Szokującymi akcjami zwracają uwagę na katastrofę klimatyczną. "Nie chcemy tego robić"
Oblanie pomniku Syrenki pomarańczową farbą, przerwanie koncertu Antoniego Wita w Filharmonii Narodowej, zatamowanie Trasy Łazienkowskiej to ostatnie akcje przeprowadzone przez osoby należące do 'Ostatniego Pokolenia'. W audycji 'Młoda Polska' Wiktoria Jędroszkowiak rozmawiała z Julią Keane i Łucją Istel. Aktywistki oceniły między innymi czy wymienione inicjatywy miały sens i co planują w najbliższym czasie.
'Zwrócenie uwagi'
Odpowiadając na pytanie, czy są zadowolone z dokonań, gościnie audycji przyznały, że i tak i nie. Ostatnie akcje zapewniły im rozgłos. - Start naszej kampanii w tym tygodniu absolutnie przerósł nasze jakiekolwiek oczekiwania - powiedziały.
Rozpoznawalność jest niepodważalnym atutem. - Nikt już nie powie o nas młodzieży w strajk klimatyczny. Każdy zna już naszą nazwę, mniej więcej kojarzone są nasze postulaty. Wiadomo też, czym się zajmujemy, czego się po nas spodziewać, jakiego profilu działań - wyjaśniły.
Ogromnym sukcesem nazwały też 'zwrócenie uwagi na to, na co chcieliśmy ją zwrócić'. Ale medal ma też drugą ciemną stronę. Jest nim ogromny hejt, z jakim muszą się mierzyć. - Bardzo dużo osób negatywnie podchodzi do tego co zrobiliśmy. Do tego stopnia, że nasze telefony nie przestają wybuchać - przyznała aktywistka. Chociaż jak zauważyła, polaryzowanie społeczeństwa też jest ich celem. - Żeby ludzie zaczęli ze sobą rozmawiać o klimacie, więc może wiele osób rozmawia w sposób nienawistny o tym. Ale przynajmniej to robią - podsumowała Łucja Istel.
Alarm ma być głośny
Aktywistki zdają sobie sprawę, że podejmowane przez 'Ostatnie Pokolenie' działania oburzają opinię publiczną, ale jak przyznają 'alarm nie ma być do tego, żeby przekonywać ludzi, że warto gasić płonący budynek. Alarm nie ma być przyjemny. Alarm jest głośny i przeszkadzający, zakłócający, bo po prostu ostrzega nas o niebezpieczeństwie'.
- To nie jest tak, że myśleliśmy, że wejdziemy do filharmonii, czy oblejemy syrenkę farbą i wszyscy będą nam przyklaskiwać (...) Nie jesteśmy tu po to, żebyśmy byli lubiani - mówiła Łucja Istel.
- Ale co Wam robiła Warszawska Syrenka? - dopytywała prowadząca. Rozmówczynie zgodnie powiedziały, że nie chcą przeprowadzać akcji, a jakimi ostatnio mieliśmy do czynienia, ale nie widzą innego wyjścia.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Nie chcemy tego robić. Naprawdę, zupełnie szczerze nie chcemy tego robić. Nie chcemy przerywać wydarzeń, (...) nie chcemy uszkadzać dzieł sztuki, ani utrudniać kierowcom drogi do pracy. Nie chcemy robić nic z tych rzeczy. To nie jest przyjemne (...). Ale naprawdę nic innego nie działa. Nie działają legalne marsze, nie działają petycje (...). Nie wiem, co innego mamy robić - wyliczała Łucja Istel.
Sytuacja jest tym poważniejsza, że jak twierdzą aktywistki, 'jesteśmy na skraju zapaści'. - To nie jest czas, żeby się klepać po plecach i publikować kolejne posty na Instagramie - dodała Julia Keane. Dlatego 'Ostatnie Pokolenie' postawiło Donaldowi Tuskowi ultimatum. Jeżeli rządzący nie zainteresują się kwestiami klimatycznymi i nie podejmą stosownych działań, szokujące inicjatywy będą się powtarzać. Polityk ma czas do wyborów samorządowych.
- Stawiamy na bezprzemocowość (...). Jesteśmy gotowi na konsekwencje i nie staramy się zrobić nikomu krzywdy - podsumowała Julia Keane.