advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Mazowieckie

Polska zapłaci za wyroki wydawane przez neo-sędziów. To może być dopiero początek. "Fala spraw"

4 min. czytania
23.09.2024 06:26
Są pierwsze ugody przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu w sprawach, w których orzekali tzw. neo-sędziowie - ustaliła Anna Gmiterek-Zabłocka z TOK FM. - To może być fala spraw o zadośćuczynienie za to, że wyrok wydał neo-sędzia - wskazują prawnicy.
|
|
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu - jak słyszymy w Ministerstwie Sprawiedliwości - wpłynęło ponad 300 skarg dotyczących wyroków wydanych przez tzw. neo-sędziów. Chodzi o sędziów, którzy uczestniczyli w procedurze awansowej przed upolitycznioną Krajową Radą Sądownictwa, co europejskie trybunały, ale i Sąd Najwyższy (tzw. uchwała połączonych izb) uznały za niezgodne z prawem.

W pierwszych sprawach przed ETPCz - jak potwierdził w rozmowie z TOK FM wiceminister sprawiedliwości, Dariusz Mazur - są już zawarte ugody. Ich treść jest na razie objęta tajemnicą, dlatego nie możemy pisać o szczegółach. Nieoficjalnie wiemy jednak, że Polska godzi się na zapłatę tzw. słusznego zadośćuczynienia, czyli po kilka tysięcy euro w każdej z tych spraw.

Proponując zawarcie ugody przed ETPCz, Polska jednoznacznie przyznaje, że zgadza się z argumentami skarżących, którzy podważają status neo-sędziów i ich prawo do wydawania wyroków. - Dla nas sytuacja jest bezsporna. Nie kwestionujemy, że dochodziło do naruszania prawa do rzetelnego procesu przed niezależnym i bezstronnym sądem w związku z kilkuletnią dezorganizacją sądownictwa w naszym kraju, za poprzedniej władzy. Dlatego zawarcie ugody jest najsensowniejszym rozwiązaniem dla Polski - najszybszym, a zarazem takim, które naraża państwo polskie na mniejsze straty - mówi w rozmowie z TOK FM sędzia Dariusz Mazur.

Chodzi o to, że gdyby doszło do normalnego procesu przed ETPCz, kwota zadośćuczynienia na rzecz skarżącego byłaby zapewne o wiele wyższa, czyli Polska zapłaciłaby o wiele więcej. - Dziś też - w wyniku tych ugód - zapłacimy, ale będą to mniejsze kwoty. Ale jeżeli chcemy czuć się pełnoprawnym członkiem europejskiej wspólnoty prawnej, to powinniśmy przestrzegać jej reguł. Idea instytucji ugody jest taka, aby dobrowolnie zapłacić, w o wiele szybszym terminie - dodaje wiceminister sprawiedliwości.

Wszystkie ugody są objęte klauzulą poufności - nie mogą o nich rozmawiać ani strony, ani Ministerstwo Spraw Zagranicznych. 'Zgodnie z art. 39 ust. 2 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności postępowanie w przedmiocie zawarcia ugody ze skarżącym ma charakter poufny. W związku z powyższym Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie udziela informacji na temat prowadzonych negocjacji ugodowych' - przekazało nam biuro prasowe MSZ.

Jak dodano, 'MSZ nie odnotowało żadnej decyzji zatwierdzającej ugodę w interesującej Państwa kategorii spraw'. Chodzi o opublikowanie takiej ugody w europejskim systemie HUDOC. Rzeczywiście, jeszcze ich w nim nie ma, ale to najpewniej dlatego, że ugody muszą być zatwierdzone przez sędziego ETPCz, a to trwa co najmniej kilka miesięcy.

Jakich spraw dotyczą ugody?

Na razie ugody są zawierane w sprawach dotyczących wyroków wydanych przez sędziów Sądu Najwyższego, których status już raz został podważony w innych orzeczeniach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - np. w sprawach Wałęsa przeciwko Polsce, Tuleya przeciwko Polsce, Reczkowicz przeciwko Polsce czy Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce. Chodzi zarówno o sprawy cywilne, np. o odszkodowanie, jak i karne. Skarżącymi są m.in. mieszkańcy Warszawy.

Na dziś, jak wynika z naszych informacji, część skarżących na ugody przystaje, część nie. Nie zgadzają się ci, których procesy trwały przez wiele lat, opłacenie prawników kosztowało bardzo dużo pieniędzy, a kwoty zaproponowane w ugodach są na tyle niskie, że nie pokryją nawet poniesionych wydatków.

Co istotne, brak akceptacji ugody przez skarżącego i tak może się zakończyć decyzją o tym, że ETPCz skreśli taką sprawę z listy, a Polska wypłaci zaproponowaną przez rząd kwotę. W takiej sytuacji, rząd ma bowiem prawo przesłać tzw. deklarację jednostronną - Unilateral Declaration, na mocy której uzna, że doszło do naruszenia prawa i zdecyduje się wypłacić tożsamą kwotę zadośćuczynienia. Jak słyszymy od prawników, Trybunał zwyczajowo akceptuje takie rozwiązanie jako wynikające z regulaminu ETPCz i czyniące zadość wymaganiom Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

'Fala spraw'

- Na razie są to wyroki neo-sędziów z Sądu Najwyższego, ale przecież możemy się spodziewać w dalszej kolejności orzeczeń z niższych instancji. To może być fala spraw o zadośćuczynienie za to, że wyrok wydał neo-sędzia. Wydaje mi się, że może być tych spraw tyle, co roszczeń związanych z przewlekłością rozpoznawania spraw przez polskie sądy, czyli tysiące - mówi nam jeden z sędziów, chcących zachować anonimowość.

Również Helsińska Fundacja Praw Człowieka przewiduje falę takich spraw, patrząc na problem systemowo. - Zdziwiłabym się, gdyby profesjonalni pełnomocnicy nie wykorzystywali również tej drogi. Musimy pamiętać o tym, że Polska zawsze była w czołówce tych krajów, z których pochodziło najwięcej skarg do ETPCz i jednocześnie była jednym z pięciu krajów, które miały największy problem z systemowym wykonywaniem wyroków - mówi w rozmowie z TOK FM Małgorzata Szuleka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

- Oczywiście, to jest bardzo dobra informacja, że rząd polski - godząc się na ugodę - potwierdza, że doszło do naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Bo to jednocześnie oznacza, że Polska potwierdza fakt, że jeśli w danej sprawie orzekał neo-sędzia, to naruszone zostało prawo strony do sądu ustanowionego ustawą - mówi prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Maciej Nowicki.

Szef fundacji dodaje, że kluczowe jest jedno - wykonanie wyroków, które już zapadły. Chodzi m.in. o wyrok Wałęsa przeciwko Polsce, zgodnie z którym sprawa neo-sędziów powinna być uregulowana systemowo. - Jeśli wyrok zostanie wykonany na poziomie tzw. General Measures, to na przyszłość można się spodziewać, że sądy krajowe dostaną mechanizmy radzenia sobie z tą sytuacją, orzekania zadośćuczynienia na poziomie krajowym. I wtedy nie powinno być już konieczne, by takie sprawy trafiały do Strasburga - tłumaczy Maciej Nowicki.