Będą protestować przed ministerstwem. "Ta decyzja przyniesie więcej szkód niż pożytku"
Dla protestujących decyzja dyrekcji Instytutu Psychiatrii i Neurologii jest równoznaczna z likwidacją placówki, która pomaga osobom w kryzysie zdrowia psychicznego blisko domu, w sprzyjających warunkach. A wszystko w sytuacji, gdy państwo reformuje system i stawia na rozwój opieki środowiskowej.
- Ta decyzja przyniesie więcej szkód niż pożytku - komentuje współtwórca ośrodka przy Grottgera prof. Jacek Wciórka. - Wielu naszych pacjentów z trudem przekracza mury szpitalne. To są dla nich często wspomnienia obciążające, ze względu na doświadczenia, wystrój, klimat i wiele innych czynników, dlatego wolą przychodzić do miejsca, które jest w mieście, a nie w szpitalu, za murami - dodaje.
Według psychiatry połączenie oddziałów oznacza diametralną zmianę atmosfery miejsca, sposobu zajmowania się pacjentami, a także rozbicie i poczucie porażki zespołu oddziału, który z oddaniem pracował tam od lat.
IPiN tonie w długach
Połączenie oddziałów jest częścią planu naprawczego Instytutu Psychiatrii i Neurologii. Na tokfm.pl w zeszłym roku pisaliśmy o kłopotach finansowych instytutu, który zadłużał się nawet w parabankach. Dzisiaj IPiN ma ponad 140 mln zł długów. Placówka ma szansę na wsparcie BGK, ale w zamian musi przeprowadzić restrukturyzację i zwiększać przychody.
Dyrektorka instytutu prof. Anna Mosiołek podkreśla, że żaden z dwóch oddziałów dziennych Mokotowskiego Centrum Zdrowia Psychicznego nie był w pełni obłożony. Placówka przy ul. Grottgera oferuje 21 miejsc, a ostatnio korzystało z niej 15 pacjentów. W oddalonym nieco ponad 4 km oddziale dziennym przy ul. Sobieskiego miejsc jest 30. W tej chwili jest tam 16 pacjentów.
- Wydaje się, że ta formuła trochę się wyczerpała - mówi Anna Mosiołek. Po połączeniu oddział przy ul. Sobieskiego ma oferować 48-50 miejsc. Na miejscu trwa remont. W nowej odsłonie oddział ma oferować pacjentom lepszy dostęp do nowoczesnych terapii i sprzętu. - Chcieliśmy unowocześnić te programy, też poszerzyć tę ofertę o wysokospecjalistyczne procedury diagnostyczne i terapeutyczne, a to jest możliwe w placówce przy ul. Sobieskiego - mówi dyrektorka IPiN.
Warszawa. Dlaczego wyją syreny alarmowe? Apel do mieszkańców
Zwolnień nie będzie
Przeprowadzka ma się zacząć w czerwcu. Przejście ma być płynne. Pacjenci z Grottgera mają dokończyć leczenie w swojej placówce. Nowi pacjenci będą już przyjmowani na oddział przy ul. Sobieskiego.
W placówce przy Grottgera instytut chce nadal oferować pomoc ambulatoryjną, ale też wzmocnić Punkt Zgłoszeniowo-Koordynacyjny. Planuje też utworzyć klub pacjenta dla tych, którzy są związani z tym miejscem i prowadzić grupy terapeutyczne dla osób po doświadczeniu traumy czy żałoby. - Chcemy, żeby ta oferta była dla dużo szerszej grupy pacjentów, a nie tylko dla kilkudziesięciu osób - mówi Anna Mosiołek.
Dyrekcja jest po rozmowach z pracownikami. Każdy z nich może wybrać, w której placówce chce pracować.