Coroczne, "publiczne okazywanie pogardy". Ekspertka gorzko o Marszu Niepodległości
W sobotę ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Hasłem tegorocznego przemarszu była fraza: 'Jeszcze Polska nie zginęła'. W tłumie biało-czerwonych flag, dostrzec można było również transparenty z wizerunkiem Chrystusa, plakaty antyaborcyjne, transparenty klubów 'Gazety Polskiej' czy krzyże celtyckie. Jak poinformowała stołeczna policja, zatrzymanych zostało 56 osób. A całe wydarzenie obyło się bez poważniejszych incydentów. Mimo wszystko dr Anna Tatar ze Stowarzyszenia 'Nigdy Więcej' nie nazywa go spokojnym. Bo poza przemocą fizyczną jest jeszcze ta werbalna polegająca na 'propagowaniu mowy nienawiści', a zachowań tego typu w Warszawie nie brakowało.
'Brakuje nam radosnego świętowania'
Szymon Kępka, prowadzący rozmowę, zwrócił uwagę na sposób świętowania odzyskania przez nasz kraj niepodległości. Zdaniem dziennikarza informacje na temat przebiegu marszu od wielu lat przesłaniają to, co jest w tej rocznicy najważniejsze, czyli radość.
Rozmówczyni zgodziła się z tym stwierdzeniem. - Rzeczywiście, nam bardzo brakuje radosnego świętowania tego dnia - przyznała. Oczywiście nie oznacza to, że powinniśmy zrezygnować z tradycji inicjatyw o charakterze państwowym, jak na przykład parady wojskowej, ale jak podkreśliła gościni porannej audycji 'nie powinna to być jedyna forma świętowania'.
Tym bardziej że odzyskanie przez Polskę niepodległości jest świętem wyjątkowym. - To jedna z nielicznych dat, która nie kojarzy się z martyrologia i cierpieniem. Tylko właśnie z powstaniem polskiej państwowości, z lepieniem trzech różnych kawałków na powrót w jedną całość. Takich form brakuje - zauważyła dr Tatar.
Niestety, jej zdaniem organizowane zarówno w Warszawie, jak i innych miastach marsze z okazji odzyskania niepodległości, 'nie tylko nie mają nic wspólnego z radością, ale kojarzą się z wrogością i poczuciem zagrożenia'. To stanowi całkowite zaprzeczenie tego jak mogłoby wyglądać obchodzenie Dnia Niepodległości.
- Ten dzień już od lat stał się okazją do tego, by ludzie, którzy budują swoją tożsamość i swoje działanie na wrogości wobec innych, przyjeżdżali i te przeświadczenia manifestowali. Ja nie widzę żadnego związku z niepodległością tylko z jakimś fantazmatycznym wręcz bronieniem tego, co rzekomo zagrożone. Przecież od lat przesłanie organizatorów tego marszu jest takie, że polskiej niepodległości już właściwie nie ma - uzasadniła Tatar.
'Nienawistne hasła'
Prowadzący zwrócił uwagę na fakt, ze przez ostatnie lata nie dochodzi podczas marszu do większych zamieszek. - Czy to jest efektem tego, że nie ma już takich pokus? - pytał Kępka, zwracając uwagę na przybywające tego dnia do Warszawy oddziały policji.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć >>
- Odbywamy właściwie w Polsce tę dyskusję co roku. I mam wrażenie, że jeżeli w Warszawie nie latają kostki brukowe, nic nie zostało podpalone, nikt nie został pobity, to już wystarczy, żeby mówić o tym, że marsz był spokojny - a tak zdaniem ekspertki nie jest. Bo poza przemocą fizyczną jest jeszcze ta werbalna polegająca na 'propagowaniu mowy nienawiści'. - Nie było Marszu Niepodległości, na którym by nie było nienawistnych haseł. W zeszłym roku to był ogromny transparent 'stop ukrainizacji Polski', w tym roku ten transparent też był, do tego były deptane flagi tęczowe. One nie tylko były deptane (?) potem fragmenty tych flag zostały przyczepione do ciężarówki i uleczone po ziemi - wyliczała przedstawicielka Stowarzyszenia 'Nigdy Więcej'. Jej zdaniem to zatrważające, ponieważ co roku 11 listopada osobom pochodzącym z różnych mniejszości pokazuje się pogardę 'bez żadnej reakcji ze strony policji'.
- My tę przemoc powinniśmy rozważać na wielu poziomach. Jedno to jest niszczenie miasta niszczenie mienia, ale drugie to jest pozostająca bez adekwatnej reakcji przemoc ideologiczna. Takie hasła nie pozostają bez skutku. Są w Polsce mniejszości, są ludzie, którzy się na przykład wyróżniają kolorem skóry, czy językiem, czy wyznaniem, które są z powodu nienawiści atakowane także poprzez eksponowanie takich transparentów - podsumowała.
Świętowanie niepodległości bez politycznego wymiaru
Pozytywnym przykładem obchodów 11 listopada, podanym przez dr Tatar jest poznańska inicjatywa połączenia tego dnia z obchodami imienin Marcina - patrona miasta. - Świętowanie wygląda w sposób rodzinny - stwierdziła.
Pierwszym wskazanym przez rozmówczynię Szymona Kępki krokiem ku zmianie, jaki należałoby wykonać od razu, jest domaganie się od służb i władz miast 'reakcji na nienawiść'. - Żeby ten dzień przestał budzić strach - powiedziała. A tymczasem 'w Warszawie ciągle jest przyzwolenie na nienawiść'.
- Jeżeli to będzie w taki sposób trwało, że bez przeszkód można iść paradować po ulicach Warszawy z krzyżami celtyckimi i wykrzykiwać hasła, budzące wrogość wobec Ukraińców, to nigdy nie wymyślimy innego dnia, który byłby równie atrakcyjny co ta eskalacja werbalnej przemocy dla uczestników - podkreśliła gorzko dr Anna Tatar.