"Wpuściliśmy ich fortelem". Jak wyglądały konsultacje w sprawie strefy zamkniętej?
Spotkanie odbyło się w poniedziałek (10 czerwca) w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Działacze organizacji pozarządowych otrzymali zaproszenia kilka dni wcześniej. Wśród uczestników konsultacji było m.in. lubelskie Stowarzyszenie Homo Faber. Jak mówi nam jego prezeska Anna Dąbrowska, aktywiści - zaraz po otrzymaniu zaproszeń - wymienili się informacjami i zorientowali, że są grupy, które niosą pomoc uchodźcom w lasach, a zaproszenia nie dostały. - Nie wiemy, według jakiego klucza dobierano organizacje na to spotkanie, bo byli m.in. przedstawiciele takich fundacji czy stowarzyszeń, które z pomaganiem na granicy nie mają nic wspólnego - dziwi się Dąbrowska.
- Będąc solidarnymi z naszymi koleżankami i kolegami, postanowiliśmy wprowadzić ich trochę jak konia trojańskiego na to spotkanie - fortelem, używając swoich organizacji - opowiada dalej prezeska Homo Faber. Jak dodaje, MSWiA - po wysłaniu zaproszenia - dało aktywistom niecałą dobę na zgłoszenie konkretnych uczestników spotkania.
Strefa przygraniczna. "Nie dowiedzieliśmy się niczego"
Lubelska organizacja postanowiła zgłosić Beatę Siemaszko, która pomaga na granicy niemal od początku kryzysu humanitarnego i działa w Stowarzyszeniu ''No to ci pomogę". - Zaskakujące, że trzeba to robić w taki tajny sposób. Poza tym, jeśli przychodzimy na spotkanie, na którym informuje się nas, że decyzja o wprowadzeniu strefy już zapadła, to jaki jest cel takiego spotkania? Nie miało to formuły żadnych konsultacji. Zadawaliśmy mnóstwo pytań, a nie usłyszałam odpowiedzi praktycznie na żadne - mówi Siemaszko.
- Nie dowiedzieliśmy się, jak będziemy mogli dalej działać. Owszem, mają być jakieś pozwolenia na wejście do strefy, ale wydawane tylko doraźnie, przez komendanta danej placówki Straży Granicznej. A my działamy w terenie - może być tak, że jeśli będziemy mieć pozwolenie od jednego komendanta, to i tak teren, na którym będziemy pomagać, będzie podlegać pod inną placówkę i innego komendanta. I będzie problem - wyjaśnia dalej Siemaszko.
I przekonuje, że aktywiści, wolontariusze oraz mieszkańcy Podlasia rozumieją, że na granicy musi być bezpiecznie. Zdają sobie też sprawę, że wśród migrantów mogą się pojawić osoby stwarzające zagrożenie. Jednak w ich opinii dbanie o bezpieczeństwo nie powinno wykluczać człowieczeństwa. Społecznicy przekonują, że wśród setek osób w drodze są też kobiety, dzieci, nastolatkowie, seniorzy czy osoby z niepełnosprawnościami. Aktywiści boją się, że gdy powstanie strefa buforowa, pomoc im będzie mocno utrudniona, a miejscami nawet niemożliwa.
Strefa przygraniczna. Fasadowe konsultacje
Anna Dąbrowska z Homo Faber podkreśla, że konsultacje społeczne - również w sprawie strefy - powinny spełniać określone zasady. - Jest to m.in. zasada proporcjonalności. Mówi ona o tym, że im ważniejsze mogą być dane regulacje dla obywateli i obywatelek lub im większy mogą mieć wpływ na ich życie, tym więcej czasu i wysiłku należy zainwestować w sam proces konsultacji - tłumaczy społeczniczka.
- Przypomnę, że spotkanie w MSWiA dotyczyło szczególnego procesu legislacyjnego, czyli ponownego wprowadzenia strefy zamkniętej przy granicy z Białorusią. Zapisy tego rozporządzenia dotyczą nie tylko praw i wolności osób przekraczających granicę polsko-białoruską, ale też mieszkańców i mieszkanek strefy przygranicznej oraz osób, które angażują się w pomoc humanitarną. Tego typu rozstrzygnięcia bez dwóch zdań powinny być obowiązkowo wprowadzane po zaplanowanych i merytorycznych konsultacjach społecznych - nie ma wątpliwości gościni TOK FM.
Na spotkanie do ministerstwa zaproszono też Marcina Sośniaka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Według prawnika o żadnych konsultacjach społecznych nie może tu być mowy. - Spotkaliśmy się głównie po to, żeby usłyszeć, że decyzja już została podjęta. Nawet nie mieliśmy do dyspozycji żadnego projektu tego rozporządzenia. To spotkanie nie spełniało standardów konsultacji - nie kryje zdumienia Sośniak.
- Owszem, przedstawiliśmy nasze argumenty dotyczące m.in. niezgodności proponowanych rozwiązań z konstytucją, ale o dyskusji czy wymianie argumentów w ogóle nie było mowy - mówi Sośniak. - Mamy poczucie, że nikt nie chce podejść z rozwagą do tego najpoważniejszego zarzutu, czyli zarzutu niekonstytucyjności. Temat tego, czy ta strefa w ogóle powstanie, był zamknięty już na wstępie. Usłyszeliśmy, że decyzja zapadła. Pola do dyskusji nie było - dodaje gość TOK FM.
- Ta strefa nie zda egzaminu. I moim zdaniem każdy myślący człowiek wie, że to nie jest metoda na rozwiązanie kryzysu migracyjnego - podsumowuje Beata Siemaszko.
Wysłaliśmy do MSWiA pytania w sprawie poniedziałkowego spotkania. Czekamy na odpowiedź.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że strefa miałaby ruszyć od czwartku. Organizacje pozarządowe po "pseudokonsultacjach" napisały list do wiceministra spraw wewnętrznych, Macieja Duszczyka. Jak wskazują, na spotkaniu nie udało się im przedstawić swojego stanowiska, dlatego zawarto je w formie pisemnej.
"Zwracamy uwagę na to, że rozmowa odbywała się w czasie, kiedy decyzja o utworzeniu strefy już została podjęta na szczeblu politycznym. W związku z powyższym, przedstawiamy nasze postulaty" - piszą NGOsy. Postulują m.in. to, by ocenić legalność powstania strefy. Zwracają też uwagę na problem dopuszczenia organizacji pozarządowych i mediów do strefy.
"Należy zauważyć, że działania humanitarne i interwencyjne często mogą mieć miejsce na dużych obszarach terenów przygranicznych, w związku z czym zgoda wydana przez wyłącznie jednego komendanta placówki Straży Granicznej może nie być wystarczająca, zwłaszcza gdy trudno będzie ustalić lokalizację poszukiwanych osób migrujących" - wskazują organizacje.
Dodają też: "Uważamy za wyjątkowo pilną potrzebę szczegółowego prawnego uregulowania kompetencji żołnierzy Wojska Polskiego w stosunku do osób cywilnych - zarówno osób migranckich, jak i świadczących wsparcie humanitarne i monitoringowe. Zagadnienie to stanie się o wiele pilniejsze po wejściu w życie projektowanego rozporządzenia ze względu na ograniczone możliwości nadzorowania działań funkcjonariuszy i zwiększone ryzyko nadużyć z ich strony".
Pod listem podpisały się m.in. takie organizacje jak Konsorcjum Migracyjne, Grupa Granica, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej, Stowarzyszenie Nomada, Fundacja Polskie Forum Migracyjne, Stowarzyszenie Egala, Helsinska Fundacja Praw Człowieka i Fundacja Ocalenie.