,
Obserwuj
Mazowieckie

Po powrocie do sądu nie wszystko idzie gładko. Igor Tuleya: Z neosędziami nie orzekam

3 min. czytania
30.08.2023 15:58
- Sytuacja w Sądzie Okręgowym w Warszawie nie jest łatwa. Około jedna trzecia sędziów to tzw. neosędziowie. W moim wydziale jest ich nawet więcej. Wychodzę z założenia, że to nie są osoby prawidłowo powołane i nie orzekam z nimi - mówi TOK FM Igor Tuleya.
|
|
fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

Po dwuletniej przerwie Igor Tuleya wrócił do orzekania w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Jak mówi, ma już wiele spraw w swoim referacie i orzeka tak, jak każdy inny sędzia. Przyznaje jednak, że w bieżącej pracy napotyka pewne trudności. 

- Pamiętajmy, że sądami kierują prezesi, którzy nie są osobami przypadkowymi. Są wyznaczeni przez ministra sprawiedliwości. Dodatkowo, na 10 tysięcy wszystkich sędziów około trzech tysięcy to neosędziowie, czyli mniej więcej jedna trzecia. W moim wydziale jest ich nawet więcej, bo połowa - mówi Tuleya. - Wychodzę z założenia, że to nie są osoby prawidłowo powołane. Przeszły wadliwą procedurę przed neo-KRS i dlatego uważam, że nie są to sędziowie okręgowi. Nie orzekam z nimi w składzie. Przyznaję, sytuacja nie jest prosta - mówi nam sędzia Tuleya. 

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Tuleya jest jedną z twarzy protestów dotyczących praworządności i walki o niezależność sędziowską. Jak mówi, zdarza się, że mieszkańcy Warszawy - np. w komunikacji miejskiej - rozpoznają go i zagadują. Czasem okazują wsparcie, a czasem wprost przeciwnie. - Zaczepiają mnie też osoby, które mają do mnie jakieś pretensje, uwagi - twierdzi.

Tuleya jest też aktywny w projekcie Tour de Konstytucja - bierze udział w spotkaniach w całej Polsce, ostatnio odwiedził Lubelszczyznę. - Przystanek Tour de Konstytucja wpisuje się w bliską mi ideę sędziego obywatelskiego, czyli takiego, który nie ogranicza swojej aktywności do sali rozpraw. Wychodzi z budynku sądu do ludzi, rozmawia z nimi, spotyka się. Robi to wszystko nie po to, by ich pouczać. Chodzi o to, by słuchać obywateli. Wsłuchujemy się w ich głosy, kim powinien być sędzia czy co zmieniliby w sądownictwie - opisuje. 

Burmistrz z PiS nie wyraził zgody na Tour de Konstytucja. Przyszli policjanci. 'Mówili, że nie znajdą ustawy'

Tuleya nie ma wątpliwości, że takie spotkania są ważne i potrzebne. Należy dbać o świadomość obywateli w zakresie praworządności, zwłaszcza w perspektywie ostatnich zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS zadeklarował, że jeśli jego partia ponownie wygra, dokończy reformę wymiaru sprawiedliwości. - Jeśli nic się nie zmieni, to pewnie 'padnie ta ostatnia barykada' czy ostatni bastion - cytując prezesa Kaczyńskiego. A jak nie będzie niezależnych i wolnych sądów, to nie będzie wolnych mediów, wolnej kultury, wolnych wyborów ani wolnych obywateli - kwituje Tuleya. 

Przywrócony po dwóch latach

Przypomnijmy, Igor Tuleya został odsunięty od orzekania po uchyleniu mu immunitetu przez byłą już Izbę Dyscyplinarną w listopadzie 2020 roku. Była to konsekwencja jednej z głośnych spraw - chodziło o obrady Sejmu w Sali Kolumnowej. Tuleya zezwolił mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu. Prokuratura uznała, że doszło do złamania prawa i stąd wniosek o uchylenie mu immunitetu. Ostatecznie, Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego w listopadzie 2022 roku przywróciła go do orzekania. 

Kilka tygodni temu wyrok w sprawie sędziego wydał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jak stwierdził, Izba Dyscyplinarna nie miała prawa go zawiesić. - Prawo UE stoi na przeszkodzie polskim przepisom pozwalającym organowi, który nie jest niezależny, uchylać sędziom immunitety, zawieszać ich i obniżać im wynagrodzenie - wynikało z wyroku Trybunału w Luksemburgu.

Sędzia wygrał też przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, który uznał m.in., że środki podejmowane wobec sędziego (w tym działania rzeczników dyscyplinarnych) naruszyły jego prawo do prywatności i swobody wypowiedzi. I nakazał wypłatę ponad 30 tysięcy euro zadośćuczynienia.