,
Obserwuj
Mazowieckie

Prokurator Kwiatkowska wygrała z systemem. ''Sąd stwierdził, że byłam dyskryminowana''

3 min. czytania
25.10.2023 10:20
Szefowa stowarzyszenia Lex Super Omnia Katarzyna Kwiatkowska wygrała w sądzie z pracodawcą. Ma dostać prawie 17 tysięcy złotych odszkodowania za delegację do prokuratury oddalonej 200 kilometrów od domu. Sąd potwierdził, że była to forma dyskryminacji - mówi.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Katarzyna Kwiatkowska to prokurator z 30-letnim stażem z Warszawy. Jest prezeską Stowarzyszenia Prokuratorów 'Lex Super Omnia'. W styczniu 2021 roku została - bez swojej zgody - delegowana do pracy w Prokuraturze Rejonowej w Golubiu-Dobrzyniu, blisko 200 km od miejsca zamieszkania. Na pół roku. 

Od początku uznawała to za formę kary. Złożyła w sądzie pozew o dyskryminację i naruszenie zasady równego traktowania. W pierwszej instancji - na początku 2022 roku - wygrała. Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał jej 16800 zł odszkodowania za naruszenie zasad równego traktowania w zatrudnieniu. Prokuratura Krajowa i Okręgowa Warszawa-Praga złożyły apelację. Sąd drugiej instancji właśnie ją oddalił. 

 

- Sąd uznał, że my prokuratorzy - tak jak każdy obywatel - mamy prawo do sądu. Tymczasem ja nie mogłam się nawet od decyzji o delegacji odwołać - mówi Kwiatkowska. - Sąd potwierdził też, że mamy prawo do formułowania roszczeń związanych z decyzjami naszych przełożonych. Wprost stwierdził, że byłam dyskryminowana przez Prokuraturę Krajową, a przesłanką dyskryminacji była moja aktywność w Stowarzyszeniu Prokuratorów 'Lex Super Omnia' - tłumaczy dalej prokurator. 

W jej opinii orzeczenie jest precedensowe i będzie mieć wpływ na kształtowanie stosunków pracowniczych w prokuraturze. Sąd jednoznacznie stwierdził bowiem, że o ile nie może badać zasadności decyzji o delegacji prokuratora, tak wszelkie roszczenia z niej wynikające mogą być dochodzone przed sądem pracy. I to sąd pracy może badać zasadność tych roszczeń w kontekście naruszenia zasad równego traktowania i niedyskryminacji.

Nie koniec sprawy

Katarzyna Kwiatkowska nie kryje, że emocje na sali rozpraw były ogromne, zwłaszcza gdy sąd przedstawiał uzasadnienie. - Byłam wzruszona, miałam łzy w oczach. Wiem, że dobrze zrobiłam, że poszłam do sądu. I choć kosztowało mnie to dużo stresu, to warto było walczyć o przestrzeganie prawa przez naszych przełożonych. Walczyłam o podmiotowość - mówi TOK FM Kwiatkowska.

Służby przed wyborami podsłuchiwały opozycję? Cztery pytania Wojtunik do szefa MSWiA

Podkreśla, że nie chodziło jej o pieniądze, ale o wartości. Dlatego całą kwotę zadośćuczynienia zamierza przeznaczyć na rzecz Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci. Ale na tym nie koniec.

Kwiatkowska zamierza walczyć dalej i zwrócić się do sądu o zwrot przyznanej jej kwoty od byłego już Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego (bo od niego wyszła decyzja o delegacji prokuratorki). 

- Uważam, że powinniśmy personifikować odpowiedzialność osób, które podejmują tego rodzaju decyzje. Nie może być tak, że przyznawane odszkodowania - przez polskie sądy czy przez Europejski Trybunał Praw Człowieka - mają być wypłacane z podatków wszystkich obywateli. Czas na wyegzekwowanie środków finansowych od osób, które są odpowiedzialne za tego rodzaju bezprawne decyzje - mówi w TOK FM Kwiatkowska. 

'Orzeczenie to z pewnością będzie powstrzymywać aktualnych i przyszłych szefów przed porywczymi zapędami delegowania niepokornych prokuratorów poza miejsce zamieszkania, choćby nawet obawy na narażenie się na odpowiedzialność cywilnoprawną' - wskazuje Stowarzyszenie Prokuratorów 'Lex Super Omnia'. 

Czas rozliczeń po PiS. Szczerba wylicza 16 instytucji, które mają pójść do kosza