,
Obserwuj
Mazowieckie

Dorota Zawadzka apeluje do wojewody: Na Torwarze pilnie potrzebny pediatra

Szymon Kępka
3 min. czytania
15.03.2022 16:16

Wysypki, odparzenia, siniaki i afty - dzieci uchodźców z punktu na Torwarze pilnie potrzebują pomocy pediatry. - Od początku działania punktu taka osoba była tam tylko raz i obejrzała kilkoro dzieci - mówi nam wolontariuszka i psycholożka Dorota Zawadzka, która opiekuje się uchodźcami na Torwarze.

|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Punkt dla uchodźców na warszawskim Torwarze działa już półtora tygodnia. Przez ten czas przewinęło się przez niego kilka tysięcy osób. To w większości matki z dziećmi, które uciekły z ogarniętej wojną Ukrainy. Punkt ten organizuje wojewoda mazowiecki. W zeszłym tygodniu w mediach pojawiało się mnóstwo informacji, że wsparcie rządu jest tam jednak ubogie, a całość działa sprawnie tylko dzięki wolontariuszom.

Jedną z osób pomagających na Torwarze jest Dorota Zawadzka, psycholożka, znana szerzej jako 'Superniania'. W mediach społecznościowych dzieli się swoimi przemyśleniami albo informuje, czego aktualnie potrzeba. W jednym z ostatnich wpisów zwróciła uwagę na brak pediatry.

"Szanowny panie wojewodo, moim zdaniem na Torwarze należy niezwłocznie stworzyć osobną przestrzeń dla pediatry i po prostu, z klucza, obejrzeć wszystkie dzieci do lat trzech, starsze na życzenie. Odparzone pupy, wysypki, siniaki, łzawiące oczy, afty, kolki, biegunki" - napisała na Twitterze Dorota Zawadzka.

- Ukraińskie kobiety są przyzwyczajone, według mojej obserwacji, do patriarchatu. Same obawiają się o to, by cokolwiek samodzielnie załatwić. Gdy nie ma ich matek i mężów, pozostają z problemami. Boją się, bo są w nowym miejscu. Nie zgłaszają tego, że dzieci mają odparzenia, siniaki albo wysypki. Same chcą sobie z tym poradzić. A z drugiej strony nie ma też pediatry, który mógłby pomóc - wyjaśnia już w rozmowie z nami psycholożka.

Podkreśla, że to normalne, że małe dziecko - po tygodniu w podróży - ma odparzenia czy krosty. - Jest jednak obawa, że jak matka to zgłosi, to będzie jej wina. Że nie upilnowała swojego dziecka i jest złą matką - dodaje. Dlatego, w opinii psycholożki, specjalista powinien przebadać wszystkie małe dzieci, a kobietom uświadomić, iż są doskonałymi matkami i robią dla swoich dzieci naprawdę wielkie rzeczy.  

Grochówka trzy dni z rzędu

Dorota Zawadzka zwraca nam także uwagę na problem dotyczący wyżywienia. Pomimo zapewnień wojewody i jego urzędników o tym, że uchodźcy mają zagwarantowane ciepłe posiłki - ;brakuje jedzenia specjalnie dla dzieci. Wśród darów zdarzają się oczywiście kanapki, słodycze czy owocowe tubki, ale - na dłuższą metę - brak odpowiedniej diety może zaszkodzić maluchom.

- Proszę sobie wyobrazić, jak trzylatek ma jeść kolejny dzień z rzędu grochówkę albo makaron z sosem. Ile też, z drugiej strony, może jeść słodyczy? O tym nikt nie pomyślał. Wczoraj pytałam jednej z mam o to, co mógłby zjeść jej syn. Prosiła o tłuczone ziemniaki - opisuje nam Zawadzka.

Kolejnym problemem jest pranie. Wolontariusze zwracali już wcześniej uwagę na to, że dostawy ręczników i poszewek nie mogą być prowadzone w nieskończoność i najlepszym rozwiązaniem byłoby zapewnienie pralni. Na terenie ośrodka, jak informowali, była jedna pralka, która działała nieustannie. Część rzeczy jest ozonowana, np. koce - tak, by można było je przekazywać kolejnym osobom. Ale ręczniki już nie, podobnie jak poszewki, które czasami uchodźcy zabierają ze sobą w dalszą podróż. - Jedna z matek zgodziła się, żebym wzięła jej ręczniki i pościel do siebie. Mieszkam niedaleko i pomogłam. Ale przecież w okolicy są pralnie, można to zorganizować - mówi Zawadzka. 

Zwraca też uwagę na brak placu zabaw, który mógłby urozmaicić czas maluchom, a ich mamom dać chwilę odpoczynku. - Co z tego, że place zabaw są niedaleko Torwaru. Nikt tam sam nie pójdzie. Wszystkie kobiety siedzą w punkcie przez cały dzień, a wystarczyłoby pięć czy sześć huśtawek i zjeżdżalnia. O tym nikt nawet nie pomyślał - mówi.

Po publikacji naszego tekstu Dorota Zawadzka w mediach społecznościowych poinformowała, że we wtorek na Torwarze pojawiły się dwie kolejne pralki i trzy suszarki. Jak podała, pojawił się też punkt medyczny - w nowym miejscu, w którym po południu było dwóch pediatrów. 

Kilka dni temu wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł był gościem TOK FM i odnosił się do zarzutów dotyczących Torwaru. Przekonywał, że punkt ten "został zorganizowany wzorowo", a uchodźcy są dobrze zaopiekowani. - Stoi przede mną zadanie, by udowodnić, że nie jestem wielbłądem - mówił w TOK FM i dodał: "Najważniejsi w tym wszystkim są uchodźcy, nie wolontariusze, nie wojewoda".  

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj -