odpady ciekłe zawierające fenole.

Sprzeciw mieszkańców i pozew o ochronę dóbr osobistych

- Bardzo się tego obawiamy. Dlatego podjęliśmy działania, by się tej inwestycji przeciwstawić. Prosiliśmy władze miasta i radnych o zorganizowanie spotkania mieszkańców z przedstawicielami inwestora, ale do takiej rozmowy nie doszło. Jednocześnie rozmawialiśmy z ludźmi i pytaliśmy, czy mają świadomość, jakie są plany związane z budową spalarni. Wiele osób dowiadywało się o tym dopiero od nas - mówi TOK FM Dominika Bychawska-Siniarska, prawniczka, przez wiele lat związana z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, a dziś - ekspertka Rady Europy i adiunktka na Uniwersytecie Gdańskim.

Pani Dominika ma w Mszczonowie dom, przyjeżdża tu - jak mówi - by wyrwać się z dużego miasta. Zaczęła też działać w miejscowej inicjatywie "Stop! Zagłębie Śmieciowe" - jest w zarządzie organizacji. Stowarzyszenie założyło stronę internetową z informacjami o inwestycji. Pojawił się również specjalny profil na Facebooku i film na YouTube, w którym pani Dominika rozmawia z gościem (Pawłem Głuszczyńskim) o potencjalnych skutkach inwestycji.

- Mamy w stowarzyszeniu wyspecjalizowanych prawników, którzy kwestionują decyzje środowiskowe czy też kolejne etapy postępowania w tej sprawie. Rozumiemy, że tego rodzaju zakłady są potrzebne, ale nie rozumiemy, dlaczego wybrano akurat tę lokalizację. To teren, który jest blisko różnego rodzaju rezerwatów - chociażby Dąbrowy Radziejowskiej, ale też blisko zabudowy mieszkalnej - opowiada Bychawska-Siniarska.

Prawniczka zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. W Mszczonowie - jak mówi - "nie ma żadnej prasy niezależnej ani możliwości niezależnego informowania", działa gazetka samorządowa. - Więc informacje zamieszczane na stronie spalarniamszczonow.pl czy na Facebooku to miejsca, gdzie mieszkańcy mogli o tym poczytać - opowiada nasza rozmówczyni. 

Inwestor składa pozew

Nieoczekiwanie dla aktywistów sprawa trafiła przed sąd. Inwestor - jakim jest firma 3S sp. z o.o. - przy wsparciu swoich pełnomocników, złożył pozew przeciwko stowarzyszeniu - chodzi o ochronę dóbr osobistych. Czytamy w nim, że do naruszenia dóbr miałoby dochodzić m.in. poprzez "posłużenie się - zarówno na stronie internetowej, jak i profilu społecznościowym - przekazem wizualnym i narracyjnym budującym skojarzenia prowadzonej inwestycji z katastrofą o charakterze ekologicznym, medycznym i humanitarnym (m.in. wstawki wizualne przedstawiające obrazy pacjentów w warunkach przypominających skutki katastrofy ekologicznej").

Pozew trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie. Inwestor zażądał m.in. usunięcia strony internetowej i profilu na Facebooku. Nie wskazano konkretnych wpisów, które miałyby naruszać dobra osobiste.

Jako, że proces w tej sprawie może trwać długo, spółka wystąpiła o zabezpieczenie powództwa. Sąd się do tego wniosku przychylił praktycznie w całości. Na czas procesu nakazał zablokowanie strony internetowej i profilu na Facebooku. Do tego organizacja musiała zablokować wspomniany film na YouTube. "Sąd postanowił odstąpić od uzasadnienia postanowienia (...) wobec uwzględnienia w całości wniosku strony powodowej o udzielenie zabezpieczenia(...)" - napisano w decyzji sądu (sędzia Helena Bordiuk-Wielgolaska).

- Decyzja sądu budzi nasze wątpliwości - komentuje Bychawska-Siniarska. Dziwi ją, że "w pozwie nie ma wskazanego konkretnego wpisu - oprócz filmiku z YouTube", tylko chodzi o całą stronę i cały profil. - Zakazano nam też umieszczać nowe treści na Facebooku czy na stronie, co - w mojej ocenie - jest cenzurą prewencyjną, której stosować nie można - dodaje.

- Sąd nam zarzucił, że "gramy na emocjach". Ale my jesteśmy przecież organizacją obywatelską, mówimy o konkretnym problemie, więc trudno robić to bez emocji - podkreśla nasza rozmówczyni.

Zrzut ekranu 2026-03-13 130219
fot.

screen zablokowanej strony

Stowarzyszenie złożyło zażalenie na decyzję sądu. - Kwestionuje nie tylko potrzebę jego zastosowania, lecz także jego zakres. Wskazać bowiem należy, iż w ocenie stowarzyszenia nastąpiło nieuzasadnione i nieproporcjonalne ograniczenie wolności wypowiedzi organizacji strażniczej, mającej w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka status szczególnie w tej sferze chroniony - mówi TOK FM mecenas Marcin Pawelec-Jakowiecki, pełnomocnik mszczonowskiej organizacji.

- W zażaleniu stowarzyszenie podnosi liczne uchybienie proceduralne zastosowanego zabezpieczenia, jak również to, iż samo powództwo kwalifikuje się jako podręcznikowy przejaw strategicznych działań prawnych, zmierzających do kneblowania debaty publicznej i wywołania tzw. efektu mrożącego. Nadto stowarzyszenie twierdzi, iż tak daleko idące zabezpieczenie sprzeczne jest z interesem publicznym - dodaje radca prawny.

Czym jest cenzura prewencyjna?

Adwokat Dariusz Pluta - specjalizujący się w tematyce związanej z ochroną dóbr osobistych, mówi: "Moją pierwszą myślą, gdy zapoznałem się z decyzją sądu, było zaskoczenie". - Sąd zastosował zabezpieczenie, które zostało zażądane w pozwie, w całości i nie uzasadnił tego własnymi słowami, mimo że - w mojej ocenie - powinien. Tymczasem odesłał zainteresowanych do uzasadnienia pozwu - ocenia. Jego zdaniem wyłączenie strony i profilu na Facebooku jest "prawnie niemożliwe, albowiem oznacza w istocie zakazaną konstytucyjnie cenzurę prewencyjną". Co innego, gdyby był to już efekt procesu. Sąd, jak mówi Pluta, oczywiście może orzec, że zostało naruszone czyjeś dobro i zażądać przeprosin czy usunięcia jakiegoś materiału. 

Wysłaliśmy do pełnomocników inwestora, który chce budować spalarnię w Mszczonowie, pytania w tej sprawie. Prezes zarządu 3S Sp. z o.o. Katarzyna Szczekarewicz odpisała nam, że spółka "nie komentuje decyzji sądu".

"Do złożonego wniosku o zabezpieczenie roszczeń załączono obszerny materiał dowodowy w postaci zrzutów ekranu (screenshotów) oraz nagrań wideo. Materiały te precyzyjnie wskazują konkretne wpisy, które rozpowszechniają nieprawdziwe informacje m.in. generowane przez narzędzia sztucznej inteligencji elementy wizualne, noszące znamiona manipulacji" - wskazała dalej w e-mailu do naszej redakcji pani prezes. "Spółka 3S sp. z o.o. podtrzymuje wolę rzetelnego, merytorycznego dialogu z mieszkańcami Mszczonowa" - zapewniła.

Źródło: TOK FM