,
Obserwuj
Mazowieckie

Warszawa. "To istny horror". Pasażerowie pociągów podmiejskich mają dość utrudnień

Cezary Jaszczyk
3 min. czytania
08.09.2022 18:09
- By dojechać do pracy na 9, muszę już od 6 wyszukiwać informacji, czy mój pociąg w ogóle odjedzie - mówi nam pan Michał. Zirytowanych pasażerów próbujących dostać się do Warszawy tzw. linią otwocką jest więcej. Od kilku dni utrudnienia są tu gigantyczne. Jak długo to potrwa?
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Ostatnio nie ma dnia bez co najmniej jednej awarii na linii otwockiej. To ważne połączenie, z którego codziennie korzystają tysiące mieszkańców Wawra i podwarszawskich miejscowości, dojeżdżający do pracy i szkół w stolicy.

Utrudnienia nasiliły się od 4 września, kiedy kolejarze zamknęli jeden tor między stacją w Wawrze a Dworcem Wschodnim - w związku z kolejnym już etapem przebudowy Warszawskiego Węzła Kolejowego. Prace na różnych odcinkach linii będą tu trwały co najmniej do końca miesiąca. W takiej sytuacji wystarczy jedna usterka, by sparaliżować ruch na pół dnia. I tak się właśnie dzieje.

"To jest istny horror"

W czwartek doszło do awarii na wysokości stacji w Wawrze - zepsuły się rozjazdy. Skutek? Kilkudziesięciominutowa przerwa w ruchu i odwołane pociągi. Te, które odjechały, zrobiły to z co najmniej 30-minutowym opóźnieniem.

Rozjazdy w Wawrze uległy awarii także w środę. Z tego powodu kolejarze odwołali kilka porannych składów Szybkiej Kolei Miejskiej i Kolei Mazowieckich. Pasażerowie byli wściekli, czemu dali upust w mediach społecznościowych.

"Najpierw nie przyjechała SKM (06:05 z Otwocka), następnie pociąg do Grodziska (06:18 z Otwocka) był tak zawalony ludźmi, że buta się nie dało wcisnąć. Zmarzniętych pasażerów przygarnął litościwie pociąg do Radomia (06:31 z Otwocka), by później zapewnić nam kilkunastominutowy postój w Wawrze. Aż drżę z niecierpliwości na powrót" - napisał jeden z pasażerów.

"To, co się dzieje, to jest istny horror", "Paranoja! Czy codziennie z przygodami mamy jeździć do pracy?" - wtórowali inni podróżni.

Podobne komentarze można usłyszeć też na żywo. - Mam już serdecznie dosyć tej sytuacji. Od kilku lat dojeżdżam do Warszawy pociągami. Od czasu do czasu zdarzają się opóźnienia, ale to, co dzieje się w ostatnim czasie, to już tragedia. Poważnie zastanawiam się nad przesiadką we własny samochód po to, by nie tłumaczyć się codziennie w pracy, dlaczego się spóźniłam - mówi pani Kinga, która do stolicy dojeżdża z Otwocka.

Podobnego zdania jest pan Michał, który jeździ ze stacji w Świdrze. - By dojechać do pracy na 9, muszę już od 6 wyszukiwać informacji, czy mój pociąg w ogóle odjedzie. Ostatnio z Otwocka nie wyjechały cztery pociągi z rzędu. To oznacza, że przez godzinę nie było możliwości, by ruszyć w drogę - irytuje się.

Z autobusami, jak dodaje, też jest problem. - Jedyny miejski autobus [linia 702 - red.] z naszego miasta jedzie do Warszawy okrężną drogą przez ponad godzinę! I nie ma nawet mowy o dojechaniu w tym czasie do centrum, tylko do pętli przy rondzie Wiatraczna. Potem tramwaj i po prawie dwóch godzinach mogę być w pracy. Zaznaczę, że mieszkam nie 200, a 25 kilometrów od centrum Warszawy - podkreśla.

Utrudnienia będą trwały jeszcze długo

Przebudowa zatłoczonej linii trwa w najlepsze i wraz z planowanym remontem "średnicy" (odcinek między Dworcem Wschodnim a Zachodnim) potrwa jeszcze kilka lat. Docelowo inwestor - czyli spółka PKP PLK - chce, by na odcinku między Warszawą Wschodnią a Otwockiem działały cztery tory (dwa dla pociągów podmiejskich i dwa dla pociągów dalekobieżnych).

Między Olszynką Grochowską i Dworcem Wschodnim ma powstać nowy przystanek - Warszawa Grochów (u wylotu ulicy Wiatracznej). W tym momencie trwają też prace przy przebudowie przystanku Warszawa Gocławek. Po zakończeniu prac na tym odcinku kolejarze rozpoczną przebudowę linii między Wawrem a Otwockiem.